TA STRONA UŻYWA COOKIE.
Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na korzystanie z cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

chignahuapan

Aktualności

img

04.05.2018

Oceny Arki za finał Puchar Polski.

Arka Gdynia nie obroniła Pucharu Polski. W meczu z Legią Warszawa (1:2) zabrakło jej umiejętności, ale też i pazura, którym odznaczyła się rok temu. Oto, jak oceniliśmy poszczególnych zawodników.

Oceny Arki za finał z Legią ©Szymon Starnawski

 

Noty wystawiliśmy w skali od 1 do 10.

 

Pavels Steinbors (4) – Mogliśmy zakładać, że to Krzysztof Pilarz dostanie finał, skoro bronił w poprzednich meczach PP. Trener Leszek Ojrzyński zdecydował się jednak na Łotysza, który jest u niego „jedynką” w Ekstraklasie. Czy Steinbors zawiódł? Nie, zwyczajnie nie miał wiele do powiedzenia. Dobrze poradził sobie tylko z trudnym uderzeniem Marko Vesovicia (15 minuta) i późniejszym Domagoja Antolicia (doliczony czas).


Damian Zbozień(3,5) – Przespał początek Za często pozwalał rywalom gości pod lub nawet w polu karnym. Trafienie Cafu (na 2:0) bez wątpienia obciąża jego konto

 

Michał Marcjanik (3,5) – Przy golu na 1:0 nie wyczuł odległości. Sam pewnie ma do siebie pretensje – za brak koncentracji i odwagi w pierwszej odsłonie. Po zmianie stron wyglądało już to lepiej.

 

Frederik Helstrup (3,5) – On także przed przerwą zagrał słabo. Nie wiedział chyba, którego zawodnika pokryć, jak się ustawić. Stracone gole też obciążają jego konto - zwłaszcza drugi kiedy popełnił kiks.

 

Marcin Warcholak (3) – Zagrał poniżej oczekiwań. Znamy go z dość uważnej gry w defensywie, a tymczasem miał duże kłopoty. Może wynikały z braku wsparcia, ale bardziej prawdopodobne, że z własnych błędów. Obie akcje bramkowe poszły jego stroną.

 

Dawid Sołdecki (4) – W doliczonym czasie ustalił wynik na 1:2. Trudno cokolwiek więcej napisać o jego występie. To było bieganie i przerywanie – nie za każdym razem udane.

 

Michał Nalepa (3,5) – Niewiele wniósł do gry zespołu. Zamiast mieć piłkę to uganiał się za nią. Powinien żałować okazji z pierwszej połowy, gdy uderzał zza szesnastego metra.

 

Marcus da Silva (4) – Dał radę w rewanżu z Koroną Kielce, ale nie dał rady w finale w Legii. Poza zaangażowaniem niewiele wniósł do drużyny. Nie potrafił znaleźć sobie miejsca do oddania strzału. Przy golu zanotował asystę. Trochę to gonienie wyniku nastąpiło jednak za późno...

 

Andrij Bogdanow (3) - Za rzadko wspierał kolegów z obrony. Może gdyby inaczej się ustawił, to nie padłaby jedna z bramek. Sam okazję miał jedną, gdy po stałym elemencie gry uderzył zupełnie nieudanie. Trener Ojrzyński zdjął go już w przerwie.

 

Mateusz Szwoch (3) – Na pewno nie zabrakło mu motywacji, bo grał przeciw swojemu pracodawcy. Gorzej okazało się z udowodnieniem piłkarskiej jakości. Nie przypominamy sobie, żeby zaliczył coś in plus.

 

Maciej Jankowski (2) - Tak jak Ukrainiec na drugą połowę już nie wyszedł. Nie udźwignął tego finału. Ani razu nie stanął przed szansą na zdobycie bramki. Duet Michał Pazdan – William Remy zamurował mu dostęp do pola karnego.

 

Weszli z ławki:


Rafał Siemaszko

(5) - Dostał całą drugą połowę. W pojedynkę próbował ożywić grę i szło mu to całkiem nieźle. To jedyny ze zmienników, który zasłużył na pochwały.


Grzegorz Piesio

(1) - Również zameldował się na boisku w 46 minucie, ale już w 70 został wyrzucony za faul na Sebastianie Szymańskim. Sędzia Piotr Lasyk po analizie VAR pokazał czerwoną kartkę i poprosił o udanie się do szatni (później Piesio i tak wrócił w okolice ławek rezerwowych).


Adam Marciniak

(-) – Pojawił się na boisku w 73 minucie. Popracował trochę w defensywie i to wszystko. Pozostawiamy bez oceny.

 









Poprzedni Następny

Mapa Strony