Aktualności
27.02.2026
Centrum pomeczowe: Arka Gdynia - Lechia Gdańsk 2:2
Arka prowadziła już 2:0 z Lechią Gdańsk, ale nie zdołała wygrać Derbów Trójmiasta. Bardzo interesujące spotkanie przy Olimpijskiej zakończyło remisem 2:2 i podziałem punktów. Kibice w Gdyni na długo zapamiętają fantastyczne trafienie Oskara Kubiaka, który otworzył wynik meczu. Zaraz po rozpoczęciu drugiej połowy prowadzenie Arki podwyższył Navarro, a do remisu doprowadziły gole Sezonienki i Zhelizki.
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa); VAR: Paweł Pskit (Łódź)
Widzów: 14 401
Dla kibiców Arki to ich zespół jest w Trójmieście najlepszy i to bez względu na wynik na boisku. Kiedy jednak nadchodzi pora meczu derbowego, emocje zaczynają sięgać zenitu i wszyscy marzą, aby także sportowo utrzeć nosa lokalnemu rywalowi. Nie inaczej było także tym razem, gdy na magiczną w tym sezonie Olimpijską przyjechała gdańska Lechia. Arka przystępowała do rywalizacji opromieniona wygraną nad mocnym na wiosnę GKS-em Katowice, a nasz rywal poobijany po domowej porażce z Zagłębiem Lubin. Trudno jednak kiedykolwiek w meczu derbowym pisać o tym, że jeden z zespołów jest faworytem – w takim meczu bardzo często górę biorą emocje i to, kto je lepiej opanuje i zachowa zimną krew, aby pokazać na boisku swoją piłkarską jakość.
Trener Szwarga mógł już skorzystać z usług Jakubczyka i Navarro, którzy w poprzedniej kolejce pauzowali z powodu nadmiaru żółtych kartek. Niestety wypadł mu inny ważny zawodnik w postaci Michała Marcjanika, dlatego tym razem w pierwszym składzie zameldował się Kike Hermoso. Po dobrym występie z GKS-em miejsce w pierwszej jedenastce na dłużej wywalczyli Oskar Kubiak i Luis Perea. Po drugiej stronie barykady John Carver miał do dyspozycji wszystkich swoich piłkarzy, więc Lechia wyszła na boisko „na galowo”.
Mecz zaczął się od ciosu łokciem w twarz Perei wyprowadzonym Bobceka. Niestety podobnie jak w Szczecinie, pomimo wszelkich warunków spełnionych do pokazania żółtej kartki, fakt, że stało się to w pierwszej minucie, skończyło się na reprymendzie arbitra…
W szóstej minucie wydarzyło się coś nieprawdopodobnego. Oskar Kubiak dopadł piłki wybitej przez rywali na 18 metr i uderzył w sposób niesamowity – piłka odchodząca od środka bramki wkręciła się w samo okienko bramki Paulsena! Co za gol tego 19-latka!!! Czyż można sobie wyobrazić lepsze debiutanckie trafienie w Ekstraklasie??
W 10 minucie mogło być już jednak 1:1. Mena posłał dokładne dośrodkowanie na siódmy metr, gdzie bezkarnie wbiegł Pllana, ale na nasze szczęście posłał piłkę ponad poprzeczką. Chwilę później Rusyn stanął przed szansą na oddanie strzału z 16 metra, ale został zablokowany. W odpowiedzi goście posłali dalekie podanie na naszą połowę, a za piłką pognał Bobcek. Lider klasyfikacji strzelców przegrał pojedynek sam na sam z Węglarzem! W 15 minucie podobniej sytuacji posłał piłkę do naszej siatki, ale wszystko odbyło się po wyraźnej pozycji spalonej.
Było jasne, że zawsze ofensywnie usposobiona Lechia będzie nacierać, sztuką było ją w tych atakach zatrzymać i Arka potrafiła to robić, jednocześnie szukając swoich szans w ataku szybkim. Takie się zdarzały, ale bez finalizacji akcji strzałem. Były także rzuty rożne dla żółto-niebieskich, ale mimo pewnych kłopotów Gdańszczanie potrafili wyjść z nich obronną ręką. Arkowcy dobrze też spisywali się przy stałych fragmentach wykonywanych przez Lechię. Kapić kilka razy posyłał piłkę w nasze pole karne, jednak tam nasi obrońcy nie popełniali błędów i raz za razem przecinali jej lot.
Ze względu na przerwy w grze arbiter doliczył kilkanaście minut do pierwszej połowy. W czwartej z nich Bobcek był bardzo bliski bramki wyrównującej. Wyskoczył najwyżej w polu karnym do piłki i uderzył ją w ziemię, po czym futbolówka została w ekwilibrystyczny sposób muśnięta głową przez Hermoso, dzięki czemu zamiast wpaść do naszej bramki, odbiła się spojenia słupka z poprzeczką! Trzy minuty później Jakubczyk wyprowadził kontrę Arki – zagrał na prawą stronę do Rusyna, który po wbiegnięciu w pole karne oddał mocny strzał, odbity przez Paulsena.
