TA STRONA UŻYWA COOKIE.
Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na korzystanie z cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
statystyki
chignahuapan
Arka-Facebook Arka-Instagram Arka-Twitter Arka-YouTube Arka-TV Bilety Liga typera Stowarzyszenie Inicjatywa Arka
gdyniasport

Aktualności

img

28.08.2020

Adam Marciniak przed startem ligi

Jakub Treć: Pamięta pan, jak rozmawialiśmy przed rokiem tuż przed startem nowego sezonu ekstraklasy?

Adam Marciniak (kapitan Arki Gdynia): Tak, pamiętam.

 

Przed meczem z Koroną Kielce (1:1) zespół jeszcze wierzył w odwrócenie złej karty? Mieliście jeszcze realne szanse, ale już przed tym spotkaniem wasza sytuacja była bardzo trudna.

Wiadomo, że morale wraz z każdą porażką było mniejsze, ale mimo wszystko staraliśmy się walczyć o pozostanie w lidze. Natomiast po meczu z Koroną było już jasne, że nawet matematyczne szanse się skończyły.

 

Latem zespół przeszedł dużą rewolucję. Jak to się stało, że akurat pan został w drużynie, jako jeden z nielicznych? Oczywiście przez rok ma pan jeszcze ważny kontrakt, ale pańscy koledzy mieli podobną sytuację, a odeszli.

Jeszcze za kadencji prezesa Wojciecha Pertkiewicza moja umowa była tak skonstruowana, że była ujęta w niej opcja pierwszoligowa. Dlatego niezależnie od tego, czy byśmy się utrzymali, czy nie miałem ustalone warunki kontraktu po spadku.

 

Miał pan zapytania z innych klubów? Spora część zawodników już znalazła sobie nowe drużyny.

Z tego, co się orientuję faktycznie większość kolegów ma już nowe kluby. Kompletnie nie zaprzątałem sobie głowy ofertami, bo wiedziałem, że mam ważny kontrakt i akurat ja w Arce zostanę.

 

Czuje się pan odpowiedzialny za spadek?

Tak, bo należę do tych zawodników, którzy rozegrali zdecydowaną większość spotkań. Poza tym przez sporą część sezonu byłem kapitanem tego zespołu, więc tym bardziej czuję się odpowiedzialny za tą sytuację i spadek. Powoli staram się jednak o tym zapomnieć, bo chcielibyśmy się odwdzięczyć kibicom za to, że mimo złej sytuacji cały czas mogliśmy liczyć na ich wsparcie. Możemy to zrobić tak naprawdę w jeden sposób - walcząc o awans.

 

Patrząc na obecną kadrę Arki, jest pan optymistycznie nastawiony do nowego sezonu? Spodziewał się pan, że uda się szybko skompletować tak silny zespół?

Powiem szczerze, że mamy bardzo fajną kadrę. Zarząd wspólnie z trenerem wykonali kawał dobrej pracy. Zawodnicy, którzy do nas dołączyli, są realnymi wzmocnieniami. Piłkarze o naprawdę dobrych umiejętnościach, poza tym pasują do naszej szatni charakterologicznie. Uważam, że mamy silniejszą drużynę, niż mieliśmy w poprzednim sezonie w ekstraklasie.

 

Może pan powiedzieć wprost, że awans do ekstraklasy jest waszym celem?

Moim zdaniem mówienie albo niemówienie o tym głośno, nie ma większego sensu. To, co my sobie powiemy, to nie ma żadnego znaczenia. W każdym meczu trzeba walczyć o zwycięstwo, niezależnie od tego, czy jest się murowanym kandydatem do awansu, czy jest się drużyną, która będzie walczyła o utrzymanie. Zawsze w momencie, gdy sędzia rozpoczyna spotkanie, wszystkie inne okoliczności schodzą na bok. Liczy się tylko przeciwnik i myślę, że tak należy do tego podchodzić.

 

Które zespoły będą pana zdaniem walczyć o awans i które z nich będą dla Arki najgroźniejsze w tej walce?

Myślę, że łatwiej jest wytypować drużyny, które nie będą się o to biły, bo myślę, że spokojnie 10 drużyn, a może i więcej ma w planach zajęcie miejsca dającego grę w barażach. Myślę, że nie ma co typować teraz kandydatów, bo pewnie połowa ligi chce awansować do ekstraklasy. Wskazywanie faworytów są raczej zadaniem ekspertów i dziennikarzy. My musimy się skupić na każdym kolejnym meczu, bo to, że dla kogoś z zewnątrz będziemy pewniakiem do awansu, albo czarnym koniem, punktów nam nie da.

