TA STRONA UŻYWA COOKIE.
Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na korzystanie z cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

chignahuapan


Arka-Facebook Arka-Instagram Arka-Twitter Arka-YouTube Arka-TV Bilety Liga typera Stowarzyszenie Inicjatywa Arka
LV Bet
Gdynia Sport
gdyniasport

Wirtualna wycieczka

Aktualności

img

05.10.2012

Arka Gdynia - Miedź Legnica. Beniaminek tylko z nazwy.

Jeśli Arce uda się w piątek pokonać Miedź Legnica, gdynianie przeskoczą ją w tabeli i nie stracą kontaktu z czołówką. Jeśli przegrają - ugrzęzną na dłużej w środku stawki.
 
Zadanie nie będzie łatwe, bo beniaminek z Legnicy jest jedną z rewelacji sezonu. Dodatkowo na tle większości zespołów I ligi, borykających się z permanentnymi kłopotami finansowymi i kadrowymi, Miedź jest zespołem poukładanym i stabilnym, a sportowo groźnym dla każdego.

Rywale Arki odnieśli dotychczas już cztery zwycięstwa. Jedno z outsiderem Polonią Bytom, ale dwa z solidnymi średniakami, Olimpią Grudziądz i Sandecją Nowy Sącz. Najbardziej zaskoczyli jednak w meczu z Termaliką Bruk-Bet Nieciecza, czyli zespołem mającym obok Floty Świnoujście najwięcej zwycięstw w tym sezonie. Drużyna Miedzi pokonała ich na wyjeździe 2:1. Jedną z bramek zdobył Piotr Madejski, jesienią 2006 roku zawodnik... Arki.


- Pamiętam go, choć w ogóle nie zdołał się u nas przebić - wspomina obrońca gdynian Krzysztof Sobieraj, który był wtedy, podobnie jak dziś, podstawowym obrońcą Arki. - Widocznie nie służył mu nadmorski klimat. Potem jednak w Górniku Zabrze radził sobie bardzo dobrze.

Oprócz Madejskiego w drużynie Miedzi zobaczymy w piątek jeszcze czterech byłych piłkarzy Arki, Zbigniewa Zakrzewskiego, Andrzeja Bledzewskiego, Kamila Hempela i Piotra Kasperkiewicza. Ten ostatni grał w Gdyni jeszcze w ubiegłym sezonie, spisywał się jednak na tyle kiepsko, że latem pożegnano go bez żalu. Pozostała trójka to już bardziej odległe czasy. - Najlepiej pamiętam Bledzewskiego [grał w Gdyni w latach 2007-2010], z nim grałem najwięcej - wspomina Sobieraj. - To wciąż bramkarz na poziomie ekstraklasy, klasa sama w sobie. Jak był młodszy ocierał się przecież nawet o reprezentację Polski, więc pokonać go będzie niezwykle ciężko.

Gdyńskich kibiców ucieszy za to wiadomość, że kontuzja mięśnia przywodziciela jakiej doznał Radosław Pruchnik (nie grał przez nią z GKS Tychy) okazała się niegroźna. Pomocnik prawdopodobnie wróci do składu już w piątek. 
 
mcd 







Poprzedni Następny

Mapa Strony