Aktualności

24.06.2009
Po Żurawiu czarna dziura w obronie Arki (Gazeta Wyborcza)
Posezonowej analizy ciąg dalszy. Dzisiaj "Gazeta" przyjrzała się grze obrońców. O ocenę zapytaliśmy Dariusza Żurawia, byłego obrońcę Arki, który po sezonie zakończył karierę.
Zeszły sezon w wykonaniu całej defensywy miał dwa oblicza. Jeszcze przed sezonem drużyna została wzmocniona Brazylijczykiem Andersonem oraz powracającym z Bundesligi Dariuszem Żurawiem.
- Do Arki ściągnął mnie mój dobry znajomy Czesław Boguszewicz i to z nim się umawiałem na grę w Arce - mówi Żuraw. - Po 2-3 tygodniach zmienił się zarząd, więc uznałem, że to mój pierwszy i ostatni sezon w Arce. Gdyby nie Czesław, nie byłoby mnie w Arce - dodaje były obrońca m.in. Zagłębia Lubin i Hannoveru.
Po przedsezonowych perypetiach, kiedy z dnia na dzień zmieniali się trenerzy (Bogusława Kaczmarka zastąpił Czesław Michniewicz), jeszcze na trzy dni przed inauguracją ligi nie było wiadomo, w której lidze zagra sklecona naprędce Arka. Tymczasem drużyna rozpoczęła sezon z wysokiego C i po czterech kolejkach rozsiadła się w fotelu lidera. W dalszej części rundy jesiennej współpraca bloku defensywnego z dobrze dysponowanym Norbertem Witkowskim zaowocowała serią pięciu meczów bez straty gola.
- Nasze problemy zaczęły się, kiedy trenerzy zaczęli kombinować przy ustalaniu składu - zdradza Żuraw. - Do momentu zmian personalnych w obronie to była nasza najsilniejsza formacja. Niepotrzebnie eksperymentowaliśmy na bokach obrony, poza tym nie rozumiem, w jakim celu zmieniano pozycję Michałowi Łabędzkiemu, który dobrze radził sobie w środku pola?
W przerwie zimowej do drużyny dołączył wypożyczony z Polonii Warszawa Błażej Telichowski. Po kilku średnich meczach minął czas na aklimatyzację, a forma lewego obrońcy nadal pozostawiała wiele do życzenia. Przygoda Telichowskiego w Arce zakończyła się dokładnie 2 maja. Po fatalnych błędach w meczu ze Śląskiem Wrocław (3:3) wyczerpała się cierpliwość Marka Chojnackiego, który już w 34. min zdjął bezradnego obrońcę z boiska i nie skorzystał z jego usług już do końca sezonu.
Jednym z ważnych punktów nowej Arki będzie z pewnością 19-letni Wojciech Wilczyński. W lidze zagrał cztery mecze i choć zawinił przy co najmniej dwóch bramkach (z Ruchem Chorzów i Odrą Wodzisław), to właśnie na takich piłkarzach, a więc utalentowanych i perspektywicznych, będzie budowana nowa drużyna. Kibice już żałują, że z Arką rozstał się Żuraw, od którego tacy piłkarze jak Wilczyński, Płotka czy Piotr Robakowski mieliby się czego uczyć.
W grze obrońców raziły szczególnie proste błędy, które nie wynikały nawet z pressingu rywali. Celowali w tym głównie Łabędzki i Łukasz Kowalski. Brak komunikacji kosztował Arkę ważne punkty w meczu z Legią (opóźnione wyjście z własnego pola karnego). Niefortunne zmiany pozycji w trakcie meczu (Marcin Pietroń za Telichowskiego w przegranym 0:1 spotkaniu z Piastem Gliwice) boleśnie obnażały błędy w kryciu i słabe przygotowanie kondycyjne.
Odejście Żurawia, Andersona i Telichowskiego powoduje, że Arka przed nowym sezonem potrzebuje przynajmniej dwóch stoperów i minimum jednego piłkarza, mogącego zagrać na bokach defensywy.
- Arka potrzebuje posiłków z zewnątrz. W klubie jest Michał Płotka, który jeśli tylko wróci do formy, będzie wzmocnieniem zespołu - wyjaśnia Żuraw, który w ubiegłym sezonie strzelił sześć bramek i obok Zbigniewa Zakrzewskiego był najskuteczniejszym piłkarzem Arki w ekstraklasie. Jakie ma plany na przyszłość?
- Myślę nad jakimś biznesem, ale dalszej pracy w futbolu także nie wykluczam - mówi tajemniczo Żuraw. Czy padła jakaś propozycja z Arki?
- Działacze chcieli, bym pograł jeszcze sezon, ale nie było takiego tematu. Na temat dalszej współpracy nikt z Arki ze mną nie rozmawiał.
Z obrońców, na grę których kibice mieli wątpliwą przyjemność patrzyć, na słowa pochwały zasłużył jedynie Dariusz Żuraw. Aż strach pomyśleć, co by było, gdyby nie jego doświadczenie (nad wyraz widoczne w heroicznym naprawianiu mnożących się błędów jego kolegów) oraz bramki, które podtrzymywały tlącą się przez całą rundę wiosenną nadzieję, że pozostanie w ekstraklasie nie okaże się bajką dla naiwnych.
