TA STRONA UŻYWA COOKIE.
Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na korzystanie z cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Arka-Facebook Arka-Instagram Arka-Twitter Arka-YouTube Arka-TV Bilety Liga typera Stowarzyszenie Inicjatywa Arka
LV Bet
Gdynia Sport

Wirtualna wycieczka

Aktualności

img

14.06.2018

Zbigniew Smółka: Arka to solidny Klub.

Zbigniew Smółka oficjalnie rozpoczął pracę w Arce.

Dawid Kowalski: Dlaczego wybrał pan kierunek Gdynia?

Zbigniew Smółka: Trener nie wybiera kierunku, trener idzie tam, gdzie go chcą. Arka bardzo mocno zabiegała o to, żebym przyszedł. Ponad miesiąc biłem się z myślami i decyzjami. W końcu, jak z moim zespołem nie udało mi się wywalczyć awansu do ekstraklasy, zdecydowałem, że na mnie już pora, żeby spróbować swoich sił i spełnić marzenia.

Skądinąd słyszałem, że zimą był pan już po słowie ze Śląskiem Wrocław.

– To jakaś totalna bzdura. Śląsk prowadzi mój serdeczny przyjaciel. To powinno wystarczyć za komentarz.

A kiedy pojawił się pierwszy telefon z Arki? Właśnie miesiąc temu?

– Dokładnie nie pamiętam, ale mniej więcej tak. Pierwszy telefon wyglądał tak, że powiedziałem, iż jestem skoncentrowany na swoim klubie i to nie jest pora, żeby do mnie dzwonić i w ten sposób rozmawiać. Podziękowałem za zainteresowanie i tak się nasza rozmowa skończyła. Natomiast my – będąc w niższej lidze – nie mamy wpływu, czy ktoś jest nami zainteresowany, czy naszymi piłkarzami. Ja nie mam agenta, dlatego musiałem sam to odpierać. Aż do momentu pierwszego spotkania, które nastąpiło w sytuacji, gdy szanse na awans ze Stalą były już znikome.

Na koniec sezonu I ligi przyznał pan właśnie, że ostatnie wyniki Stali bierze na siebie. Oferta Arki zmąciła pański spokój?

– Pracowałem tak jak zawsze, lecz na pewno ten spokój zmąciły media, plotki. To źle o nich świadczy. Niektóre z nich opierają swoje artykuły na podstawie napisanych przez kogoś wiadomości w portalach społecznościowych. Poważne media powołują się na te informacje niejednokrotnie.

Stal mogłaby awansować, gdyby nie telefon z Arki?

– Właśnie. To tylko gdybanie. Może skończyłoby się tak samo, a ja bym był dalej w I lidze. Na pewno jednak informacje medialne coś mogły zmienić.


Transfery autoryzowane

Skupmy się już w takim razie na Arce. Czy personalnie będzie ona w stu procentach Arką Zbigniewa Smółki?

– Tak, nie wyobrażam sobie inaczej. W każdym klubie, w którym byłem, miałem wpływ na drużynę, na jej kształt. Każdy transfer, który do tej pory miał miejsce, był przeze mnie autoryzowany. Nigdy nie będę uciekał od odpowiedzialności transferowej, dlatego już dzisiaj cieszę się z zatrudnienia napastnika Aleksandyra Kolewa, bo wiem, jak trudno znaleźć dobrego snajpera. Muszę tutaj podziękować właścicielowi klubu Dominikowi Midakowi za to, że tak wysoki jak na Arkę transfer gotówkowy doszedł do skutku. Zresztą wszyscy, którzy już podpisali swoje kontrakty, albo podpiszą je na dniach, to zawodnicy, których chciałem mieć w szerokiej kadrze.

To ilu nowych piłkarzy pan potrzebuje?

– Najpierw chcę spotkać się ze wszystkimi, łącznie z tymi, którym kontrakty kończą się za dwa tygodnie. Będę rozmawiał z każdym z osobna i decydował, z kim się ostatecznie pożegnać. Wtedy dopiero będę miał perspektywę tego, iloma graczami muszę tę kadrę uzupełnić. Nie będzie ona tak szeroka, jak choćby tej wiosny, ale chcę w niej zawodników młodych i ciekawych również z poziomu I ligi. Na pewno jeszcze czterech zawodników z jakością w tej drużynie by się przydało. Z trzech już ogłoszonych nazwisk z dwoma współpracowałem: Karol Danielak uważam, że dojrzał, był wyróżniającym się zawodnikiem Chrobrego Głogów i będzie dla Arki wzmocnieniem, tak samo Kolew. Będzie też jeszcze Michał Janota, który wrócił na takie tory, jakie bym chciał. Rok ciężkiej pracy spowodował, że był w wysokiej formie, liderem środka pola Stali Mielec.

