TA STRONA UŻYWA COOKIE.
Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na korzystanie z cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

chignahuapan

Aktualności

08.12.2013

Polonia NY - Arka 2:1. Arka nie popsuła święta w Nowym Jorku.

Polonia mogła w pełni świętować swój jubileusz. W meczu będącym głównym wydarzeniem obchodów nowojorczycy wygrali z Arką 2:1 i na Greenpoincie zapanowała duża radość. Po tej toczonej w bardzo serdecznej atmosferze grze, wszyscy udali się na uroczysty bankiet, gdzie pojawili się najznamienitsi goście amerykańskiej, futbolowej Polonii.
 
Polonia Nowy Jork SC - Arka Gdynia 2:1 (1:1) 
Bramki: Kucharski 28', Szeliga 90' - Tomasik 13'(k)
 
Polonia:  Czukiewski - Malinowski, Wolski, Poduszczak, Janicki, Bieleń, Stefek, Dziewulski, Kulak, Kulesza, Kucharski oraz Frankowski, Szeliga, Czerniawski, Marek, Legierski, Podbierski, Groch.
 
Arka: Kamola - Sulewski (55' Stolc), Jarzębowski (46' Robakowski), Sobieraj, Radzewicz (55' Dampc) - Szyszko, Avans (46' Pruchnik), Rzuchowski (55' Matys), Tomasik - Wardziński (55' Fujikawa), Kowalski. 
 
 
 
 
Zanim na boisku pojawiły się pierwsze drużyny Polonii i Arki, w trzydziestominutowej grze swoje umiejętności zademonstrowały zespoły Polonii over 40 i składu specjalnego Arki wraz z gośćmi. W naszej drużynie wystąpili m.in. prezes Wojciech Pertkiewicz, menedżer Paweł Bednarczyk, a także trenerzy Robert Wilczyński i Michał Chamera. Właśnie ten ostatni był strzelcem jedynego gola w tym spotkaniu który wykończył fantastyczną, indywidualną akcję prezesa Pertkiewicza. Arka wygrała 1:0 mimo tego, że drużynie przeciwnej pojawili się tacy zawodnicy jak Grzegorz Wędzyński, Robert Warzycha, czy w kilku minutach Tomasz Frankowski. Tym bardziej wynik osiągnięty przez nasz zespół wzbudza szacunek i wszyscy zasłużyli na słowa uznania.
 
 

Chwilę pózniej na murawie zamledowali się główni bohaterowie dnia. W zespole Arki od pierwszej minuty na boisko wybiegło trzech zawodników, których umiejętności starali się ocenić trenerzy Arki wraz z prezesem Globiszem. Wśród nich był Argentyńczyk Gabriel Avans, który wpadł w oko naszej ekipie jako zawodnik Icon FC w pierwszym sparingu w Stanach Zjednoczonych. Ponadto pojawili się dwaj Kanadyjczycy polskiego pochodzenia: Dominik Szyszko, który zagrał już we wspomnianym meczu z Icon FC, oraz Marcin Kowalski z kanadyjskiej akademii FC Schalke.
 
 

Od pierwszej minuty przewagę osiągnęli żółto-niebiescy, którzy długimi momentami zamykali rywali w ich własnym polu karnym i o dużym szczęściu mogą mówić gospodarze, że losy meczu nie rozstrzygnęły się na ich niekorzyść po pół godzinie. Już w 6 minucie akcję przeprowadzili dwaj zawodnicy testowani - Auras obsłużył podaniem Szyszkę, a ten będąc w polu karnym, uderzył w kierunku dalszego słupka i minimalnie się pomylił.

W 13 minucie indywidualna akcja Piotra Tomasika zakończyła się faulem w obrębie pola karnego Polonii i arbiter wskazał na "wapno". Do piłki podszedł sam poszkodowany i pewnym strzałem otworzył wynik meczu. Tomasik jeszcze bardziej ewidentnie został sfaulowany w tym samym miejscu boiska w 30 minucie spotkania, ale tym razem arbiter postanowił chyba już nie zasmucać licznej grupy kibiców Polonii i nakazał kontynuować grę.
 
 
30 minuta - po tym zagraniu arbiter nie przyznał rzutu wolnego
 
Zanim piłka po raz drugi powinna znaleźć się na jedenastym metrze, arkowcy mieli jeszcze kilka innych okazji do podwyższenia wyniku. Najpierw Tomasik zagrał dokładną piłkę do Kowalskiego, ten miał mnóstwo czasu na uderzenie, ale oddał je na tyle lekkie, że nie sprawiło ono kłopotu broniącemu u gospodarzy Grzegorzowi Czukiewskiemu.

W 25 minucie dobrą piłkę do Wardzińskiego posłał Rzuchowski, a nasz najskuteczniejszy w USA zawodnik chciał posłać ją nad bramkarzem do siatki, jednak Czukiewski przewidział to zagranie i zdołał skutecznie interweniować. 

