TA STRONA UŻYWA COOKIE.
Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na korzystanie z cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
statystyki
chignahuapan
Arka-Facebook Arka-Instagram Arka-Twitter Arka-YouTube Arka LinkedIn pfr Stowarzyszenie Inicjatywa Arka
gdyniasport

Aktualności

img

29.05.2021

Fortuna 1 liga: Korona Kielce - Arka Gdynia 3:3

Niesamowite emocje towarzyszyły starciu Arki z Koroną. Gdynianie przegrywali w Kielcach już 3:0, ale szaleńczy pościg pozwolił gdynianom zabrać do domu jeden punkt. Niewiele zabrakło do pełni szczęścia, bo w samej końcówce Wolsztyński trafił w poprzeczkę, a w doliczonym czasie gry w bramce gospodarzy zmuszony był stanąć nominalny obrońca, lecz podopieczni trenera Marca nie zdążyli już oddać celnego strzału. 

 

 

Fortuna 1 liga - 32.kolejka:

 

Korona Kielce - Arka Gdynia 3:3 (1:0)

Bramki: Łukowski 29', 63', Kiełb 36' - Marcjanik 73', Rosołek 75', Deja 86'

 

Arka: Kajzer - Kasperkiewicz, Marcjanik, Memić (46' Ł. Wolsztyński) - Danch (68' da Silva), Deja - Hiszpański (24' Siemaszko), Aleman, Valcarce - Żebrowski, Rosołek

 

Korona: Osobiński - Szymusik, Zebić, Kobryń, Lisowski, Podgórski, Oliveira, Szpakowski (85' Sewerys), Pervan (75' Petrović), Kiełb (79' Rybus), Łukowski

 

Żółte kartki: Oliveira, Szymusik - Valcarce, Memić, Rosołek, Marcjanik, Siemaszko

 

Sędzia: Daniel Stefański (Warszawa)

 

Widzów: 2371

 

 

Na pierwszy strzał na bramkę kibice w Kielcach musieli czekać do 9 minuty. Autorem uderzenia była Deja, który z 20 metrów posłał piłkę minimalnie nad poprzeczką strzeżoną w tym meczu przez Osobińskiego. Odpowiedź gospodarzy nadeszła cztery minuty później, za sprawą Łukowskiego. Napastnik Korony wykonał rzut wolny z 25 metrów i przymierzył pod poprzeczkę, co z niemałym wysiłkiem obronił Kajzer.

 

W 17 minucie próbkę swoich umiejętności zademonstrował Aleman. Po stałym fragmencie Marcjanik zgrał głową piłkę na siódmy metr, a Ekwadorczyk spróbował uderzyć przewrotką. Chybił, ale próba mogła się podobać. Kilka minut później Arkowcy nie skorzystali z prezentu od Osobińskiego, który nie chwycił piłki zacentrowanej pod bramkę przez Valcarce. Na szczęście dla gospodarzy piłka nie trafiła do żadnego z gdynian.

 

Pomimo naporu Arki, ze zdobycia bramki mogli ucieszyć się kielczanie. W 29 minucie Szpakowski dograł w szesnastkę do Łukowski, a ten jednym zwodem zwiódł obrońcę i oddał precyzyjny strzał w kierunku dalszego słupka. Kajzerowi pozostało wyciągnąć piłkę z siatki.

 

Bramka rozochociła Koronę do śmielszych ataków i już w 33 minucie Kiełb był bliski podwyższenia prowadzenia. Kapitan Korony przejął w naszym polu karnym długie podanie z prawej strony i strzałem bez przyjęcia posłał piłkę w boczną siatkę. Ten sam zawodnik już trzy minuty później mógł się jednak cieszyć ze zdobytej bramki. Na 18 metrze przejał piłkę, którą odbiliśmy blokując uderzenie Pervana. Kiełb uderzył bardzo precyzyjnie przy samym słupku, a wyciągnięty jak struna Kajzer był bezradny.

 

Arka spróbowała się odgryźć gospodarzom w 41 minucie. Wtedy ładnym uderzeniem zza pola karnego popisał się Żebrowski, lecz piłka minimalnie minęła słupek bramki Osobińskiego, który tylko odprowadził piłkę wzrokiem… Uderzać z dystansu próbował także Rosołek, ale jemu do celu zabrakło zdecydowanie więcej.

