Aktualności
02.11.2025
Centrum pomeczowe: Górnik Zabrze - Arka Gdynia 5:1
Sędzia: Tomasz Kwiatkowski (Warszawa); VAR: Daniel Stefański (Bydgoszcz)
Widzów: 23 171
Nie upłynęły trzy doby, a Arka znów wyszła na boisko, aby zmierzyć się z Górnikiem Zabrze. Po pucharowej porażce w Gdyni, tym razem żółto-niebiescy udali się na Śląsk, aby powalczyć o ligowe punkty. Kluczową w tej rywalizacji zdawała się być regeneracja zawodników w tak krótkim czasie, którą istotnie utrudniały podróże: zarówno powrotna dla Górnika, jak i sobotnia Arki do Zabrza.
Zarządzanie siłami to jedno, ale aktualna forma sportowa to drugie. Zabrzanie to aktualny lider PKO BP Ekstraklasy i trudno w ich przypadku mówić o przypadku. Górnik imponuje skutecznością pod bramką przeciwnika, solidnością w defensywie i pragmatyzmem taktycznym. Trener Michal Gasparik do maksimum wykorzystuje potencjał swoich piłkarzy i w meczu z Arką to oni byli zdecydowanymi faworytami.
Trener Dawid Szwarga od kilku spotkań ustabilizował pierwszą jedenastkę swojej drużyny i w Zabrzu znów zobaczyliśmy od pierwszej minuty skład, który oglądaliśmy w poprzednich meczach ligowych. Taka konsekwencja powinna była zadziałać korzystnie na piłkarzy, którzy dzięki temu nabierają coraz większej pewności siebie i zdecydowanie łatwiej im o dobre zrozumienie na boisku.
Spotkanie zaczęło się dość spokojnie, bo próby ataków z obu stron nie kończyły się wprowadzeniem piłki w pole karne, nie mówiąc o oddaniu strzału na bramkę. Do takiego doszło w piątek minucie, gdy w szesnastce do strzału złożył się Khlan. Dwie minuty później Rusyn wyprowadził szybki atak, ale po dobiegnięciu do linii końcowej nie podał dokładnie do Espiau lub Kocyły.
W 10 minucie po faulu na Jakubczyku, Sebastian Kerk otrzymał okazję postraszenia Łubika z rzutu wolnego. Uderzenie Niemca z 23 metrów przeszło jednak około metra ponad poprzeczką.
Wynik spotkania otworzył się w 13 minucie. Wtedy gospodarze przejęli piłkę w środkowej strefie boiska i wyprowadzili wzorcowy atak – Sow zagrał w wolną strefę do Ambrosa, a ten w polu karnym uruchomił Lisetha. Norweg w pełnym biegu oddał precyzyjny strzał w kierunku dalszego słupka i Węglarz był bez szans.
Już 4 minuty później znów było bardzo groźnie w naszej szesnastce, gdy strzelał Sow, a piłka odbiła się od nogi Marcjanika i o kilka centymetrów minęła światło naszej bramki. Gdy Janża zacentrował z rzutu rożnego, Josema dość bezkarnie doszedł do strzału głową, jednak nieznacznie chybił.
W 20 minucie piłka wreszcie znalazła się w polu karnym Górnika. Przejął ją Rusyn i natychmiast podjął decyzję o strzale. Niestety przy jego oddawaniu Ukrainiec się poślizgnął i piłka została skierowana tylko w boczną siatkę bramki Łubika. Dokładnie 10 minut później po dobrym, dokładnym wyprowadzeniu piłki z własnej połowy, na strzał z ponad 20 metrów zdecydował się ponownie Rusyn, ale nie nadał futbolówce wystarczającej szybkości, aby ta mogła zaskoczyć bramkarza zabrzan.
Przez kolejnych kilka minut Arka grała w ataku pozycyjnym – długo utrzymywała się przy piłce i rozgrywała ją na połowie gospodarzy, ale nie udało się tego przekuć w jakieś zagrożenie bramce. W rewanżu zabrzanie wywalczyli kilka stałych fragmentów gry, po których również nie oddali strzału, ale kosztowało to sporo wysiłku Węglarza i całej defensywy zespołu z Gdyni. W 43 minucie o strzał z dystansu pokusił się Espiau, ale to nie była udana próba Hiszpana.
