TA STRONA UŻYWA COOKIE.
Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na korzystanie z cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

chignahuapan

Aktualności

01.05.2018

Trener i zawodnicy Arki przed finałem.

Na dobę przed finałem Pucharu Polski, w sali konferencyjnej stadionu PGE Narodowy odbyła się konferencja prasowa z udziałem trenera Arka Leszka Ojrzyńskiego oraz trójki piłkarzy żółto-niebieskich: Rafała Siemaszki, Adama Marciniaka i Krzysztofa Sobieraja. W rolę prowadzącego konferencję wcielił się rzecznik prasowy naszego klubu, Tomasz Rybiński.

 

Pierwsze pytania dotyczyły porównania emocji, które towarzyszyły naszej drużynie przed rokiem, a tym, co będzie się działo podczas jutrzejszego finału. Adam Marciniak nie zdecydował się na wyróżnienie jednego z tych wydarzeń.

 

- Poziom emocji jest taki sam. Ranga spotkania jest taka sama i podobnie jak przed rokiem, teraz także nie jesteśmy faworytem, i tak jak wtedy, chcemy zdobyć puchar. Nie stopniowałbym więc obu tych spotkań.

 

 

Rafał Siemaszko potwierdził zdanie kolegi i dodał:

 

- Legia ma już sporo tych pucharów na swoim koncie, my trochę mniej, więc chcielibyśmy wznieść kolejny.

 

Krzysztof Sobieraj, który przed rokiem wzniósł puchar do góry, zadeklarował o apetycie drużyny na kolejny sukces:

 

http://arka.gdynia.pl/images/galeria_zdjecie/big/W_SZ0325_393dc21c4356d0789c3812cfa85f0ef4.jpg

 

- Faworyt tego meczu jest jeden, ale to my jesteśmy obrońcą pucharu i to nas do czegoś zobowiązuje. Mamy też już jakieś doświadczenie z tego stadionu, więc tanio skóry nie sprzedamy.

 

Nie mogło zabraknąć też kwestii ostatnich porażek Arki w lidze. Trener Ojrzyński uspakajał:

 

- Liga ligą, ale tam naszym celem jest utrzymanie Ekstraklasy dla Gdyni. Tam jeszcze wszystkiego nie dopięliśmy na ostatni guzik, ale jesteśmy w trakcie. My jesteśmy drużyną pucharową, o czym mówiliśmy już przed rokiem. Nasze mecze w pucharach były zawsze dramatyczne, tak było w finale Pucharu rok temu, Superpucharze, a potem w Lidze Europy i Pucharze Polski. Nie zawsze były to mecze udane, bo w Lidze Europy nam się nie udało, ale jutro znów gramy puchar, tu może wszystko się zdarzyć, a mecze ligowe mamy już za sobą, choć w nich się nie popisaliśmy. Na naszą postawę w lidze miały tez wpływ mecze półfinałowe z Koroną, bo taki mieliśmy też cel, żeby jutro na Narodowym zagrać. Oczywiście cel nadrzędny to utrzymanie ligi, ale ten puchar to też jest fajny dodatek i jutro gramy z Legią.

 

Co do meczu z Piastem, to mieliśmy analizę tego meczu i pokazaliśmy sobie, co zrobiliśmy źle. Tak naprawdę mogliśmy tych wszystkich bramek nie stracić, gdyby nie jeden element. Drużyna wie, co zrobiła źle i teraz tych błędów będziemy się wystrzegać. Poza tym, każdy mecz jest inny. Przed rokiem mieliśmy kilka spotkań bez zwycięstwa, a wygraliśmy z Lechem, który w lidze walczył o mistrzostwo. To jest piłka!

 

Odniósł się do tego także Rafał Siemaszko:

 

- Po przegranych meczach atmosfera nigdy nie jest najlepsza. Po porażce każdy „snuje się”, rozpamiętuje i zastanawia się, jak wygrać w kolejnym meczu. Zobaczymy, jak to będzie teraz; to jest tylko jeden mecz, mecz finałowy. Przed rokiem byliśmy w gorszej sytuacji , a potrafiliśmy się od tego odciąć i zdobyć Puchar Polski. Mam nadzieję, że teraz będzie dokładnie tak samo.

 

 

Dziennikarze byli również ciekawi sytuacji zdrowotnej w kadrze naszego zespołu. W tej kwestii wypowiedział się trener Arki.

 

- Mamy problem z kilkoma zawodnikami. Dziś będą jeszcze zabiegi i trening i zobaczymy, jak to z nimi będzie. Jutro po śniadaniu będziemy wiedzieli, kto zagra i powiemy zawodnikom, jak ten mecz będziemy chcieli zagrać.

 

Zapytany wprost o swój stan zdrowia Rafał Siemaszko odpowiedział:

 

- Ja jestem zdrowy i w pełni do dyspozycji trenera.

 

Naszego napastnika spytano także wspomnienia z ubiegłorocznego finału i gola, którego wtedy zdobył.

 

- Kilka razy oglądałem powtórki samych bramek czy cały mecz sprzed roku. Ostatnio oglądałem go w całości na zakończenie 2017 roku. Nie ukrywam, że wczoraj wpadł mi w ręce fragment z golami z tamtego finału i to jest zawsze fantastyczne uczucie i marzy mi się, aby historia się powtórzyła w jutrzejszym spotkaniu.  

