TA STRONA UŻYWA COOKIE.
Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na korzystanie z cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

Aktualności

img

10.03.2017

Grzegorz Niciński - pan i władca gdyńskiej szatni.

Fani Arki wytykają Nicińskiemu defensywną taktykę drużyny, nieprzyjemny dla oka styl gry i ukrywanie rzeczywistych powodów odstawienia od składu Damian Zbozienia.

 

– Mamy bardzo kreatywnych piłkarzy, dlatego nie zgadzam się z panującą opinią, że gramy brzydko. Kibice wiele od nas oczekują, ale chyba zapominają, że jesteśmy beniaminkiem – odpiera zarzuty szkoleniowiec, który opowiada także o...

 

Swoim królestwie
Szatnia jest od tego, żeby pewne problemy w niej zostawiać. Nie mam w zwyczaju publicznego krytykowania swoich piłkarzy. Nie widzę powodów, bym miał to robić. W końcu jedziemy na jednym wózku. Jesteśmy z sobą na dobre i złe. Sztuką jest przeanalizowanie błędów we własnym gronie. Przetrwaliśmy razem już niejeden sztorm. Ale potem wszystko się uspokoiło i znów jako zespół zaczęliśmy dobrze funkcjonować.

 

O rzekomym konflikcie z Damian Zbozieniem
Nigdy nie będzie pięknie, łatwo i przyjemnie w szatni, w której jest ponad 20 głodnych gry piłkarzy. Zawsze znajdzie się ktoś niezadowolony. To, że jakiś piłkarz nie gra, od razu ma oznaczać, że jestem z nim skonfliktowany? Nikt mi nie nie podpadł. Nie czytam forów, dlatego nie będę się wdawał w żadne polemiki. Nikt się jeszcze taki nie urodził, co by wszystkim dogodził. To są po prostu moje trenerskie wybory. Damian Zbozień przegrywa rywalizację, tak samo jak Marcin Warcholak. Widzę, jak Damian się stara, jest profesjonalistą, czeka na swoją szansę.

 

Podobieństwach do Adama Nawałki
Czy jestem trenerem twardej ręki? Ludzie mają prawo mnie różnie postrzegać. Dla mnie najważniejszy jest wynik, bo za to odpowiadam. Z trenerem Nawałką, z którym miałem przyjemność pracować, nie chcę się porównywać, choć wzoruję się na nim. Daleko mi do jego stażu i sukcesów.

 

Wartości dodanej z ławki
Cieszy mnie dyspozycja rezerwowych. Božok, Nalepa, Siemaszko prowadzili naszą grę. To nie jest żadne „pompowanie” z mojej strony, tylko realna ocena tego, co nam dają. Nikogo nie skreślam, każdy musi czuć się potrzebny, bo nigdy nie wiadomo, co się stanie. Czy Nalepa wrócił do łask? Oceniam jego formę sportową, a z niej jestem zadowolony. Michał wrócił po kontuzji i mocno pracuje na kolejne szanse. Budujące jest to, że każdy z moich piłkarzy zaciska zęby i walczy o swoje. Michałowi bardzo zależy.

 

Defensywnej grze
Punkty kosztem stylu? Można grać pięknie i przegrywać... Naszym celem jest utrzymanie i finał Pucharu Polski. Kibice wiele od nas oczekują, ale chyba zapominają, że jesteśmy beniaminkiem, który pięć lat grał w I lidze. Chcemy się rozwijać. Ale wszystko stopniowo. Weszliśmy na salony, musimy okrzepnąć. Mam kreatywnych zawodników w drużynie, nie uważam, że gramy brzydko. Arka to zespół, który haruje na boisku całym zespołem i wydziera punkty rywalom.


Rozpędzonym Lechu
Lech, tak jak my, walczy na dwóch frontach i ma dużą szansę zdobyć puchar i być mistrzem. Przedwczesny finał? Niekoniecznie. Poznaniacy są w bardzo dobrej formie. Zderzymy się z rozpędzonym Lechem. Kolejorz nie przegrał jeszcze meczu, nie stracił bramki. Zrobimy wszystko, aby pokusić się o niespodziankę. Możemy im przeciwstawić się zadziornością. Gdy każdy z moich piłkarzy wniesie się na wyżyny, to nawet Lechowi jesteśmy w stanie skutecznie napsuć krwi. Nikt nie powiedział, że Formella zagra... Owszem, pali się do gry jak pozostali piłkarze. Jak oceniam rundę wiosenną? Z Legią i Zagłębiem mogliśmy zapunktować. Na szczęście przełamaliśmy się w starciu z Koroną, a potem nie przegraliśmy w Krakowie. To jednak wciąż mało. Toczymy równorzędne boje.

 

Piotr Wiśniewski








Poprzedni Następny

Mapa Strony