TA STRONA UŻYWA COOKIE.
Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na korzystanie z cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

chignahuapan

Aktualności

05.12.2013

Arka znów wygrała w USA. Wardziński ponownie skuteczny

Za nami druga gra sparingowa Arki podczas jej pobytu w Stanach Zjednoczonych. Tym razem, aby ją odbyć, nasza drużyna musiała wybrać się w podróż do New Britain, gdzie przeciwko niej wyszły połączone siły dwóch klubów polonijnych: Polonii Falcon New Britain z Olympią Stamford. Z tej rywalizacji Arka wyszła obronną ręką i wygrała 2:0, a strzelcem obu bramek był Maciej Wardziński.
 
Polonia Falcon New Britain/Olympia Stamford - Arka Gdynia 0:2 (0:2)
Bramki:  Wardziński 33', 38'
 
Polonia: Kara, Labanowicz, Zygo, T. Michalak, White, Stępień, Gromadowski, Platkiewicz, Kuzniar, Brewer, Kurzatkowski oraz D. Michalak, Sobilo, Plucke, Penja, Kolacz, Zobre, Gregor, Chyliński.
Olympia: Sobotka, Pawłowski, Lekaw, Ipina, Żukowski, Abdulah, Elgart, Fernandez, Baccielo, Wrona, Hurudini oraz Sieniawa, Levence.
 
Arka: Kamola - Sulewski, Sobieraj, Robakowski, Radzewicz (41' Dampc) - Budka (65' Tomasik), Rzuchowski, Pruchnik (41' Matys), Tomasik (41' Stolc) - Fujikawa - Wardziński.
 
Grano 2x40 minut. 

O tym, że dzisiejszy mecz niósł ze sobą większą wartość kurtuazyjną niż sportową, niech świadczy chociażby fakt, że spotkanie rozegrano w systemie 2x40 minut, a każda z drużyn polonijnych otrzymała swoją połowę do stawienia oporu Arce. Na dodatek zmiany zawodników przeprowadzano bardziej w systemie hokejowym, bez specjalnego przyzwolenia arbitra.
 
 

W pierwszych 40 minutach z naszym zespołem rywalizowała drużyna Polonii Falcon i to w tej części ustalony został wynik meczu. Trzeba jednak przyznać, że w przeciwieństwie do Olympii, to właśnie Polonia stworzyła sobie kilka doskonałych okazji do tego, aby pokonać Patryka Kamolę. Już w 2. minucie gospodarze mogli sprawić kłopot naszemu bramkarzowi, ale strzał z rzutu wolnego z ok. 30 metru minął światło bramki. W odpowiedzi w dogodnej sytuacji znalazł się Fujikawa, po tym jak ładną akcję z prawej strony boiska przeprowadzili Wardziński z Tomasikiem. Niestety strzał Japończyka już w obrębie pola karnego zablokowali obrońcy.

W 11 minucie z rzutu rożnego precyzyjnie dośrodkował Radosław Pruchnik, a o strzał głową pokusił się Sobieraj, jednak refleksem wykazał się bramkarz Polonii. Chwilę później przed wymarzoną szansą do zdobycia gola stanął napastnik z New Britain, Justin Brewer. Znalazł się w sytuacji sam na sam z Kamolą i zdołał oddać strzał, ale piłka minęła bramkę. Nasz bramkarz wyszedł z tarczą także w sytuacji z 19 minuty, gdy po wstrzeleniu piłki w pole karne, dość przypadkowo spadła ona pod nogi Kurzatkowskiego i choć wszystko działo się już w polu bramkowym, to jednak Kamola zdołał uchronić Arkę przed utratą gola.

Dwie minuty później po raz pierwszy w tym meczu na strzał z dystansu zdecydował się Michał Rzuchowski i od razu zmusił bramkarza do maksymalnego wysiłku. Po jego strzale z 18 metrów piłka zmierzała pod poprzeczkę, jednak ostatecznie Kara sparował ją na rzut rożny. Nie upłynęło 60 sekund, a bramkarz Polonii znów skutecznie interweniował, tym razem po strzale Wardzińskiego.

W 25 minucie z dobrej strony pokazał się Sulewski. Przebiegł z piłką kilkanaście metrów prawym skrzydłem, po czym posłał piłkę w pole karne w ten sposób, że ta o mało nie wpadła Karze za kołnierz, lecz i tym razem szczęście było przy Polonii. Gdy wydawało się, że Arka za chwilę obejmie prowadzenie, znów przed doskonałą szansą znów stanął Kurzatkowski. Tylko on wie, jak nie udało mu się skierować piłki z 3 metrów do pustej bramki gdynian... 

W 33. minucie Arka wyszła jednak na prowadzenie. Piotr Tomasik dostrzegł w polu karnym pozostawionego bez opieki Wardzińskiego i dokładnie mu podał, a młody napastnik Arki spokojnie przyjął futbolówkę i dokładnie uderzył, czym nie dał szans bramkarzowi na skuteczną interwencję. 

