TA STRONA UŻYWA COOKIE.
Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na korzystanie z cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
statystyki
chignahuapan
Arka-Facebook Arka-Instagram Arka-Twitter Arka-YouTube Arka-TV Bilety Liga typera Stowarzyszenie Inicjatywa Arka
gdyniasport

Aktualności

img

27.04.2020

Krzysztof Sobieraj: Będziemy grali inaczej

Po okresie treningów indywidualnych jestem zadowolony z chłopaków. Niektórzy zawodnicy zrzucili nawet kilka kilogramów, a część z nich doszła do siebie po mniejszych czy większych kontuzjach - przyznaje szkoleniowiec gdynian. Będziemy grali inaczej, zatem ten czas działał również na moją korzyść. Wiem, jaki mam plan, teraz istotne będzie, aby moje zamiary poznała drużyna - zapowiada Krzysztof Sobieraj.

Jakub Treć: Spodziewał się pan tak długiej przerwy? Trudno jest utrzymać zespół w gotowości? 

 

Krzysztof Sobieraj (trener Arki Gdynia): W tej chwili nasza praca jest mocno zblokowana. Ostatnio chłopcy mogli ćwiczyć jedynie funkcjonalnie w domu. Zmiana niektórych obostrzeń sprawi, że będą mogli chociaż wyjść pobiegać. Tak naprawdę, to wszystko robimy na pół gwizdka. Można powiedzieć, że udajemy, że trenujemy. Na pewno nikt się nie spodziewał, że epidemia dotknie nas w takim stopniu. Wszyscy słyszeliśmy o tym, ale mało kto się spodziewał takiego paraliżu, zatrzymania rozgrywek.

 

Natomiast później z dnia na dzień wszyscy się stosowaliśmy do zaleceń. Z pewnością trudno zarządzać drużyną w takich warunkach. Nigdy takiej długiej przerwy nie było, nawet patrząc na przerwy między rundami czy sezonami. Miesięczny rozbrat z piłką miał miejsce jeszcze w dawnych czasach w I lidze. Tylko, że jeszcze przerwa się nie skończyła i nie wiadomo, jak długo potrwa. Z tego co słyszę rozgrywki muszą być wznowione, ale nie stanie się to raczej prędzej niż za miesiąc.

 

Jak wygląda pański kontakt z zawodnikami? 

 

Mamy kontakt telefoniczny, a jeśli chodzi o treningi, to zawodnicy mają dostęp do takich informacji na platformie. Wiedzą, jakie ćwiczenia mogą wykonywać w tej chwili. Naprawdę proszę mi wierzyć, że trening funkcjonalny w domu ma się nijak do treningu piłkarskiego. Trzeba to sobie głośno i otwarcie powiedzieć. Nie wiem, jaka będzie forma zespołu po powrocie, ale federacja da nam pewnie 3-4 tygodnie czasu. Na razie mamy mało danych, ale trzeba mieć plan, żeby optymalnie wykorzystać ten czas, który będzie.

 

Pracy mentalnej jest obecnie najwięcej?

 

Na pewno jest to olbrzymi problem, bo człowiek uprawiający sport jest przyzwyczajony do tego, że jest aktywny, a nie do tego, że siedzi w domu jak w więzieniu. Piłkarze mogą czuć się trochę jak więźniowie zachowując oczywiście wszelkie proporcje. Ten okres szczególnie dla sportowców jest trudny do zniesienia. My jako trenerzy musimy na to uważać i też mocno nad tym pracować, żeby żaden zawodnik nie popadł w depresję.

 

Docierają do pana głosy, że któryś z zawodników ma już nadmiar tkanki tłuszczowej albo kilka kilogramów więcej?