 

Powiedział pan już żonie, że ze względu na dalekie wyjazdy będzie pan rzadziej w domu?

Faktycznie mamy najdalsze wyjazdy z całej stawki w lidze, natomiast nie rozmawiamy o tym za dużo w szatni. Jest to rzecz, na którą nie mamy wpływu, więc nie skupiamy się na tym.

 

Obecna kadra złożona jest z samych Polaków, bo trudno uznawać Marcusa Da Silvę za obcokrajowca. Widzi pan różnicę w funkcjonowaniu szatni względem poprzedniego sezonu?

Zdecydowanie tak. Nie da się ukryć, że jest po prostu lepiej. Naturalne jest to, że szatnia złożona z samych Polaków lepiej się rozumie, żarty, które ktoś opowiada, są zrozumiałe dla wszystkich. Poza tym myślę, że dla samych trenerów łatwiej jest dotrzeć do drużyny, albo kiedy jest potrzeba postawić kogoś do pionu, to skuteczniej jest to zrobić w języku polskim. Nie ma zastanawiania się, czy słowa w innym języku dotarły w odpowiedni sposób do zawodnika. Myślę, że jest to akurat nasz duży plus, że w szatni mamy samych Polaków.

 

W zeszłym sezonie te proporcje były zachwiane? Czuł pan jako kapitan, że trudno jest scalić międzynarodową szatnię?

Myślę, że były zachwiane. Nie chcę mówić, że obcokrajowcy są problemem, ale jeśli zamiast trzech, czy czterech jest ich piętnastu, to nie da się ukryć, że szatnia wówczas jest podzielona.

 

W takim razie jest pan w stanie wymienić mocne charaktery spośród nowych zawodników albo takich piłkarzy, którzy mają duży wpływ na atmosferę?

Ciężko powiedzieć, żeby ktoś mnie zaskoczył, bo z większością chłopaków się znaliśmy wcześniej. Na pewno Bartek Kwiecień jest osobą o podobnym charakterze do mojego, tzn. jest wesoły i rozgadany. Barwna postać, do tańca i do różańca, bo na boisku też nigdy nie odstawia nogi. Jeśli chodzi o walory piłkarskie, to spore wrażenie zrobił na mnie Julek Letniowski. Widać, że ma olbrzymi potencjał na duże granie i pewnie, gdyby nie kontuzje, to miałby już sporo rozegranych meczów w barwach Lecha Poznań. Oczywiście poza tą dwójką reszta również solidnie pracuje i jeśli chodzi o atmosferę w drużynie, to jestem spokojny.

 

Szymon Drewniak również ma w swoim CV ciekawe historie, jeszcze z czasów Lecha Poznań.

Tak Szymek jest wesołym chłopakiem, ale jak najbardziej w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Ma już 27 lat, więc jest doświadczonym zawodnikiem i te głupoty, do których pan nawiązuje, są już za nim. Na boisku pokazuje jakość i na pewno jest dla Arki dużym wzmocnieniem.

 

Jak oceni pan wejście młodych zawodników do szatni?

Bardzo dobrze. Młynek (Mateusz Młyński – przyp. aut.) mimo wieku, powoli jest starym wyjadaczem, bo rozegrał już z nami kilka sezonów. Z pewnością Dawid Markiewicz będzie ważną częścią tej drużyny, oprócz niego Kamil Skręta i Patryk Soboczyński. Myślę, że Arka będzie miała duży pożytek z młodzieży. Najważniejsze jest to, że są to skromni chłopcy, którzy są chętni do pracy i nie widać u nich żadnych symptomów sodówki. W niedalekiej przyszłości powinni stanowić o sile Arki Gdynia.

 

Jesteście w pełni gotowi na starcie w Jastrzębiu? Dwa ostatnie mecze i efektowne wygrane (5:0 z Olimpią Elbląg i 5:0 z Górnikiem Polkowice w PP) mogą oznaczać, że jesteście w optymalnej dyspozycji?

Z każdym treningiem powinno być lepiej. Jest jeszcze wiele do poprawy i na pewno nie jesteśmy w optymalnej formie, ale na bieżąco eliminujemy mankamenty. Myślę, że zmierzamy w dobrym kierunku i jesteśmy pewni siebie. Wiemy, że mecze wyjazdowe będą dla nas trudne, ale do Jastrzębia jedziemy po zwycięstwo.

 

 rozmawiał: Jakub Treć

 

więcej:  www.przegladsportowy.pl

 

 http://arka.gdynia.pl/images/galeria_zdjecie/big/prasa052_d91c003ef439aa787a03063d5a617b9a.jpg








Poprzedni Następny

Mapa Strony