Aktualności
30.10.2025
Centrum pomeczowe STS PP: Arka Gdynia - Górnik Zabrze 1:2
Sędzia: Damian Sylwestrzak (Wrocław); VAR: Kornel Paszkiewicz (Wrocław)
Widzów: 5 528
W tygodniu terminarz zaserwował nam małą odskocznię od zmagań ligowych i Arka przystąpiła do rywalizacji w 1/16 finału STS Pucharu Polski. Los dla gdynian nie był nazbyt łaskawy, bo wskazał do gry z aktualnym liderem PKO BP Ekstraklasy - Górnikiem Zabrze. Handicap żółto-niebieskich polegał na tym, że mecz rozegrano w Gdyni. Co ciekawe już 64 godziny później Arka będzie musiała wybiec na stadion w Zabrzu, aby tam znów zagrać z Górnikiem, tym razem o ligowe punkty.
Trener Szwarga oczywiście sięgnął po zmiany i swoją szansę gry od pierwszej minuty otrzymali Grobelny, Gojny, Sidibe, Gaprindaszwili, Szysz i Viatlucci. To potwierdzenie słów gdyńskiego szkoleniowca, który zapowiadał rozsądne zarządzanie siłami swoich zawodników, aby mecz pucharowy nie wpłynął na ich zasoby w niedzielę.
Ci kibice, którzy spóźnili się na pierwsze minuty spotkania mogli mówić o wielkim pechu. Podobnie jak w ub. sobotę z Piastem, tak i teraz Arka znalazła drogę do bramki przeciwnika już w pierwszej minucie meczu! Gaprindaszwili zagrał płasko z lewej strony wzdłuż szóstego metra, a wbiegający tam Espiau z bliska wpakował piłkę do siatki!
Górnik mógł odpowiedzieć dopiero kwadrans później, gdy po faulu Gojnego na Janickim mieli rzut wolny 20 metrów na wprost naszej bramki. Stały fragment wykonał Janża, ale posłał piłkę metr ponad poprzeczką. Cztery minuty później Arka miała szansę po rzucie rożnym, bo piłka mogła spaść w polu karnym pod nogi Marcjanika, jednak w ostatniej chwili obrońca zdążył z interwencją. Gdy 25 minucie Górnicy znów mieli rzut wolny przed naszym polem karnym, Ambros zdecydował się dogrywać do wbiegających pod bramkę partnerów, ale uczynił to zbyt mocno i piłka opuściła pole gry.
Dwie minuty później dobrą akcję przeprowadził Espiau. Gdy piłka dotarła do Sidibe 20 metrów przed bramką zabrzan, Iworyjczyk zdecydował się na mierzony strzał przy słupku, który końcówkami palców odbił Loska!
Górnik w 33 minucie zdołał wyrównać. Po rzucie rożnym wybita piłka spadła na 18 metr pod nogi Ambrosa – ten ją przyjął i oddał świetny strzał w kierunku dalszego słupka. Grobelny wyciągnął się jak struna, ale piłki nie sięgnął…
Zdobyta bramka wyraźnie dodała otuchy przyjezdnym, bo to oni zaczęli dłużej utrzymywać się przy piłce i sprawiać problemy naszej defensywie. W 41 minucie Sow popisał się znakomitym zagraniem do wbiegającego w środek pola karnego Ambrosa, a strzelec pierwszej bramki uderzył piłkę ponad poprzeczką!
W 44 minucie znów było gorąco pod bramką Arki po rzucie rożnym wykonanym przez Janżę. Słoweniec krótko rozegrał ten stały fragment i mocno zagrał w kierunku dalszego słupka, a tam akcję zamykał Josema, jednak kopnął wzdłuż linii bramkowej, a nie do siatki. Chwilę później niebezpiecznie po ziemi uderzał Sow, ale jednak nieznacznie chybił.
Na drugą połowę nie wybiegli już Sidibe i Szysz, których zastąpili Jakubczyk i Kerk. Tą część meczu zaczęliśmy od dobrej akcji gości, bo Grobelny odbił przed siebie strzał Janży i dużo szczęścia było potrzebne, aby uniknąć dobitki. Kilka chwil później Olkowski wyprostowaną noga zaatakował staw skokowy Gaprindaszwilego, ale sędzia z niezrozumiałych powodów wycenił to tylko na żółtą kartkę…
W 54 minucie indywidualną akcję wzdłuż 20 metra od naszej bramki przeprowadził Sow, ale sfinalizował ją niecelnym uderzeniem. Trzy minuty później to Jakubczyk postraszył uderzeniem sprzed linii 16 metra, jednak i on chybił. W 60 minucie byliśmy świadkami kolejnego strzału z dystansu, tym razem autorstwa Hellebranda i ta próba była najbliższa powodzenia, bo futbolówka odbiła się od górnej części poprzeczki.
Trener Szwarga sięgał po kolejnych zmienników, ale to Górnik ponownie zagroził gospodarzom. W 71 minucie błąd w wyprowadzeniu piłki popełnił Grobelny, ale potrafił naprawić swoją pomyłkę, broniąc najpierw strzał Khlana, a chwilę później Lisetha. Od tego momentu jednak gra zrobiła się bardziej wyrównana, a sytuacji pod bramkami mieliśmy coraz mniej.
Tak było aż do 88 minuty, gdy rozstrzygnęły się losy rywalizacji. Rzut wolny z prawej strony wykonał Janża, piłka przeszła aż w pobliże dalszego słupka, a tam zza pleców Navarro wyskoczył Szcześniak, który czubkiem buta skierował futbolówkę do naszej bramki…
Arka oczywiście ruszyła do odrabiania strat i Sobczał był bliski wyrównania po dośrodkowaniu Kerka, ale w dogodnej pozycji nie oddał celnego strzału. W doliczonym czasie gry Navarro wykonał rzut wolny podyktowany przy linii bocznej pola karnego Górnika. Z tego miejsca oddał bardzo groźny strzał, ale Loska skutecznie odbił piłkę.
W ten sposób dobiegła końca tegoroczna przygoda Arki z STS Pucharem Polski. Dalej rywalizować będzie Górnik, choć losy tego meczu mogły potoczyć się inaczej. Żal zwłaszcza drugiego gola dla Górnika, gdy piłka dość bezkarnie przeszła przez nasze pole karne, aż trafiła do Szcześniaka. Okazja do rewanżu nadejdzie nadzwyczaj szybko, bo już w niedzielne popołudnie Arka zagra z Górnikiem w Zabrzu.
Arkadiusz Skubek


| Bramki | 1 | 2 |
| Gole oczekiwane | - | - |
| Strzały | 5 | 17 |
| Celne | 3 | 4 |
| Posiadanie piłki | 48 | 52 |
| Spalone | 0 | 0 |
| Rzuty rożne | 2 | 7 |
| Faule | 10 | 12 |
| Podania | 376 | 398 |
| Celne podania | 255 | 276 |
| Dystans | - | - |
| Żółte kartki | 2 | 5 |
| Czerwone kartki | 0 | 0 |












