 

Tego się właśnie nie obawiam. Jeszcze nie tak dawno temu, bo pod koniec ubiegłego miesiąca warzyliśmy zawodników. Na pewno pod tym względem, po okresie treningów indywidualnych jestem zadowolony z chłopaków. Niektórzy zawodnicy zrzucili nawet kilka kilogramów, a część z nich doszła do siebie po mniejszych czy większych kontuzjach. Myślę, że jak rozgrywki wrócą, to będę miał do dyspozycji kilku zawodników, jak Davit Schirtladze, czy Michał Kopczyński. Jeśli chodzi o Arkę i sprawy związane z zawodnikami, to myślę, że mogę skorzystać na tej przerwie.

 

Nad czym pan teraz może pracować?

 

Mocno się przygotowuję do startu tych rozgrywek, ponieważ mam swój plan na ten zespół. Chcę zmienić system gry i mocno nad tym pracuję, żeby wszystko dopiąć na ostatni guzik. Swój pomysł będę chciał przekazać zespołowi i mam nadzieję, że okres kilku tygodni treningów nam na to wystarczy. Będziemy grali inaczej, zatem ten czas działał również na moją korzyść. Wiem, jaki mam plan, teraz istotne będzie, aby moje zamiary poznała drużyna. Będzie to inna piłka, będziemy grali bardziej odważnie, bo nie mamy czasu na to, żeby grać zachowawczo.

 

To będą raczej zmiany w samej grze, czy również w ustawieniu? Chciałby pan grać dwójką napastników? 

 

Nie chcę zdradzać szczegółów, ale mogę zapewnić, że zobaczymy inną Arkę, odważną i zdecydowaną. My musimy zagrać vabank i taki plan mam w głowie.

 

Można żartować, że ma pan dobry bilans w ekstraklasie. Ponad miesiąc pracy i żadnej porażki na koncie.

 

No tak, pół żartem pół serio możemy wtrącać takie dygresje. Wiadomo jednak, że tak do tego nie podchodzę. To jest mój czas i będę chciał bardzo efektywnie go wykorzystać. Razem ze sztabem aktualnie ciężko pracujemy, szlifujemy nasz pomysł na grę. Jesteśmy w stałym kontakcie, wiemy, co chcemy osiągnąć. Nie chciałbym tracić czasu po powrocie, tylko od razu przystąpić do realizacji planu.

 

Może pan wskazać, czego najbardziej brakowało w tegorocznych meczach? 

 

Pewności, odwagi i zdecydowania. Byliśmy zespołem zbyt czytelnym. Dlatego chciałbym, żeby Arka potrafiła zmieniać swoją grę w zależności od przeciwnika. Chciałbym, żeby nasza gra nie była tak przewidywalna, byśmy mieli czym zaskoczyć rywala.

 

Miał pan mało czasu, aby przygotować zespół do meczu derbowego. Zdecydował się pan jednak na zmianę kapitana. Adama Marciniaka zmienił Marko Vejinović. Dlaczego akurat postawił pan na Holendra?

 

To była moja decyzja, miałem to szczęście, że pracowałem z tym zespołem, byłem w szatni i znam tych chłopaków. Podjąłem taką decyzję, bo uważam, że ona da drużynie największą korzyść. Nie chciałbym wchodzić w szczegóły tej decyzji, ale powiedziałem chłopakom na pierwszym spotkaniu, że dla mnie najważniejszy jest zespół. Nikt nie jest wyżej niż Arka Gdynia. Zawodnicy muszą wiedzieć, że najważniejszy jest sukces zespołu. Nie będę ukrywał, że niektórzy z chłopaków zawiedli. Teraz inni muszą dostać swoją szansę. Część piłkarzy nie wykorzystała swojego czasu, być może jest to dobra pora dla innych zawodników. Wiadomo jednak, że jeśli liga wznowi rozgrywki, to mecze będą rozgrywane co 3 dni, istotna będzie regeneracja i szeroka kadra. Każdy będzie potrzebny. Ten, kto otrzyma ode mnie szansę, będzie musiał ją wykorzystać i walczyć o walkę w składzie.

