Aktualności

21.08.2006
Alarm w Gdyni (Gazeta Wyborcza)
W poprzednim sezonie po każdym beznadziejnym meczu Arki (a było ich sporo) kolejni trenerzy, piłkarze, kibice, a także niektórzy dziennikarze powtarzali: gorzej być nie może, w następnym meczu się przełamiemy. Powtarzali to jak mantrę, od pierwszej do ostatniej kolejki, aż w końcu obudzili się... w barażach o utrzymanie. Teraz jest identycznie. Trener Arki Wojciech Stawowy podkreśla, że nie traci optymizmu i wiary w piłkarzy, zawodnicy są zadziwiająco spokojni, w marazmie tkwią też kibice, choć niektórzy z nich już nie wytrzymują i dostrzegają słabość swojej drużyny. Bo Arka znowu jest słaba, a ostatnie miejsce w tabeli, zero zwycięstw i zero strzelonych bramek to nie jest przypadek.
Trzeba więc skończyć z gadaniem, że wszystko się ułoży, będzie dobrze i zaczniemy wygrywać, bo wtedy gdynianie znów obudzą się w barażach albo gorzej - w II lidze. Stawowy nie może już czekać. Musi dokonać zmian w składzie, zmienić grę drużyny, wpłynąć na swoich piłkarzy, którzy powinni zrozumieć, że grają źle i szybko trzeba to zmienić. Nie można już udawać, że nic się nie dzieje i zachowywać spokoju. Bo spokój jest tylko pozorny. Jesteśmy dopiero po czterech kolejkach ekstraklasy, ale w Gdyni już teraz nadszedł czas, aby bić na alarm!
Grzegorz Kubicki
Trzeba więc skończyć z gadaniem, że wszystko się ułoży, będzie dobrze i zaczniemy wygrywać, bo wtedy gdynianie znów obudzą się w barażach albo gorzej - w II lidze. Stawowy nie może już czekać. Musi dokonać zmian w składzie, zmienić grę drużyny, wpłynąć na swoich piłkarzy, którzy powinni zrozumieć, że grają źle i szybko trzeba to zmienić. Nie można już udawać, że nic się nie dzieje i zachowywać spokoju. Bo spokój jest tylko pozorny. Jesteśmy dopiero po czterech kolejkach ekstraklasy, ale w Gdyni już teraz nadszedł czas, aby bić na alarm!
Grzegorz Kubicki
|