

21 października 2020
Trenerzy po meczu Górnik Łęczna - Arka Gdynia
Trener gospodarzy na pomeczowej konferencji podkreślał rolę, jaką odegrali dzisiaj na boisku piłkarze wprowadzeni z ławki. Trener Mamrot żałował zbyt małej liczby oddanych strzałów względem posiadanych okazji. Martwił się również urazami, jakie trapią żółto‑niebieskich.
Ireneusz Mamrot (Arka):

- Do straconej bramki nic nie zapowiadało tego, że możemy to spotkanie przegrać. W zasadzie była tylko jedna sytuacja po stałym fragmencie gry, gdzie później w efekcie końcowym i tak odgwizdany został przez arbitra spalony. Drugim przełomowym, zwrotnym momentem była sytuacja sam na sam, która mogła dać nam wynik 1:1. Wiadomo, że końcówka spotkania, podczas której rzuca się wszystko do przodu, powoduje że zespół się odkrywa.
Z jedną rzeczą mieliśmy dziś szczególny problem. Zszedł z kontuzją Adam Deja, opuścił je również Julek Letniowski, nie mogliśmy skorzystać z Bartka Kwietnia i tak naprawdę zmiany były wymuszone. Środek pola do pewnego momentu tak naprawdę funkcjonował dobrze, ale musieliśmy dokonać zmian.
Na pewno mankamentem było to, że mając tyle sytuacji na 16‑18 metrze powinniśmy byli próbować częściej uderzać. Oddając ileś strzałów, piłka w końcu musi wpaść do siatki. My staramy się za ją długo poprawiać i przekładać z nogi na nogę. I dlatego mimo, że uważam, iż do pewnego momentu graliśmy dobre spotkanie, to przegrywamy je.
Teraz czeka nas przerwa w lidze - nie gramy meczu w niedzielę. Mamy kilka urazów w zespole, więc wbrew pozorom, może się to okazać korzystne dla nas.
Kamil Kiereś (Górnik Ł.):

- Wygraliśmy dzisiaj bardzo ważny mecz z perspektywy miejsca w tabeli, naszego jak i Arki. Ta wygrana powoduje, że w tym momencie jesteśmy w ściśłej czołówce. Nie brakowało nam problemów przed tym spotkaniem. Wiadomo, że Michał Goliński jest kontuzjowany, Serhij Krykun pauzuje za czerwoną kartkę - staraliśmy się przede wszystkim ustawić zespół na nowo. Tak, jak mówiłem wcześniej - nie wahamy się jednak w takich momentach. Mamy kolejnych zawodników. Uważam, że pierwsza jedenastka jest obecnie bardzo mocna. Rywalizacja jest jednak tak duża, że zawodnicy którzy wchodzą z ławki są w stanie dać nam jakość.
Przejdę, wyprzedzę wydarzenia - uważam, że dzisiaj duży impuls dali zawodnicy, którzy weszli na boisko, szczególnie w trakcie spotkania. Tomek Tymosiak, który zmienił kontuzjowanego Adriana Cierpkę, potem podwójna zmiana Bartka Kalinkowskiego i Przemka Banaszaka. Ci ostatni dwaj zawodnicy dopisali sobie dzisiaj po bramce. Mamy trzy punkty, nie straciliśmy bramki z bardzo mocnym rywalem, jakim jest Arka. Wiadomo jak kadrowo prezentuje się zespół z Gdyni.
Muszę powiedzieć, że była w nas duża wiara przed tym spotkaniem. Nie podeszliśmy do tego spotkania choćby w niewielkim stopniu wystraszeni. Bardzo wierzyliśmy w swoje umiejętności i naszą wartość, nawet pomimo ostatniego meczu z Widzewem, który nie był idealny w naszym wykonaniu. Staraliśmy wytłumaczyć sobie na odprawie kilka kluczowych argumentów, które muszą zaistnieć w naszej grze. Wyjściowa jedenastka wyciągnęła wnioski i ten mecz bardzo długimi fragmentami prowadzony był przez nas taktycznie. Szczególnie fazy defensywne. Uważam, że w stosunku do ostatniego spotkania sporo poprawiliśmy w naszej grze jeśli chodzi o odbiór i wyprowadzenie piłki z naszej połowy. Też pojawiły się momenty ataku pozycyjnego. Jednak do 70 min. uważam, że brakowało nam błysku w tym, aby w kluczowych momentach, których było sporo, żeby mieć lepsze kontakty z piłką, lepiej ją rozprowadzić bliżej pola karnego. Zmiany dały nam świeżość i impuls, dzięki którym dopięliśmy swego.
Bardzo cieszymy się ze zdobytych trzech punktów. One dają nam przede wszystkim pewność i motywację na to, co przed nami - na następne kolejki. Teraz musimy się skupić na regeneracji i na meczu z Miedzią. Musimy zamknąć emocje tego spotkania i za jakiś czas otworzyć następny rozdział.
notował: MU