 

Do przerwy zeszliśmy przy dwubramkowym prowadzeniu Korony, więc po zmianie stron liczyliśmy na dużą odmianę w sposobie gry gdynian i przede wszystkim skuteczność. Już w 47 minucie było groźnie po rzucie rożnym wykonanym przez Deję. Piłkę niezbyt daleko wybili obrońcy, ale ani Aleman, ani Łukasz Wolsztyński nie zdołali oddać strzału.

 

W 53 minucie przed dużą szansą stanął Siemaszko, który oddawał strzał z kilku metrów, lecz w ostatniej chwili zablokował go Szpakowski. Po rzucie rożnym znów było gorąco pod bramką Korony, bo na 16 metrze piłkę przejął Żebrowski i oddał mocny strzał, który znów szczęśliwie zablokowali kielczanie. Kolejny stały fragment gry wznowiony z narożnika boiska niecelnym strzałem sfinalizował Rosołek.

 

Gospodarze przypomnieli o sobie w 58 minucie. Po krótko rozegranym rzucie rożnym piłka została posłana na 6 metr, gdzie główkował Szymusik, lecz trafił w naszego defensora. Chwilę później Arka wyprowadziła kontrę, po której wywalczyliśmy rzut wolny 17 metrów na  wprost bramki Osobińskiego. Jego wykonawcą był Deja, lecz Adam najpierw uderzył prosto w mur, a dobitka znów trafiła w nogi kielczan.

 

I znów gdy wydawało się, że Arka powinna zdobyć kontaktową bramkę, szczęście uśmiechnęło się do gospodarzy. Po rzucie rożnym w 63 minucie dla żółto-niebieskich, Korona wyprowadziła kontrę, w której Kiełb obsłużył dokładnym podanie Łukowskiego, a ten mimo ostrego kąta zdołał oddać skuteczny strzał, pokonując rozpaczliwie interweniującego Kajzera.

 

W 73 minucie wreszcie uśmiechnęło się szczęście do Arki. Najpierw ładną akcję rozprowadził na skrzydle Valcarce, który ładnie dograł na 16 metr do Wolsztyńskiego, a strzał Łukasza zablokowali obrońcy. Próbował jeszcze dobijać Aleman, ale wywalczył, jak się później okazało, bardzo ważny rzut rożny. Po jego rozegraniu piłkę otrzymał Aleman, który dokładnie wrzucił piłkę do Marcjanika, a ten precyzyjnie uderzył głową!

 

Dwie minuty później zrobiło się 3:2. Znów udało się posłać precyzyjne podanie z prawej strony, piłka trafiła do Rosołka, a ten zdobył swoją 9 bramkę w sezonie. W 78 minucie mógł być już remis, gdyby tylko szczęście dopisało Wolsztyńskiemu, bo jego uderzenie głową z 5 metrów zatrzymał się na poprzeczce. W 82 minucie wykonywaliśmy rzut wolny tuż sprzed linii pola karnego. Do piłki podszedł Aleman, ale jego strzał lewą nogą trafił w głowę jednego z kielczan ustawionych w murze.

 

Gdy w 86 minucie znów mieliśmy rzut wolny tuż przed polem karnym, piłkę ustawił sobie tym razem Adam Deja. Jego uderzenie po lekkim rykoszecie zatrzymało się w siatce, a to oznaczało, że na tablicy wyników pojawił się wynik remisowy, a do końca spotkania pozostały 4 minuty plus czas doliczony.

 

W doliczonym czasie gry kontuzji doznał bramkarz Korony Osobiński, a w jego rolę wcielił się Szymusik, co dodatkowo podgrzało emocje. Niestety gospodarze skutecznie uniemożliwiali Arce przeprowadzenie akcji, która pozwoliłaby oddać strzał na bramkę której strzegł nominalny obrońca. Nerwów w samej końcówce nie brakowało, bo kartki posypały się nawet po ostatnim gwizdku sędziego Stefańskiego, ale zabrakło decydującego trafienia naszego zespołu, aby móc cieszyć się z kompletu punktów.

 

 
Skubi





 

Statystyka meczu  Korona Kielce - Arka Gdynia:

 

Bramki

3

3

Strzały

8

13

Celne

5

5

Niecelne3
8

Rzuty rożne

4

11

Faule

16

11

Spalone

1

2

Posiadanie piłki
40%60%
Rzuty wolne

13

18

Żółte kartki

2

5

Czerwone kartki

0

0

 

AS., źródło statystyk meczowych: Statscore

   


 

 


 


 
 
 

KLIKNIJ W GRAFIKĘ I GŁOSUJ! 

 
 

ZAWODNIK MECZU - ADAM DEJA 




 

 








Poprzedni Następny

Mapa Strony