TA STRONA UŻYWA COOKIE.
Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na korzystanie z cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

chignahuapan

Aktualności

18.04.2018

Zawodnicy po meczu z Koroną: Nie ma rzeczy niemożliwych!

Piłka nożna to sport nieprzewidywalny. Po ostatnich porażkach w lidze, Arka potrafiła w dwumeczu z Korona Kielce wygrać i awansować do kolejnego finału Pucharu Polski.

 

Jak podkreślali zawodnicy po spotkaniu, cały czas byli cierpliwi, bo wiedzieli, że jedna bramka może ponownie otworzyć bramy finału. Cierpliwość została wynagrodzona, a złotą bramkę zdobył Marcus da Silva. Była to dla niego jubileuszowa - 50 bramka w Arce!

 

Adam Marciniak:

 

Nie robiłem sobie innych planów na "majówkę" bo od początku uważałem, że spędzę go na Narodowym. Ja z reguły jestem optymistą, z resztą to potwierdza ta najnowsza historia tej piłki nożnej na najwyższym poziomie. Nie ma wyników nie do odrobienia, ja uważam, że ten wynik 2:1 w plecy był lepszy niż np. bezbramkowy remis. Bo to spowodowało, że Korona od pierwszych minut miała korzystny wynik, którego bronili. Uważam, że byliśmy stroną przeważającą i pod koniec spotkania postawiliśmy kropkę nad i.

 

Byłem przekonany, że damy radę, trener nam wpoił żebyśmy walczyli do samego końca. W osiemdziesiątej minucie spojrzałem na zegar i jeszcze wiedziałem, że jesteśmy w stanie zdobyć bramkę.

 

Oczywiście celem naszym na ten sezon było utrzymanie, ten awans "zrobił" nam ten sezon. Wszystko powyżej utrzymania byłoby coś ekstra. To coś fantastycznego, pozwoli nam to ocenić dużo wyżej ten sezon.

Nie mam celów z kim chciałbym zagrać, kto jest lepszy lub gorszy. Mam jednak tak, że zawsze kibicuje byłym klubom w których spędziłem dobre chwile. I dlatego fajnie byłoby zagrać z Górnikiem Zabrze.

 

Jeszcze chciałbym powiedzieć o Marcusie. Jestem dziś dużo bardziej szczęśliwy, że to on, a nie ja zdobył bramkę. Jest jednym z naszych liderów, miał swoje trudne chwile, kontuzje, nie zawsze był w składzie. Dziś został bohaterem. Jest ikoną Arki ostatnich lat, dla mnie to jest legenda. To jaką drogę przeszedł z Arką, ile osiągnął i ten dzisiejszy stempel. Czapki z głów. Jestem dumny, że mogę z nim grać w zespole.

 

Krzysztof Pilarz:

 

Na pewno cieszymy się, że jesteśmy w finale, teraz jeszcze trzeba go wygrać.  Ten ostatni mecz na pewno będzie bardzo ważny i ciężki. Cieszymy się wszyscy, także z tego, że drugi raz jesteśmy w finale. Arka ma szansę na drugie trofeum.

 

Korona nie wykorzystała swoich sytuacji, także po moim błędzie, który popełniłem. Uważam, że zagraliśmy dobre spotkanie. Chcieliśmy po tych dwóch porażkach w lidze przełamać się. Bardzo przeżywaliśmy te porażki, chcieliśmy te mecze wygrać. Cieszymy się, że udało się wygrać w tak ważnym dla nas momencie. Teraz czekamy na rywala, niezależnie z kim zagramy, powalczymy o puchar.

 

Krzysztof Sobieraj:

 

Myślę, że rok temu nikt nie wierzył, że możemy po roku czasu znowu pojechać na Narodowy. To jest piłka, nie ma rzeczy niemożliwych. Powtarzaliśmy sobie przed tym meczem wielkie słowa. Ci co tam byli wiedzą jakie to są wielkie emocje, a ci co nie byli to mają szansę, żeby się tam znaleźć. Bo tak naprawdę na Stadionie Narodowym można się znaleźć się, albo grając w reprezentacji, albo gdy gra się w finale Pucharu Polski.

 

Mentalnie po porażkach byliśmy w dołku. Wspieraliśmy się, motywowaliśmy i udało się. Pierwszy wynik Koronę uśpił, widzieliśmy w ich poczynaniach nerwowość. Powtarzaliśmy sobie, że ten mecz można wygrać w końcówce. Plan na ten mecz realizowaliśmy od początku do końca. Przed tym meczem Korona była bliżej, ale to my odrobiliśmy pracę domową.

 

Sebastian Jędrzejewski








Poprzedni Następny

Mapa Strony