TA STRONA UŻYWA COOKIE.
Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na korzystanie z cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

chignahuapan

Aktualności

img

18.04.2018

Arka Gdynia w finale Pucharu Polski!

Pięciu minut zabrakło Koronie Kielce do awansu do finału Pucharu Polski. W 85. minucie Marcus Vinicius da Silva zdobył dla Arki Gdynia gola na wagę wygranej i obrońcy trofeum zagrają w maju na Stadionie Narodowym.

 

Korona do Gdyni przyjechała bronić jednobramkowej zaliczki z pierwszego meczu. Arka była świadoma, że wygrana w najskromniejszych rozmiarach, przy jednoczesnym zachowaniu czystego konta, da jej awans do finału.

 

Nerwowe pierwsze minuty należały do gospodarzy, później więcej z gry mieli kielczanie. Obrońcy trofeum jako pierwsi stworzyli sobie bramkową szansę. W 9. minucie po wrzutce z rogu źle w piłkę trafił Michał Marcjanik. Siedem minut później Radek Dejmek zablokował groźne uderzenie Macieja Jankowskiego. 

 

Korona swoją szansę miała w 22. minucie, kiedy po błędzie Krzysztofa Pilarza Nika Kaczarawa podawał zamiast uderzać. Z kolei w 36. minucie po dograniu z rzutu wolnego strzelał Mateusz Możdżeń, bramkarz Arki zrehabilitował się za wcześniejszy kiks.

 

W drugiej części ponownie początkowo zaatakowała Arka. W 57. minucie potężny strzał Adama Marciniaka kapitalnie obronił Zlatan Alomerović. Dwie minuty później gospodarze wyczerpali już limit zmian. Dodamy, że dwie roszady były wymuszone. Szanse na zapewnienie obrońcy trofeum finału zmarnował Damian Zbozień. Defensor w 64. minucie z pola karnego nie trafił w bramkę.


Korona czekała na możliwość skontrowania rywala. Udało się to gościom w 70. minucie, ale Łukasz Kosakiewicz akcję zakończył uderzeniem w boczną siatkę.

 

W końcówce Arka starała się znaleźć sposób na broniącą remisu Koronę. Gospodarze grali zbyt chaotycznie. Wydawało się, że Koronie uda się dowieźć remis do końca i kielczanie zagrają w finale Pucharu Polski. Tak się jednak nie stało. W 85. minucie Ruben Jurado w polu karnym piętą odegrał do Marcusa Viniciusa da Silvy, a ten kapitalnym uderzeniem w okienko zapewnił gospodarzom awans!

 

Michał Piegza

 








Poprzedni Następny

Mapa Strony