 

Dziennikarzy interesowała ponadto sprawa przyszłości Leszka Ojrzyńskiego w Arce. Trener odpowiedział krótko:

 

- Nie wiem co się wydarzy wieczorem, a co tu mówić o 30-tym czerwca. Nie wiem co jutro zagramy, to jest wielka niewiadoma. Ja do tego bardzo spokojnie podchodzę. Jutro mamy finał Pucharu Polski, chcemy sprawić niespodziankę, a co będzie po tym meczu, to zobaczymy.

 

Poruszono również kwestię niedawnej zmiany arbitra, który poprowadzi środowe zawody. Odniósł się do tego trener Ojrzyński.

 

- Widocznie jakieś podłoże decyzji o zmianie sędziego musiało być. Ja w to nie wnikałem, bo to są rzeczy, na który nie ma się wpływu. Po raz pierwszy w historii w finału będzie obowiązywał VAR i to pomoże rozstrzygnąć jakieś wątpliwości, choć z tymi rozstrzygnięciami też różnie bywa. Trzeba wierzyć, że sędzia stanie na wysokości zadania, jak również jego koledzy z wozu, na których czele stanie pan Gil, a jak wiemy ten sędzia dostał nominację na pracę podczas Mistrzostw Świata.

 

 

Jeden z dziennikarzy przypomniał o fatum, które ciąży nad klubami grającymi na PGE Narodowym w roli gospodarzy. Trener Arki postawił sprawę jasno.

 

- Znamy przekleństwo szatni gospodarzy w meczach klubowych na tym stadionie. Wiemy, że zespół z szatni gospodarzy nigdy tu nie wygrał, ale my, jako drużyna pucharowa, chcemy stanąć na wysokości zadania i przerwać tą passę. Chcemy ta szatnię odczarować, a kilku magików w swoim zespole mamy…

 

Nasz szkoleniowiec skomentował także obecność w szatni Legii Aleksandara Vukovića, który przed laty był podopiecznym Leszka Ojrzyńskiego i zna specyfikę jego pracy.

 

- Zobaczymy, czy doświadczenia Vuko z szatni mojego zespołu coś Legii pomogą. Przeżyliśmy razem fajne chwile, ale to było dawno temu. Ja dziś jestem innym człowiekiem i trenerem, a on tez dziś jest w sztabie szkoleniowym, a nie zawodnikiem. To zawodnicy wykonują pewne rzeczy na boisku, a nie trenerzy.

 

Wygrana w meczu finałowym to nie tylko trofeum, ale tez okazała nagroda finansowa. Trener Ojrzyński rozwiał wątpliwości, co motywuje jego zespół do zwycięstwa.

 

- Dla mnie pieniądze nie są ważne. Ważne jest to, co zostaje w naszych głowach, w naszym sercu. Po to się gra, żeby sprawiać niespodzianki, żeby takie rzeczy gdzieś na stare lata powspominać. Gra się o trofea. Gdy wygrasz trzy lub pięć spotkań pod rząd w lidze, tego się za kilka lat nie pamięta, a trofea pamiętasz na całe życie. Jesteśmy ambitnymi ludźmi, bo po zdobyciu Pucharu i Superpucharu, znów mamy szansę sięgnąć po trofeum. Pieniądze to zawsze dodatek; ja swój medal oddaję na cele charytatywne, a najważniejsze jest to, co zostaje w sercu.

 

Meczowi będzie towarzyszył fanatyczny doping kibiców obu drużyn. Nasi zawodnicy odnieśli się do kwestii, jak istotny jest to element podczas rozgrywania meczu na Narodowym. Doskonale pamięta atmosferę z tego spotkania Rafał Siemaszko:

 

- Co do samego stadionu, to przed rokiem było wspaniale. Doping naszych kibiców niósł nas cały mecz, to był jeden z czynników, który pomógł nam odnieść zwycięstwo. Na to samo liczymy w tym roku i jestem pewien, że znów będzie gorąca atmosfera.

 

Na pewno będzie problem z komunikacją na boisku. Trzeba będzie sobie podpowiadać w przerwach w grze. Kibiców Legii będzie więcej, bo jesteśmy w Warszawie, ale jestem przekonany że nasi kibice zedrą swoje gardła i dadzą z siebie wszystko i to nam z pewnością pomoże.

 

Adam Marciniak także pamięta wielkie emocje sprzed roku, ale podkreślił, że to piłkarze mają na boisku do wykonania swoje zadania.

 

- Już rok temu czuliśmy się tu pewnie. Wtedy byliśmy tu po raz pierwszy i zrobiliśmy sobie kilka zdjęć pamiątkowych, ale w tym roku już takiej potrzeby nie ma. Jest to dla nas jednak, tak jak przed rokiem, jeden z niewielu meczów przez duże „M”, które mamy okazję zagrać. Oprócz wielkich emocji i tej presji, która nam towarzyszy, to jest to dla nas też wielka przyjemność i wielka nagroda zagrać tutaj, na Narodowym.  

 

My nie będziemy się wsłuchiwać w śpiewy kibiców Legii, tylko będziemy się skupiać na realizacji zadań na boisku. Grupa naszych kibiców poza tym nie będzie wcale mała i z pewnością nie da się przekrzyczeć miejscowym. 

 

notował: Arkadiusz Skubek 

 

 

 

PARTNER WYJAZDU NA MECZ FINAŁOWY:

 

http://arka.gdynia.pl/images/galeria_zdjecie/big/polnord_trawa_bc4434587ff5dbf60fa5a4c4e162aa9f.jpg

 








Poprzedni Następny

Mapa Strony