TA STRONA UŻYWA COOKIE.
Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na korzystanie z cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Arka-Facebook Arka-Instagram Arka-Twitter Arka-YouTube Arka-TV Bilety Liga typera Stowarzyszenie Inicjatywa Arka
LV Bet
Gdynia Sport Wirtualna wycieczka

Aktualności

img

02.11.2017

Michał Marcjanik: Walka i nieustępliwość.

Michał Marcjanik jest gdynianinem, piłkarzem wychowanym na spotkaniach Arki.

 

- Jak byłem mały, chodziłem na mecze derbowe, czy oglądałem je z innymi kibicami na telebimie ustawionym na stadionie w Gdyni. Ich wspólną cechą zawsze była walka i nieustępliwość na boisku. Cieszę się, że w końcu będę mógł zagrać w nich przed własną publicznością - mówi środkowy obrońca żółto-niebieskich.

 

Michał Marcjanik, środkowy obrońca Arki urodził się 23 lata temu w Gdyni. Grając w piłkę, także w juniorskich zespołach żółto-niebieskich, nie było szans, aby nie wychowywał się w atmosferze derbów Trójmiasta z Lechią.

 

- Jako młody kibic, zdarzało mi się być na meczach derbowych. Pamiętam też, że była taka sytuacja, jak Arka grała w Gdańsku i oglądaliśmy spotkanie na telebimie na stadionie. Byłem wśród osób śledzących go właśnie na obiekcie w Gdyni. Nie mam jednak takich derbów, które zapadły mi szczególnie w pamięci. Każde z tych spotkań charakteryzowało się czymś innym. Z drugiej strony ich wspólną cechą zawsze była walka i nieustępliwość na boisku - wspomina Marcjanik.

 

Na seniorskie derby czekał do zeszłego sezonu.

 

Arka była beniaminkiem ekstraklasy więc po 5 latach ponownie mogła zagrać z Lechią. Niestety w pierwszym spotkaniu, na Stadionie Miejskim w Gdyni Marcjanik nie mógł wystąpić (1:1). Zagrał za to w Gdańsku. W nim Arka uległa 1:2, a obrońca strzelił... samobójczą bramkę, na 2:0 dla Lechii.

 

 

 

- W zeszłym sezonie niestety nie mogłem wystąpić w spotkaniu na Stadionie Miejskim. W Gdańsku nie był to zwykły mecz, byliśmy w jakimś dołku i staraliśmy się przełamać. Cieszyłem się jednak, że w końcu mogę wyjść na boisko i zagrać przeciwko Lechii. Nie da się ukryć, że gdy zdarzały się takie mecze w juniorach czy w drugim zespole, to nie było to samo, co na najwyższym szczeblu rozgrywek.

 

Oczywiście poziom jest znacznie wyższy, a do tego kibice robią taką atmosferę na trybunach, że od razu czuć, iż jest to wyjątkowy mecz - uważa Marcjanik.

 

Marcin Dajos

 

więcej: sport.trojmiasto.pl

 

 








Poprzedni Następny

Mapa Strony