Druga połowa zaczęła się w wymarzony sposób dla Arki. Szcześniak podał do Łubika przed bramkę, ten źle ją przyjął, a naciskający Rusyn skierował piłkę do bramki! W tak zaskakujących okolicznościach na tablicy wyników pojawił się remis! Już chwilę po tym wydarzeniu piłkę w pole karne wprowadził Jakubczyk, ale ani on, ani Kocyła, ani Kerk, którzy wchodzili w jej posiadanie, nie oddali strzału.
Niestety z remisu cieszyliśmy się ledwie 4 minuty. W ataku pozycyjnym Górnik zdołał stworzyć sobie okazję do oddania strzału – Khlan uderzył niemal z miejsca zza zasłony naszych obrońców, a futbolówka po rękach zaskoczonego Weglarza wpadła pod poprzeczkę…
W 53 minucie znów błysnął Rusyn. Jego akcja w polu karnym Górnika zakończyła się faulem Josemy, ale cóż z tego, skoro we wcześniejszej fazie tej akcji Navarro był na spalonym i wskazanie arbitra na „wapno” zostało anulowane.
W 59 minucie znów nie miał szczęścia Węglarz. Wtedy z 17 metrów potężnie kropnął Hellebrand, piłka delikatnie dotknięta przez nogę obrońcy, znów po rękach Węglarza wpadła do naszej bramki.
To nie był jednak koniec nieszczęść dla żółto-niebieskich. Kolejna akcja Górnika sfinalizowana została strzałem Olkowskiego, a piłka trafiła w rękę Michała Marcjanika… Rzut karny dla Górnika, a piłkę na 11 metrze ustawił sobie Ousmane Sow. Węglarz wyczuł intencje strzelca, odbił piłkę, ale Sow miał do niej najbliżej i zdążył ze skuteczną dobitką.
Górnik nie zwalniał i szukał kolejnych bramek. W 67 minucie znów z dużym wysiłkiem Weglarz musiał bronić strzał zza pola karnego Khlana. W 71 minucie było już 5:1 dla gospodarzy, a utrata tego gola była zawstydzająca dla naszej obrony. Zawodnicy z Zabrza bezkarnie wymieniali się podaniami w naszym polu karnym, w końcu Kubicki wyłożył piłkę Zahovicowi, który nie miał problemów ze skutecznym strzałem z 10 metrów…
W kolejnych minutach Węglarz wciąż miał dużo pracy. Bronił strzały Khlana i Sowa, z których każdy był skierowany w światło jego bramki. Zmiany, po które zaczął sięgać trener Szwarga, nieco sytuację uspokoiły w ostatnim kwadransie. Arka zaczęła dłużej utrzymywać piłkę w swoim posiadaniu, a to naturalnie oddalało grę od naszej szesnastki.
W 86 minucie przed polem karnym sfaulowany został Dawid Gojny. Z wolnego piłkę w pole karne wstrzelił Navarro, ale skończyło się tylko na rzucie rożnym. Gdy ponownie centrował Hiszpan, obrona zabrzan spisała się wzorowo i po wybiciu piłki zainicjowali kontrę, którą udało się Arce powstrzymać dopiero we własnym polu karnym. Mecz zakończył się akcją Arki, w której dośrodkowanie Navarro niecelnym strzałem głową sfinalizował Sidibe.
Niestety kolejny raz Arka wróciła z delegacji nie tylko bez punktu, ale też z mocno upchanym bagażem bramek. W tym meczu faworytem byli gospodarze i ze swojego zadania wywiązali się w 100%. W sferze „gdybania” pozostaną dywagacje, jak potoczyłby się ten mecz, gdyby Navarro uniknął spalonego w sytuacji, gdy arbiter wskazał na wapno w polu karnym Górnika. Stało się jednak inaczej, a Arka wciąż pozostaje z zaledwie jednym punktem zdobytym poza Gdynią.
Arkadiusz Skubek


| Bramki | 5 | 1 |
| Gole oczekiwane | 2,50 | 0,84 |
| Strzały | 29 | 8 |
| Celne | 11 | 2 |
| Posiadanie piłki | 53 | 47 |
| Spalone | 0 | 1 |
| Rzuty rożne | 10 | 2 |
| Faule | 9 | 9 |
| Podania | 425 | 383 |
| Celne podania | 86% | 82% |
| Dystans | 104,02 | 104,01 |
| Żółte kartki | 1 | 3 |
| Czerwone kartki | 0 | 0 |













































