TA STRONA UŻYWA COOKIE.
Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na korzystanie z cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
statystyki
chignahuapan
Arka-Facebook Arka-Instagram Arka-Twitter Arka-YouTube Arka LinkedIn pfr Stowarzyszenie Inicjatywa Arka
gdyniasport

Aktualności

img

01.05.2021

Wygrana w Lublinie? Czesław Boguszewicz: To byłaby piękna historia

Od pierwszego zdobycia Pucharu Polski przez Arkę minęły prawie 42 lata. Ówczesny trener Czesław Boguszewicz wierzy, że lubelska historia zatoczy koło i żółto-niebiescy ponownie sięgną po to trofeum.

Analogii jest bardzo wiele. W obu przypadkach gdynianie nie byli faworytami. Zarówno Wisła Kraków, jak i Raków Częstochowa to zespoły wyżej notowane. Wówczas udało się sprawić nie lada niespodziankę. Jaka jest zatem recepta na ponowny sukces w Lublinie?

 

- Trofea się zdobywa, a nie ich broni. Trzeba zaatakować, dlatego liczę na ofensywną Arkę. To tylko jeden mecz, w którym należy zostawić całe zdrowie, zagrać z ogromną determinacją, bez kalkulacji. Tylko wtedy jest szansa na zwycięstwo – tłumaczy Czesław Boguszewicz.

Swój sukces szkoleniowiec Arki osiągnął, mając zaledwie… 28 lat. Objęcie żółto-niebieskiego steru było dla niego niespodziewane.

 

- Zaskoczyła mnie ta propozycja klubu, ale nie byłem wzięty znikąd. Miałem skończoną szkołę, a klub pytał o opinię PZPN. Do tego z zawodnikami z szatni znaliśmy się jak łyse konie. Od razu zaznaczyłem, że nie ma mówienia do mnie na pan – wspomina trener Boguszewicz. - Nasze zwycięstwo było ogromnym sukcesem. Mieliśmy w składzie jednego reprezentanta w postaci Janusza Kupcewicza, Wisła zaś kilku. Nikt na nas nie stawiał – dodaje.

 

Mecz sprzed ponad czterech dekad był specyficzny. Obecność dziennikarzy i kamer była odczuwalna na każdym kroku.

 

- Z tego co wiem, to tamten mecz był pierwszym przeprowadzanym medialnie w taki właśnie sposób. Oczywiście było to uzgodnione, dziennikarze nie wchodzili do szatni kiedy chcieli, ale ich obecność była wyczuwalna – potwierdza Boguszewicz.

Reporterzy wchodzi do szatni, a nawet… w trakcie meczu na ławkę rezerwowych.

 

- Podszedł do mnie dziennikarz z mikrofonem i kamerą. Zapytałem, dlaczego w trakcie meczu, odpowiedział, że trener Orest Lenczyk [ówczesny trener Wisły Kraków – przyp. red.] wyraził zgodę. Kiedy to usłyszałem, pomyślałem, że skoro tak, to ja, taki żółtodziób trenerski, nie mogę postąpić inaczej. I też się zgodziłem – wyjaśnia Boguszewicz. - Dopiero potem zorientowaliśmy się, że tak nie było. Trener Lenczyk powiedział mi, że ten dziennikarz zwyczajnie mnie wypuścił, bo jego o żadną zgodę nie pytał  – wspomina z uśmiechem były szkoleniowiec Arki.

 

Powodów do radości było wtedy bez liku. Żółto-niebiescy wygrali na lubelskiej ziemi, sięgając po Puchar Polski. Czy historia zatoczy koło i stanie się to ponownie po 42 latach?








Poprzedni Następny

Mapa Strony