Ten sam zawodnik ucieszył kibiców Arki także pięc minut później. Po rzucie rożnym wykonanym przez Pruchnika, w polu karnym powstało małe zamieszanie, a Wardziński wykazał się największym sprytem i wpakował futbolówkę do siatki.

W przerwie doszło do zmiany rywala. Boisko opuściła Polonia Falcon, a na jej miejsce weszła Olympia Stamford. Zespół trenera Karwowskiego postanowił zagrać zdecydowanie ostrożniej od swoich poprzedników i nie zapędzał się większą ilością graczy pod bramkę Kamoli. Od samego początku tej części gry dużą aktywnością wykazywał się Michał Rzuchowski. To on o mały włos nie zaskoczył bramkarza Olympii Wojciecha Sobotki strzałem z 25 metrów w 48 minucie. Golkiper początkowo nie zdolał chwycić piłki, ale ostatecznie dogonił ją na linii bramkowej, choć nie brakowało głosów wśród kibiców, że futbolówka już znajdowała się całym obwodem w bramce... Kolejną próbę Rzuchowski podjął pięć minut później, choć tym razem uderzał z okolic granicy pola karnego, ale Sobotka ponownie nie dopuścił do straty gola.
 
 

Niezrażony niepowodzeniami Rzuchowski pokusił się o strzał zza pola karnego także w 55 minucie, ale tym razem bliższy powodzenia był Budka, który dopadł piłkę po odbiciu jej przez Sobotkę. Niestety strzał naszego prawoskrzydłowego poszybował nad poprzeczką. 

To nie koniec kanonady popularnego "Rzucha". W 62 minucie wykonał rzut wolny z 25 metrów, a bramkarz znów odbił piłkę zmierzającą tuż poprzeczkę. Minutę później w oddawaniu strzałów wyręczył Rzuchowskiego Sulewski, który ponownie zmusił do dużego wysiłku Sobotkę, po dokładnym rozegraniu rzutu rożnego przez Budkę.

Najlepszą okazję do zdobycia bramki Olympia stworzyła pięć minut przed końcem meczu. Victor Fernandez dostał piłkę na siódmym metrze przed bramką Kamoli, ale uderzył wysoko nad poprzeczką. W ten sposób dołączył do swoich kolegów z drużyny, którzy wcześniej oddawali jedynie strzały w dużej odległości mijające bramkę Arki.

Ostatnim wartym odnotowania akcentem w tym spotkaniu była próba strzału z dystansu Matysa, gdy piłka z dużą rotacją spadła tuż za poprzeczką bramki Olympii.

Mecz obserwowała duża grupa Polaków, która stanowi zdecydowaną większość mieszkańców New Britain i okolic. Wśród nich nie zabrakło zapalonych kibiców Arki, którzy swoje przywiazanie do klubu okazali nie tylko klubowymi barwami, ale nawet tablicami rejestracyjnymi swoich pojazdów! Jednym z nich jest pan Ryszard Supiński, który nie ukrywał ogromnej radości z faktu, że doszło do dzisiejszego spotkania. - Od 27 lat mieszkam w Stanach, ale nieustannie na bieżąco śledze losy mojego klubu. Mam polską telewizję, więc jesli tylko jest transmisja z meczu Arki, robię wszystko, aby jej nie przegapić, choć czasami mecz koliduje z moimi godzinami pracy. Poza tym regularnie śledzę stronę arka.gdynia.pl i klubową telewizję, dzięki którym czuję się blisko Arki.

Spotkanie było nie tylko dużym wydarzeniem dla całej społeczności polonijnej z tego miasta i okolic, ale także okazją do spotkania z trenerem Polonii Falcon - Januszem Możejką, przed laty zawodnikiem Arki i kilku innych trójmiejskich klubów. Możejko naszych barw bronił w latach 1980-84 i stanowił jedno z najmocniejszych ogniw ekstraklasowej Arki. Gdy później trafił do Gdańska, jego droga skrzyżowała się z Michałem Głobiszem, dlatego nie dziwi fakt, że właśnie ta dwójka bardzo serdecznie się powitała i wdała w długą pogawędkę.

Po spotkaniu nasza drużyna udała się do restauracji "Staropolska" prowadzonej przez innego wiernego kibica żółto-niebieskich, pana Bogdana Malinowskiego. Trzeba przyznać, że spotkanie było nadzwyczaj miłe i aż żal było ten lokal opuścić mimo późnej pory i perspektywy blisko trzygodzinnej podróży powrotnej do hotelu.
 
Nie można też zapomnieć o gościnności innej polonijnej restauracji "Warsaw Royal" z miejscowości Garfield, którą Arka odwiedziła w drodze na sparing. Okazuje się, że także tam funkcjonuje bardzo mocna grupa polonijna, co stało się okazją do kolejnego sympatycznego spotkania z naszymi rodakami.
 
  
 
Do galerii zdjęć z tego meczu zapraszamy na oficjalny profil Arki na facebook'u

Arkadiusz Skubek
 

Sponsorem relacji z wyjazdu do USA jest firma ZEMAR  

 

 

 

   







Poprzedni Następny

Mapa Strony