Goście pierwszy raz groźniej zaatakowali dopiero w 28 minucie, ale za to od razu skutecznie. Radosław Kucharski przedostał się z piłką w pole karne i będąc sam na sam z Kamolą zdołał umieścić futbolówkę w siatce i dać w ten sposób ogromną radość swoim kibicom. Jeszcze więcej szczęścia mógł im sprawić Marcin Dziewulski, który mógł dać prowadzenie Polonii tuż przed przerwą, ale w bardzo dogodnej sytuacji minimalnie spudłował.

Na drugą połowę nowojorczycy wyszli wzmocnieni Tomaszem Frankowskim, co później okazało się kluczowe dla końcowego wyniku. Byłoby inaczej, gdyby arkowców nie zawiodła koncentracja w wielu stworzonych przez siebie sytuacjach. Już trzy minuty po wznowieniu gry efektowną akcję przeprowadzili Radzewicz z Wardzińskim i Tomasikiem, ale nikt nie zdołał sięgnąć piłki zagranej wzdłuż bramki przez ostatniego z tej trójki.

Tomasik należał do najaktywniejszych w naszym zespole i potwierdził to również w 51 minucie. Zagrał nie pierwszą w tym meczu bardzo dobrą centrę pod bramkę gospodarzy do której nie zdążyli ani Kowalski, ani Wardziński.

Gdy na lewej stronie dobrze ofensywnie usposobiony był Tomasik, na prawej próbował mu dorównać Robert Sulewski. Nasz wychowanek w 52 min. posłał piłkę wprost na głowę Rzuchowskiego, ale uderzenie zawodnika Arki dobrze obronił Czukiewski. Kolejną dobrą akcję Arka stworzyła niespełna dziesięć minut później. Fujikawa, który pojawił się na placu gry kilka chwil wcześniej, dobrze dostrzegł Tomasika, a ten spróbował umieścić piłkę w okienku bramki Polonii i tej sztuki by dokonał, gdyby nie czujna postawa Czukiewskiego. Nie upłynęło 60 sekund, gdy Arka znów stanęła przed wymarzoną okazją do ponownego objęcia prowadzenia w tym spotkaniu, a konkretnie Marcin Kowalski. Po podaniu od Tomasika, Kanadyjczyk znalazł się z futbolówką na piątym metrze przed bramką, ale nie zdołał pokonać bramkarza Polonii.

W 68 min przypomniał o sobie Szyszko. Przejął piłkę w środkowej strefie boiska, przebiegł z nią kilkanaście metrów, aż wreszcie zdecydował się na strzał z ok. 22 metrów. Futbolówka zmierzała idealnie pod poprzeczkę, ale znów brawa od publiczności zgarnął Czukiewski. 

Przewaga Arki wciąż była bardzo wyraźna, ale wynik nie ulegał zmianie. Nie inaczej było w 76 minucie, gdy przed kolejną wymarzoną szansą stanął Kowalski, ale znów będąc kilka metrów od bramki, zamiast spokojnie wpakować piłkę do bramki, posłał ją wysoko nad poprzeczką. Ten sam zawodnik mógł się zrehabilitować, gdyby skutecznie dobił strzał w słupek Fujikawy w 80 minucie meczu. Japończyk doszedł do pozycji strzeleckiej po tym, jak precyzyjnie zacentrował mu na głowę Tomasik.
 
 

Wydawało się, że bohaterami ostatnich minut meczu będą wyraźnie dominujący gdynianie. Najpierw znów nieznacznie pomylił się przy strzale z dystansu Szyszko, a chwilę później uderzenie zewnętrzną częścią stopy z 8 metrów najlepszego na boisku Tomasika przeszło ponad bramką gospodarzy. Wtedy wspaniałymi umiejętnościami popisał się niewidoczny wcześniej Tomasz Frankowski. Były snajper Wisły Kraków i Jagielloni Białystok, a także reprezentacji Polski, przyjął zagraną do siebie piłkę w ten sposób, że oszukał jedną sztuczką naszą defensywę, nie pozwolił przeszkodzić sobie Kamoli i zagrał do będącego przed pustą bramką Konrada Szeligi, a ten nie mógł tej okazji zmarnować. Chwilę później robrzmiał ostatni gwizdek w tym meczu.
 
 

Arka nie popsuła święta nowojorskiej Polonii, więc radość na murawie i podczas późniejszych uroczystości była ogromna. Mimo porażki nasi zawodnicy serdecznie podziękowali gospodarzom za miłą zabawę na boisku i z chęcią pozowali do zdjęć z kibicami. Oczywiście najbardziej oblegany był Tomasz Frankowski, który nie zawiódł nikogo z oczekujących na wspólną fotografię lub autograf. 
 
 

Kilka godzin później w Polsko-Słowiańskim Centrum na Greenpoincie Arka uczestniczyła w uroczystej gali na 50-lecie Polonii Nowy Jork Soccer Club, ale o tym więcej napiszemy w osobnym materiale. 
 
Jak zwykle zapraszamy na galerię zdjęć na oficjalnym profilu Arki na facebook'u.  
 
 
Arkadiusz Skubek
 

Sponsorem relacji z wyjazdu do USA jest firma ZEMAR  

 

 

 

      







Poprzedni Następny

Mapa Strony