TA STRONA UŻYWA COOKIE.
Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na korzystanie z cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

chignahuapan chignahuapan

Aktualności

img

10.05.2019

Na Vejinoviciu do utrzymania? Arka zyskała kozaka

Nie chcemy uderzać w patetyczne tony i ogłaszać wszem i wobec, że Arka zyskała przywódcę. Nie mamy jednak wątpliwości, że Marko Vejinović stał się wiosną tym, kim jesienią był dla gdynian Michał Janota. Czyli jednym z liderów, zawodnikiem wyróżniającym się, ciągnącym grę zespołu i – kto wie – być może kluczem do utrzymania.

 

Można zastanawiać się, jak efektowna i niebezpieczna dla przeciwników mieszanka wybuchowa powstałaby w Gdyni, gdyby Vejinovicia dokooptowano do Arki, ale tej jesiennej, gdzie prym wiódł Janota, który strzelał gola za golem, doprawiając swój i tak efektowny dorobek kilkoma asystami. Ale tamtego Janoty już w Gdyni nie ma – latem otrzymał ekskluzywną ofertę z Dalekiego Wschodu, co najwyraźniej nie spodobało się Arce, która nie zdecydowała się go puścić, a ciąg dalszy tej smutnej z perspektywy gdynian i samego zawodnika historii znamy. Wiosną Janota obniżył loty tak wyraźnie, jakby w ogóle nie przepracował okresu przygotowawczego. Czy taka a nie inna postawa wzięła się z frustracji wywołanej brakiem transferu, czy po prostu Michał osiągnął swój sufit i siłą rzeczy musiał wyhamować? Sam zawodnik przyznawał w naszej audycji „Weszłopolscy”, że transfer wpływu na jego postawę nie miał, ale pewnie prawdy się nie dowiemy. Fakty są natomiast takie, że ekskluzywna oferta być może jeszcze wróci, ale już abstrahując od tej całej sytuacji z zagranicznym transferem i późniejszą zniżką formy samego zawodnika – najważniejsze z perspektywy Arki jest to, że ta szybko znalazła gościa, który przejął boiskowe dowodzenie.


Sporo obiecywaliśmy sobie po Marko Vejinoviciu i faktycznie – gdybyśmy mieli stworzyć ranking najlepszych transferów dokonanych zimą, pewnie zmieścilibyśmy Holendra w ścisłym topie, więc sprawdza się. Gra równo, praktycznie nie schodzi poniżej przeciętnej, co widać w naszych notach (6, 5, 6, 4, 5, 7, 5, 4, 7, 8, 5, średnia 5,64), a co jest o tyle imponujące, że przecież przyszedł do Arki, która raz po raz albo remisowała, albo dostawała w bęben. Więcej: stracił praktycznie całą jesień, a i późno dołączył do drużyny. Trudny grunt, a jednak nie zawodził. Ciągnął grę arkowców, w czasie kryzysu do niego pretensje mieliśmy najmniejsze, a teraz stał się wręcz kluczowym zawodnikiem.

 

Oczywiście, że CV miał, jak na naszą ligę, bardzo fajne, ale nie tacy kozacy u nas nie wypalali. Tymczasem z meczu na mecz zarysowywała się jego dominacja w środku pola, do tego – w obu wygranych przez Arkę spotkaniach – dokładał konkrety. Najpierw z Miedzią nawinął Monteiro i przypieczętował zwycięstwo, następnie przeciwko Koronie najpierw wykorzystał jedną z kilku okazji strzeleckich, a potem zaliczył asystę z rzutu wolnego.


Jakkolwiek spojrzeć, trafiła Arka w sam środek tarczy. Vejinović pewnie w Gdyni długo nie zabaluje, niewykluczone, że wróci spróbować sił w AZ Alkmaar, tym bardziej że po sezonie zmienia się tam trener. No, chyba że zostanie w Polsce. Po tym, co pokazał czołowe polskie kluby mogą – a nawet powinny! – wpisać to nazwisko do swoich notesów. Mówi się o zainteresowaniu przebudowującego się Lecha czy Cracovii, ale konkrety zapewne nadejdą po sezonie.

 

Nie ma jednak wątpliwości, że kto zgarnie Vejinovicia, ten zapewni sobie spokój w środku pola w przyszłym sezonie.

 

weszlo.com









Poprzedni Następny

Mapa Strony