Maciej Korolczuk
Zeszły sezon w wykonaniu całej defensywy miał dwa oblicza. Jeszcze przed sezonem drużyna została wzmocniona Brazylijczykiem Andersonem oraz powracającym z Bundesligi Dariuszem Żurawiem.
- Do Arki ściągnął mnie mój dobry znajomy Czesław Boguszewicz i to z nim się umawiałem na grę w Arce - mówi Żuraw. - Po 2-3 tygodniach zmienił się zarząd, więc uznałem, że to mój pierwszy i ostatni sezon w Arce. Gdyby nie Czesław, nie byłoby mnie w Arce - dodaje były obrońca m.in. Zagłębia Lubin i Hannoveru.
Po przedsezonowych perypetiach, kiedy z dnia na dzień zmieniali się trenerzy (Bogusława Kaczmarka zastąpił Czesław Michniewicz), jeszcze na trzy dni przed inauguracją ligi nie było wiadomo, w której lidze zagra sklecona naprędce Arka. Tymczasem drużyna rozpoczęła sezon z wysokiego C i po czterech kolejkach rozsiadła się w fotelu lidera. W dalszej części rundy jesiennej współpraca bloku defensywnego z dobrze dysponowanym Norbertem Witkowskim zaowocowała serią pięciu meczów bez straty gola.
- Nasze problemy zaczęły się, kiedy trenerzy zaczęli kombinować przy ustalaniu składu - zdradza Żuraw. - Do momentu zmian personalnych w obronie to była nasza najsilniejsza formacja. Niepotrzebnie eksperymentowaliśmy na bokach obrony, poza tym nie rozumiem, w jakim celu zmieniano pozycję Michałowi Łabędzkiemu, który dobrze radził sobie w środku pola?
W przerwie zimowej do drużyny dołączył wypożyczony z Polonii Warszawa Błażej Telichowski. Po kilku średnich meczach minął czas na aklimatyzację, a forma lewego obrońcy nadal pozostawiała wiele do życzenia. Przygoda Telichowskiego w Arce zakończyła się dokładnie 2 maja. Po fatalnych błędach w meczu ze Śląskiem Wrocław (3:3) wyczerpała się cierpliwość Marka Chojnackiego, który już w 34. min zdjął bezradnego obrońcę z boiska i nie skorzystał z jego usług już do końca sezonu.
Jednym z ważnych punktów nowej Arki będzie z pewnością 19-letni Wojciech Wilczyński. W lidze zagrał cztery mecze i choć zawinił przy co najmniej dwóch bramkach (z Ruchem Chorzów i Odrą Wodzisław), to właśnie na takich piłkarzach, a więc utalentowanych i perspektywicznych, będzie budowana nowa drużyna. Kibice już żałują, że z Arką rozstał się Żuraw, od którego tacy piłkarze jak Wilczyński, Płotka czy Piotr Robakowski mieliby się czego uczyć.
W grze obrońców raziły szczególnie proste błędy, które nie wynikały nawet z pressingu rywali. Celowali w tym głównie Łabędzki i Łukasz Kowalski. Brak komunikacji kosztował Arkę ważne punkty w meczu z Legią (opóźnione wyjście z własnego pola karnego). Niefortunne zmiany pozycji w trakcie meczu (Marcin Pietroń za Telichowskiego w przegranym 0:1 spotkaniu z Piastem Gliwice) boleśnie obnażały błędy w kryciu i słabe przygotowanie kondycyjne.
Odejście Żurawia, Andersona i Telichowskiego powoduje, że Arka przed nowym sezonem potrzebuje przynajmniej dwóch stoperów i minimum jednego piłkarza, mogącego zagrać na bokach defensywy.
- Arka potrzebuje posiłków z zewnątrz. W klubie jest Michał Płotka, który jeśli tylko wróci do formy, będzie wzmocnieniem zespołu - wyjaśnia Żuraw, który w ubiegłym sezonie strzelił sześć bramek i obok Zbigniewa Zakrzewskiego był najskuteczniejszym piłkarzem Arki w ekstraklasie. Jakie ma plany na przyszłość?
- Myślę nad jakimś biznesem, ale dalszej pracy w futbolu także nie wykluczam - mówi tajemniczo Żuraw. Czy padła jakaś propozycja z Arki?
- Działacze chcieli, bym pograł jeszcze sezon, ale nie było takiego tematu. Na temat dalszej współpracy nikt z Arki ze mną nie rozmawiał.
Z obrońców, na grę których kibice mieli wątpliwą przyjemność patrzyć, na słowa pochwały zasłużył jedynie Dariusz Żuraw. Aż strach pomyśleć, co by było, gdyby nie jego doświadczenie (nad wyraz widoczne w heroicznym naprawianiu mnożących się błędów jego kolegów) oraz bramki, które podtrzymywały tlącą się przez całą rundę wiosenną nadzieję, że pozostanie w ekstraklasie nie okaże się bajką dla naiwnych.
Maciej Korolczuk
|