 

Co dla samego Vejinovicia może oznaczać opaska na ramieniu? 

 

Uważam, że akurat jemu opaska może dać wiele, stąd taka, a nie inna decyzja. Marko może dać temu zespołowi zdecydowanie więcej niż dotychczas. Nie chciałbym za dużo zdradzać, ale ta zmiana była podyktowana dobrem zespołu, wiem, że tylko na tym zyska. Tam absolutnie nie było żadnych podtekstów, bo Adaś Marciniak, to jest wspaniały chłopak, natomiast uważam, że Adamowi żadna opaska do niczego nie jest potrzebna. Jak będzie trzeba wstać i wsadzić głowę tam, gdzie inni bali by się wsadzić nogę, to jestem pewien, że Adam to zrobi.

 

Jeśli liga ruszy, to wielce prawdopodobne, że sezon będzie kontynuowany w lipcu, w momencie, gdy wielu zawodnikom skończy się kontrakt. To są duże problemy dla Arki? Może się okazać, że odejdzie spora część pańskiego zespołu. 

 

Nie, nie biorę takiego scenariusza pod uwagę. Myślę, że będzie to po prostu odgórny nakaz z PZPN-u, że kontrakty zostają przedłużone automatycznie o miesiąc czasu. Okienko transferowe powinno być wówczas wydłużone. W tym momencie nie może być żadnych sytuacji, w których zawodnicy mają odchodzić ze względu na problemy finansowe. Nie, jeżeli wrócimy do zajęć i zawodnicy jasno na pierwszych zajęciach zadeklarują, że zgodzili się na zaproponowane warunki, to muszą zostawić wszystko co mają na boisku. My doskonale wiemy jak jest, bo prezes nas wszystkich o tym poinformował. Musimy zacząć grać na najwyższych obrotach, bo uważam, że na razie graliśmy na 60% swoich możliwości. 

 

Czyli pan też zauważał to, o czym wielokrotnie mówili sami zawodnicy i trener Rogić, że ten zespół był lepszy na treningach niż w meczach?

 

Wie pan, na treningach może wszystko wychodzić, ale moja głowa w tym, żeby podczas meczu wykrzesać z zawodników to, co mają najlepsze. Wiem, jak to zrobić i proszę mi wierzyć, naprawdę jestem o to spokojny. Wiem jedno, każdy zawodnik musi w meczu dać z siebie 100%, w innym wypadku nie będę się wahał zrobić „wędki” w 30 minucie. Myślę, że chłopcy mnie znają i wiedzą, jaki jestem. Wiedzą, że skoczę za nimi w ogień, ale jeżeli ktoś będzie miał inny pomysł, będzie myślami gdzie indziej, albo coś mu nie będzie pasowało, to gwarantuje mu, że się zderzy ze ścianą.

 

Czy fakt, że Arka w ostatnich latach zapewniała sobie utrzymanie w ostatnich meczach sezonu, może być nadzieją dla zawodników? 

 

Ciężko powiedzieć, ale myślę, że można w jakiś sposób budować optymizm na tym, że Arka potrafiła wychodzić z opresji, w które wcześniej sama wpadała. Jest jeszcze trochę meczów do końca, więc myślę, że jest szansa wyjść z tej sytuacji obronną ręką. Nie ma się co załamywać, paradoksalnie ta przerwa może nam wyjść tylko na dobre. Mocno opieram swoją wiarę na tym, co mam do przekazania temu zespołowi. Powtarzam, znam tych chłopaków i wierzę w to, że pod moją wodzą będą funkcjonować o wiele lepiej.

 

Czy w Arce jest zaplecze młodych zawodników z potencjałem? Pytam, bo niewykluczone jest, że od przyszłego sezonu trendy i proporcje drużyn się nieco zmienią. 