Do przerwy wynik nie uległ zmianie i Arka mogła się cieszyć z jednobramkowego prowadzenia po niesamowitym strzale Kubiaka. Trzeba jednak pamiętać, że zespół trenera Carvera miał swoje szanse i był naprawdę bliski pokonania Węglarza. Przed drugą połową trzeba było liczyć, że fortuna wciąż będzie sprzyjać gospodarzom i nie tylko nadal będą skutecznie powstrzymywać zapędy przeciwnika, ale sami pokuszą się poważne zagrożenie ich bramce.
Już w pierwszej minucie po wznowieniu trybuny eksplodowały! Po wrzucie z autu w pole karne, Hermoso przewrotką kopnął piłkę na szesnasty metr, a tam bez przyjęcia huknął po ziemi Navarro!!! Paulsen był bez szans!!!
W 51 minucie bardzo bliski szczęścia był Rusyn. Z prawej strony pola karnego Rusyn posłał klasyczny centrostrzał, który spadł na poprzeczkę bramki lechistów! A już minutę później kapitalne rozegranie piłki przed polem karnym Lechii wykorzystał Rusyn, który miał przed sobą już tylko Poulsena, ale ofiarna interwencja jednego z obrońców spowodowała, że piłka poszybowała ponad poprzeczką. Kilka chwil później wielkie szczęście dopisało gościom, gdy po dośrodkowaniu Navarro głową przy słupku posłał piłkę Szota, ale Paulsen w ostatniej chwili zdążył z interwencją.
Niestety niewykorzystane okazje na trzeciego gola dla Arki zemściły się trafieniem Lechii. Ci oddawali dwa razy strzały w polu karnym, które udawało sieblokować, niestety trzeci strzał Sezonienki znalazł drogę do siatki. Nie zdążyliśmy jeszcze pozbierać się po tym golu, a w 58 minucie Węglarz wyciągał piłkę z siatki po raz drugi. Tym razem z 16 metrów strzelił Zhelizko i Gdańszczanie mogli wpaść sobie w ramiona…
W 64 minucie cały stadion widział piłkę w bramce Lechii – Rusyn przedarł się lewym skrzydłem i dokładnie zacentrował, opanował piłkę Kerk, który z pięciu metrów trafił tylko w słupek! Tylko Sebastian wie, jak to nie wpadło…
W 72 minucie Kerk dwa razy dośrodkowywał z rzutu rożnego. Za drugim razem piłka dotarła do głowy Gojnego, ale ten będąc tyłem do bramki główkował za siebie i posłał ją metr od słupka. W 74 minucie źle piąstkował piłkę Paulsen, a walczący w polu karnym Gutkovskis był powalony przez obrońcę na ziemię. Jakim cudem nie było karnego dla Arki, pozostanie tajemnicą sędziego. W 79 minucie Węglarz obronił strzał z bliska Wójtowicza, a chwilę póxniej byliśmy już w polu karnym Lechii, gdy po zagraniu z lewej strony Kubiaka, Rusyn sprytnym strzałem piętą trafił w słupek!
W 86 minucie Kapić centrował z rzutu rożnego a przy dalszym słupku z powietrza huknął Cirković, lecz nie trafił w światło bramki. W doliczonym czasie Arka próbowała dalekimi zagraniami na połowę rywala sprowokować jakiś jego błąd, ale bez efektu. W ostatniej akcji meczu swoją szansę miał jeszcze Bobczek, który upadając na murawę skierował jeszcze piłkę w światło bramki, ale Węglarz wykazał się refleksem i skutecznie odbił piłkę.
Arka zagrała tego dnia świetne spotkanie, ale nie ustrzegła się błędów, które doprowadziły do roztrwonienia dwubramkowego prowadzenia. Mogła jeszcze strzelić trzecią bramkę, ale dwa razy z bliska Gdynianie trafiali w słupek. Nie pomógł też arbiter i VAR, którzy z niewiadomych przyczyn nie zdecydowali się przyznać Arce rzutu karnego po faulu na Gutkovskisie. Kolejny raz zatem Arka nie wygrywa derbów, ale nie musi się wstydzić swojego występu. Czekamy na kolejne mecze i kolejne okazje do zbierania punktów na wagę utrzymania.
Arkadiusz Skubek


| Bramki | 2 | 2 |
| Gole oczekiwane | 1,20 | 1,42 |
| Strzały | 11 | 11 |
| Celne | 3 | 6 |
| Posiadanie piłki | 50 | 50 |
| Spalone | 3 | 5 |
| Rzuty rożne | 4 | 1 |
| Faule | 8 | 12 |
| Podania | 347 | 341 |
| Celne podania | 61% | 60% |
| Dystans | 111,49 | 108,05 |
| Żółte kartki | 0 | 1 |
| Czerwone kartki | 0 | 0 |













































