TA STRONA UŻYWA COOKIE.
Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na korzystanie z cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
statystyki
chignahuapan
Arka-Facebook Arka-Instagram Arka-Twitter Arka-YouTube Arka-TV Bilety Liga typera Stowarzyszenie Inicjatywa Arka
gdyniasport

Aktualności

28.03.2013

Piłkarze po meczu: Liczy się to, co po końcowym gwizdku.

„Arkowcy” po nieudanym wyjeździe do Łęcznej chcieli dziś zrehabilitować się w meczu z Kolejarzem Stróże. Kibice w Gdyni ponad 5 miesięcy czekali na przełamanie żółto- niebieskich przy Olimpijskiej.

 

Dziś mieli tego dokonać w meczu z zespołem, z którym nigdy wcześniej wygrać się nie udało. Tym razem to Arka dopięła swego i w samej końcówce wywalczyła 3 punkty pokonując Kolejarza 3:1.

 

Bartosz Brodziński:

 

My nie podchodziliśmy do tego tak, że liczyliśmy czas od ostatniej wygranej na własnym stadionie. Na pewno to jest przykre, że tak długo nie mogliśmy tego dokonać. Dziś pokazaliśmy, że byliśmy zespołem dominującym i chcieliśmy dać z siebie wszystko, aby udowodnić, że potrafimy grać i wygrywać.

 

Samo spotkanie i nasze błędy będziemy analizować. Na gorąco mogę powiedzieć, że liczy się to co po końcowym gwizdku. My mamy trzy bramki, Kolejarz ma jedną. Strata punktów w tym meczu byłaby dla nas po prostu krzywdząca.

 

Jeżeli chodzi o karnego to uważam, że sędzia podjął słuszną decyzję. Chciałem piłkę musnąć głową, zablokował mnie jeden z przeciwników i uniemożliwił mi kontynuowanie akcji. Myślę, że słuszna decyzja. Gdy jedenastkę wykonywał Marcus to zadrżało mi serce, ale na szczęście piłka odbiła się od właściwej strony słupka i skończyło się dobrze.

 

Święta spędzę w domu, pierwotnie mieliśmy grać w sobotę, ale zagraliśmy dziś i liczę, że spędzę je z rodziną. Przy okazji chciałbym kibicom złożyć najlepsze życzenia. Mam nadzieję, że po tej wygranej święta będą radośniejsze.

 

Marcus da Silva:

 

Chciałem strzelić w prawy bok bramki. W poprzednim meczu miałem pecha bo piłka odbiła się od słupka i wyleciała w pole. Tym razem piłka odbiła się od dobrej strony. To był pewnego rodzaju prezent na moje jutrzejsze urodziny, ale dziś urodziny miała moja mama i to jej dedykuję bramkę.

 

Mecz mógł się ułożyć inaczej. To nie tak, że błędy popełniamy tylko w defensywie. Mogliśmy prowadzić 2:0, potem było kilka sytuacji gdy wynik był remisowy. Najważniejsze, że mecz zakończył się zwycięstwem.

 

Nie mam problemów z pogodą w Polsce, mieszkam tu już długi czas i się przyzwyczaiłem. Jak będzie cieplej to postaram się strzelać jeszcze częściej.

 

Nie możemy patrzeć na to co było, musimy patrzeć w przyszłość. Mamy fajny stadion, kibiców i atmosferę na meczach. Musimy wygrywać kolejne spotkania, aby nasi fani byli zadowoleni.

 

Radosław Pruchnik:

 

Z naszej perspektywy wyglądało to tak, że po strzelonej bramce utrzymywaliśmy się przy piłce i stwarzaliśmy kolejne sytuacje. Bramka nas podłamała, ale w takich chwilach ważny jest zespół. Dzięki temu, że wygraliśmy to ten błąd w obronie nie zaważył dziś na zdobyczy punktowej.

 

Na pewno w trakcie spotkanie mieliśmy problemy z podaniami do przodu. Próbowaliśmy przegrywać piłkę na drugą stronę niestety niewiele to wnosiło do gry. Chcieliśmy utrzymywać się przy piłce, aby trochę wymęczyć rywala.  Wiedzieliśmy, że to będzie przeciwnik nastawiony defensywnie i liczący na łut szczęścia z przodu.

 

To, że dziś rozpocząłem mecz w środku pola z Piotrem Pietkiewiczem, nie miało znaczenia. Jest młody, ale też utalentowany i będzie z niego wiele pożytku. Mieliśmy się wymieniać w grze do przodu, różnie to wychodziło, ale to duży potencjał na przyszłość.

 

Rozegrałem drugie spotkanie w podstawowym składzie, ale ja jestem od grania, a nie ustalania składu. Myślę, że rywalizacja jest potrzebna każdemu zawodnikowi, aby po każdym meczu być lepszym.

 

rozmawiał: Sebastian Jędrzejewski








Poprzedni Następny

Mapa Strony