 

Oczywiście, że jest. Nie chcę odkrywać kart, ale będę stawiał na chłopaków, u których będę widział, że Arkę mają w sercu, a przynajmniej mają szacunek do klubu. Nie będę stawiał na zawodników, dla których Arka jest przypadkowym klubem. Jeśli będę widział, że zawodnik będzie na boisku potocznie mówiąc umierał za zespół, to będzie miał u mnie szanse na grę. Reszta nie będzie mnie interesowała. Jeżeli zobaczę kogoś, kto będzie grał na pół gwizdka czy nie będzie się angażował, to mogę dać swoje słowo, że taka osoba opuści moją szatnię. Co do młodych zawodników, to oczywiście, że będę na nich stawiał. Nie będę się zamykał czy bał się podejmować takich decyzji. U mnie będą grali najlepsi.

 

Czy po burzy, którą przechodził gdyński okręt w ostatnim czasie widać w oddali słońce? W której kwestii jest więcej do poprawy, sportowej, czy organizacyjno-finansowej? 

 

Myślę, że zdecydowanie w organizacyjno-finansowej. Wiadomo, że wyniki również nie są takie, jakie być powinny. Trudno się wypowiadać na ten temat, ale nie ma co uciekać od odpowiedzialności i mówić, że jest dobrze w momencie, gdy jest źle. Jest problem, ale miejmy nadzieję, że to wszystko się wyprostuje.

 

Do niedawna przeważały informacje, które wskazywałyby na to, że sezon miałby być zakończony i żadna z drużyn by nie spadła z ligi. Gwarancja gry w przyszłym sezonie w ekstraklasie mogłaby pomóc Arce w poszukiwaniu nowego inwestora?

 

Wie pan, ciężko powiedzieć, bo na pewno inaczej się szuka sponsora grając w ekstraklasie. Między nią, a I ligą jest duża różnica, to są dwa inne światy. Zacznijmy od pytania czy my w ogóle zaczniemy grać. A jeśli tak, to kiedy? Jeśli sytuacja będzie taka, jak teraz, no to o jakiej grze my będziemy mówić? My się szykujemy, ale tak naprawdę, to nie wiadomo do czego. Prezes Boniek spotkał się niedawno z premierem Morawieckim, aby porozmawiać o ewentualnych możliwościach i terminach na wznowienie rozgrywek. Nie sądzę, aby w takiej sytuacji federacja ryzykowała zdrowiem sportowców, czy ludzi pracujących w sporcie. Trochę mi się jednak nie podoba, że ktoś się nie liczy z naszym zdrowiem czy życiem. My chcemy grać pod koniec maja albo na początku czerwca, a nie wiadomo jeszcze, jak będzie wyglądała sprawa pandemii. Można dywagować, ale trudno w tej chwili podjąć jakąkolwiek decyzję. Wszyscy byśmy chcieli grać, bo to nasza praca, to jest nasz cały świat, a bez piłki naprawdę ciężko się żyje.

 

Czy zakończenie rozgrywek po rozegraniu 30 kolejek byłoby sprawiedliwe? Wówczas każdy z każdym miał rozegrany mecz. 

 

Na pewno mielibyśmy małe szanse na utrzymanie, ale w tej sytuacji trzeba uszanować każdą decyzję, jaką podejmie federacja. Tu nie można mieć do nikogo pretensji, co najwyżej można je mieć do siebie. Szukałbym win po swoich stronach i uważam, że trzeba zaakceptować każdą decyzję. Po chłopakach widzę głód treningu i gry w piłkę. Oni byli przyzwyczajeni do pracy fizycznej, która w pewien sposób została im zabrana. To dotyczy wszystkich sportowców, tydzień można odpocząć, po dwóch też jeszcze nie jest najgorzej, ale im dłużej siedzi się w domu, tym trudniej to znosić. 

 

Rozmawiał: Jakub Treć

 

 








Poprzedni Następny

Mapa Strony