TA STRONA UŻYWA COOKIE.
Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na korzystanie z cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

chignahuapan


Arka-Facebook Arka-Instagram Arka-Twitter Arka-YouTube Arka-TV Bilety Liga typera Stowarzyszenie Inicjatywa Arka
LV Bet
Gdynia Sport
gdyniasport
gdyniasport
bo2020

Aktualności

img

21.08.2016

Arka zlała Legię! Gwizdy z Żylety, Leśnodorski zapowiada czystkę.

Kompromitacja Legii Warszawa. Na trzy dni przed decydującym o awansie do Ligi Mistrzów meczu, drużyna mistrza Polski uległa u siebie Arce Gdynia aż 1:3. Trener Besnik Hasi wystawił co prawda rezerwowy skład, ale to dla niego żadne usprawiedliwienie. A Arka? W końcu zagrała solidnie również na wyjeździe. To jej pierwszy komplet punktów na obcym terenie. Ma pozycję lidera LOTTO Ekstraklasy.


Wściekł się prezes Bogusław Leśnodorski. Na Twitterze napisał, że "kilku piłkarzy nie może grać już w tej drużynie".

Liczy się przede wszystkim Liga Mistrzów. Ona jest na pierwszym miejscu, a wszystko inne schodzi na dalszy plan – mniej więcej taki sygnał został wysłany w ostatnich dniach w Polskę z Łazienkowskiej. Oznaczało to mniej więcej, że – mimo średnio udanego startu w Ekstraklasie – legioniści nie zamierzają za bardzo myśleć o meczu z Arką Gdynia. Ot na boisko mieli się zameldować rezerwowi, którzy – grając w zlepionym na szybko zestawieniu (w którym nigdy więcej nie zagrają) – spróbują przekonać do siebie trenera. Brzmiało to wprawdzie niedorzecznie, ale biorąc pod uwagę znaczenie wtorkowego meczu eliminacyjnego, można było zrozumieć decyzję Hasiego, który poinformował o niej już w piątek.

I tym sposobem przeciw Arce na boisko wyszła jedenastka złożona z ratującego kolegów Malarza i dziesięciu gości, którzy przynajmniej w kilku przypadkach będą grać od święta. I co tu dużo powiedzieć o grze gospodarzy? Najlepiej byłoby zacytować opinię Malarza dotyczącą spotkania w Lublinie, bo powoli w kontekście Legii staje się ona prawdą uniwersalną. „Wojskowi” odwalili kabaret w obronie, gdzie brylował przede wszystkim Jakub Rzeźniczak, którego Hasi ściągnął już w przerwie (a zapewne miał ochotę postąpić podobnie z większością swoich zawodników). To w sumie nawet trochę smutne, że piłkarz, którego niektórzy jeszcze niedawno domagali się w reprezentacji, od jakiegoś roku kopie się po czole i przy swoich popisach mógłby mieć problem z grą w I lidze. Niewiele lepsi byli jego koledzy z obrony, co tylko zapewniło Malarzowi dodatkową robotę.

Nie było również widać błysku w grze ofensywnej gospodarzy, choć o ten aspekt można mieć do nich mniej pretensji. W pierwszej połowie groźnie uderzał Tomasz Brzyski, Stojan Vranjes spudłował z najbliższej odległości, a Jarosław Niezgoda w dogodnej sytuacji przegrał pojedynek z Konradem Jałochą. „Wojskowi” aktywniejsi byli w drugiej części meczu, kiedy to trybuny coraz głośniej wyrażały swoje oburzenie grą swojego zespołu. Skutkowało to trafieniem Kaspra Hamalainena, który skierował piłkę do siatki po dośrodkowaniu Guilherme. Ostatecznie było to tylko honorowe trafienie. Następne próby – szczególnie Aleksandara Prijovicia – były już niecelne.

Popastwiliśmy się nad Legią, a teraz wypadałoby pochwalić Arkę. A jest za co. Gdynianie, którzy do tej pory na ligowych wyjazdach tylko obrywali, przyjechali do Warszawy jak po swoje i właśnie to uzyskali. Mądrze grała obrona, a gracze formacji ofensywnych bez przerwy nękali defensywę Legii. Podopieczni Nicińskiego wyszli na boisko bez strachu i bez problemów potrafili wykorzystać proste błędy rywali. Szczególnie korzystnie pod bramką Malarza (który znów miał mnóstwo roboty) prezentował się Adam Marciniak, który najpierw zdobył gola uderzeniem sprzed szesnastki, a później dołożył drugą bramką, zachowując się świetnie w polu karnym po dośrodkowaniu Marcusa da Silvy. Zresztą, to właśnie Brazylijczyk otworzył wynik meczu, kiedy posłał potężny strzał na bramkę Malarza, wykorzystując wcześniejszy błąd Rzeźniczaka.

Na dobrą sprawę gdynianie mogli wygrać spotkanie wyżej. Całkiem możliwe, że goście mają większe problemy ze stwarzaniem sobie dogodnych sytuacji podczas wewnętrznych gierek w trakcie codziennych treningów. Da Silva mógł ustrzelić nawet hat-tricka, ale jego uderzenie głową poszło ponad poprzeczkę, a płaski strzał wybronił Malarz. Golkiper Legii zatrzymał również Miroslava Bożoka. Z kolei Dawid Sołdecki minimalnie się pomylił po centrze z rzutu rożnego.

 

Konrad Kryczka








Poprzedni Następny

Mapa Strony