Kierunek młodość i odrodzenie

Lista transferowa, życzeń, jest stała, czy regularnie się zmienia?

– Niektóre tematy nam padają, wtedy bierzemy się za nowe, czasami kogoś dopisujemy. Bardzo liczę też na młodzież, chociażby dlatego nie mam teraz urlopu. Tydzień przed pierwszymi treningami zaczynamy zajęcia z grupą młodych zawodników. Jest ich dwudziestu plus dwóch bramkarzy. Każdego dnia będą odpadać ci, dla których ten czas jest za wczesny. Selekcję będziemy przeprowadzać do piątku.

Są to stricte juniorzy, piłkarze z rezerw i wracający z wypożyczeń, czyli związani z Arką, czy kogoś przez te kilka dni chcecie też testować z zewnątrz?

– Pomidor (śmiech).

Chce pan iść w kierunku młodości w drużynie?

– Będą grali piłkarze najlepsi. Nic młodym nie będziemy dawać na tacy. Natomiast jeżeli będzie dwóch równorzędnych, będzie grał młodszy. Chciałbym, by tych młodych było jak najwięcej, ale jak znam realia, jeśli uda się jednego wprowadzać na boisko, a dwóch-trzech mieć w szerokiej kadrze, to będę w tym temacie spełniony.

Unikamy nazwisk piłkarzy, z którymi prowadzicie rozmowy, zatem na jakie pozycje tych wzmocnień pan oczekuje?

– Mamy bardzo duże osłabienie, jeśli chodzi o wiodących zawodników. Czy to Michał Marcjanik, czy Mateusz Szwoch – to była jakość w zespole. Na tych pozycjach będziemy chcieli pozyskać liderów i kluczowych zawodników.

Czyli oprócz Janoty planuje pan jeszcze jednego lidera ofensywy.

– Musi być rywalizacja i nikt – również i Michał – nie dostanie nic za darmo. Nie będę też ukrywał, że odejdzie z drużyny Ruben Jurado, który – podobnie jak Michał – mógłby grać podwieszonego napastnika, więc tutaj z pewnością będziemy jeszcze szukać.

Powstawiać okna

To jakie cele do realizowania na ten sezon pan otrzymał?

– Cele są zawarte w kontrakcie, obie strony są zadowolone. Wszyscy wiemy, w jakim jesteśmy klubie i jakiej jesteśmy sytuacji. Przez ostatnie dwa sezony Arka utrzymała się w ekstraklasie. I przy tym zostańmy.

Mówił pan: „Zrobię wszystko, aby sprostać wyzwaniu i dorównać trenerowi Ojrzyńskiemu.” To musi pan dołożyć Puchar Polski.

– Nie muszę do nikogo dorównywać, bo z tego co wiem, jestem trochę wyższy (śmiech). A tak na poważnie, w każdym spotkaniu mój zespół ma wychodzić po zwycięstwo. Czy to będzie puchar, mecz ligowy, sparing czy gierka treningowa. Muszę w zawodnikach widzieć mentalność zwycięzców.

Dużo czasu zajmują jeszcze panu obowiązki deweloperskie?

– Jestem już w stu procentach skoncentrowany na piłce i dzięki mojej rodzinie mogę tylko tym się zajmować. Tak czy inaczej czasu przy piłce mi brakuje, bo jest to moja obsesja. Każdy detal, każdy niuans chciałbym dopracować. A co zamierzam zrobić z Arką? Mówiąc językiem budowlanym, Arka to solidny klub na żelbetowych ścianach. A ja będę chciał powstawiać w nim bardzo ładne i przejrzyste okna.

 

 Dawid Kowalski

 

 http://arka.gdynia.pl/images/galeria_zdjecie/big/17029049_10206783126611716_2105461373_n_1b2ec1d877dd05290fd8125c0b7ca4c9.jpg








Poprzedni Następny

Mapa Strony