Aktualności
23.05.2026
Centrum pomeczowe: Raków Częstochowa - Arka Gdynia 3:0
Na pożegnanie z PKO BP Ekstraklasą Arka przegrała w Częstochowie z Rakowem 3:0. Gdynianie zakończyli rozgrywki na 17 miejscu w tabeli i wraz z drużynami Bruk-Betu Termaliki i Lechii Gdańsk następny sezon spędzi na zapleczu najwyższej klasy rozgrywkowej.
Widzów: 5 500
To miał być mecz o wszystko, a okazał się meczem pożegnalnym, na otarcie łez. Warunkiem podtrzymania emocji w ostatniej kolejce była wygrana Bruk-Betem Termaliką – porażka tych emocji naszych kibiców pozbawiła. Ostatni tydzień był czasem pierwszych decyzji, po których dowiedzieliśmy się, kogo już w barwach Arki nie ujrzymy. To spowodowało, że do Częstochowy udała się mocno zawężona kadra żółto-niebieskich. Na ławce pojawili się za to Gohlike, Gozdecki, Zacharewicz – grupa młodych piłkarzy, którzy mogli liczyć na debiut na boiskach PKO Ekstraklasy. Wszyscy trzej zaliczyli debiut w I zespole i na szczeblu Ekstraklasy.
Początek meczu był dość spokojny. Można było powiedzieć, że to Arka była w pierwszych akcjach aktywniejsza, głównie za sprawą Abramowicza, który dwukrotnie posyłał piłkę w pole karne gospodarzy. W odpowiedzi na to Raków wywalczył rzut wolny 25 metrów na wprost bramki Grobelnego. Uderzył Bulat, lecz przeniósł piłkę ponad poprzeczką.
W 10 minucie wydawało się, że Brunes sprawdzi się w sytuacji jeden na jeden z Grobelnym, jednak nieustępliwość Gojnego spowodowała, że napastnik Rakowa nie oddał nawet strzału. Pięć minut później gospodarze mieli kolejną okazję z rzutu wolnego, tym razem z ok. 30 metrów. Znów piłkę ustawił sobie Bulat, ale także tym razem jego próba strzału okazała się bardzo nieudana.
W 20 minucie Arka oddała pierwszy celny strzał. Prawa stroną pomknął Zator, który posłał piłkę w szesnastkę – trąconą przez Gutkovskisa futbolówkę przejął Szysz, który dobrze złożył się do strzału i zatrudnił Trelowskiego. W 28 minucie Abramowicz wrzucił piłkę z autu w środek pola karnego Rakowa i niedużo brakowało, aby Rzuchowski mógł opanować futbolówkę!
W 33 minucie Arka biła dwa rzuty rożne. Pierwszy odbił Trelowski, drugi trafił w nogi Gutkovskisa i skończyło się na strachu gospodarzy. Dużo spokojniej było dla Częstochowian cztery minuty później, bo piłka wpadła do siatki Arkowców… Bulat dwa razy próbował z rzutów wolnych, ale bez powodzenia – gdy spróbował z gry, od razu odniósł sukces. Strzał z 20 metrów Grobelny musnął palcami, ale nie na tyle, by zapobiec utracie gola.
Od bramki dla Rakowa zdecydowanie mniej interesujących rzeczy działo się pod Jasną Górą. Dopiero w doliczonym czasie gry warto wspomnieć okazji Pieńki, aby oddać groźny strzał z 17 metrów, ale nieczysto trafił w piłkę były piłkarz Zagłębia Lubin i po chwili sędzia zaprosił zawodników na przerwę.
Drugą połowę zaczęliśmy od dośrodkowania w pole karne Gdynian z rzutu wolnego, lecz Grobelny piłkę wypiąstkował, a próba uderzenia zza szesnastego metra gospodarzy była całkowicie nieudana. To było jednak tylko preludium do wydarzeń z 49 minuty, gdy sędzia dopatrzył się faulu Gojnego i pokazał mu drugą żółtą kartkę oraz wskazał na wapno. Na szczęście VAR odwołał tą decyzję i nie mieliśmy ani rzutu karnego dla Rakowa, ani wykluczenia kapitana żółto-niebieskich.
W 52 minucie przed szansą stanął Brunes, ale jego sytuacyjne uderzenie z 7 metrów skutecznie odbił Grobelny. Mecz jednak mocno się wyrównał, bo Arka coraz częściej urywała się rywalom na skrzydłach. Arkowcy starali się finalizować te akcje dośrodkowaniami, ale te jednak najczęściej padały łupem zawodników z Częstochowy. Ci z kolei czekali na błędy Gdynian i taki przytrafił się w 63 minucie, gdy wyjście poza szesnastkę Grobelnego nieomal skończyło się golem. Nieudane zagranie głową naszego bramkarza spadło pod nogi rywala, ale na nasze szczęście gospodarze zdecydowali się rozgrywać piłkę i za sprawą spalonego zmarnowali okazję na drugie trafienie.
Chwilę później trener Banasik sięgnął po zmiany. Pojawili się na boisku Espiau i Gozdecki – dla tego drugiego to debiut w pierwszym zespole żółto-niebieskich. W 71 minucie Raków podwyższył prowadzenie – piłka trafiła w polu karnym pod nogi Brunesa, a najlepszy strzelec gospodarzy szybko się obrócił i oddał strzał w kierunku dalszego słupka, czym nie dał szans Grobelnemu na skuteczną interwencję.
Niestety to nie był koniec trafień dla Rakowa. W 75 minucie indywidualną akcją popisał się Bulat, wyłożył piłkę na strzał Carlosowi, a ten z 15 metrów przymierzył przy słupku i zrobiło się już 3:0 dla gospodarzy.
W 87 minucie zakotłowało się w polu karnym Częstochowian, piłka została wybita na 16 metr, gdzie znalazł się Gozdecki. Młody piłkarz Arki bez zastanowienia kropnął w kierunku bramki, lecz zablokowali to uderzenie zawodnicy Rakowa. Minutę później bliki powodzenia był strzał głową Abramowicza, ale zmierzającą pod poprzeczkę piłkę podbił Trelowski. Dwie minuty później to samo uczynił Grobelny z uderzeniem głową Brunesa. W doliczonym czasie gry strzał oddawał także Navarro, ale to nie była udana próba. Chwilę później debiutu w Arce doczekali się także Gohlike i Zacharewicz.
Arka pożegnała się z PKO BP Ekstraklasą. Na jak długo, przyszłość pokaże. Póki co czeka nas kilku tygodniowy rozbrat z piłką ligową, co chyba wszystkim nam dobrze zrobi. Nudy jednak z pewnością nie będzie, bo sporo będzie się działo w klubowych gabinetach, gdzie będą zapadały decyzje o losach trenerów i piłkarzy. Mamy nadzieję, że te decyzje spowodują, że rozbrat z najwyższą klasą rozgrywkową potrwa tylko rok. Odnotujmy też, że los Arki i Bruk-Betu Termaliki podzielił nasz derbowy rywal, Lechia Gdańsk, który podobnie jak Arka przed tygodniem, nie dał rady zespołowi z Niecieczy i uzupełnił grono spadkowiczów.
Arkadiusz Skubek













































