TA STRONA UŻYWA COOKIE.
Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na korzystanie z cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

chignahuapan


Arka-Facebook Arka-Instagram Arka-Twitter Arka-YouTube Arka-TV Bilety Liga typera Stowarzyszenie Inicjatywa Arka
LV Bet
Gdynia Sport
gdyniasport

bo2020

Wirtualna wycieczka

Aktualności

img

27.09.2016

Janusz Kupcewicz: Arkę Gdynia stać na występ w finale Pucharu Polski.

Rozmowa z Januszem Kupcewiczem, byłym pomocnikiem Arki i uczestnikiem mundialu w 1982 roku.

Arka idzie jak na razie, jak burza, w rozgrywkach Pucharu Polski. Awansowała właśnie do ćwierćfinału.
 
Przypominają się już panu dawne czasy?
 
Oczywiście, obserwuję to wszystko z coraz większym zainteresowaniem. Nie ukrywam, że zarówno ja, jak i inni zdobywcy Pucharu Polski w żółto-niebieskich barwach z 1979 roku, życzymy klubowi powtórki tego wielkiego sukcesu. Z przyjemnością zasiadłbym na Stadionie Narodowym i kibicował młodszym kolegom podczas takiego wielkiego finału. Arkę stać na to.
 
Mówi się, że gdynianie mieli łatwą drogę do ćwierćfinału, trafiając na niżej notowanych rywali. Życie jednak pokazało, że pucharowe potyczki z takimi drużynami wcale nie muszą być łatwe. Tak rzeczywiście jest, o czym przekonało się już boleśnie w tym sezonie kilka klubów z ekstraklasy. Najnowsze przykłady to Lechia Gdańsk, Górnik Łęczna, Śląsk Wrocław, a warto przypomnieć, że wcześniej potknęły się także m.in. Zagłębie Lubin i Legia Warszawa.
 
Podoba mi się to, że piłkarze Arki w takich meczach wychodzą na boisko i zostawiają serce. Ci, którzy na co dzień grają mniej, pokazują trenerowi Grzegorzowi Nicińskiemu, że chcą powalczyć o pierwszy skład w lidze. Odnoszę niestety wrażenie, że nie wszyscy gracze z ekstraklasy podchodzą do starć z niżej notowanymi rywalami w taki właśnie sposób. Niektórym brakuje ambicji i mogę podać na to przykłady. Poprosimy więc o konkrety.
 
Obserwowałem w tym sezonie na żywo choćby mecz w III lidze między Finishparkietem Drwęcą Nowe Miasto Lubawskie, a Jagiellonią Białystok, który ci pierwsi wygrali 6:0. Co ciekawe, w rezerwach Jagiellonii grało aż ośmiu piłkarzy z ekstraklasowej kadry.
 
Dla mnie to niepojęte, jak tacy zawodnicy mogą zaprezentować się na podobnym poziomie.
 
Lekceważenie niżej notowanych rywali dotyczy też obecnie rozgrywek pucharowych?
 
Odnoszę wrażenie, że niestety tak. Rozgrywki te jakby straciły nieco ze swojego, dawnego splendoru.
 
Kiedy my wygrywaliśmy Puchar Polski, była wielka radość, pijane ze szczęścia było całe miasto. Dziś niektóre kluby ewentualny awans do europejskich rozgrywek, po zdobyciu tego trofeum, traktują wręcz jak problem, związany m.in. z dalekimi podróżami na spotkania wyjazdowe do egzotycznych przeciwników i związanymi z tym kosztami. Na pewno tak być nie powinno.
 
U piłkarzy Arki takiego lekceważącego podejścia nie widzę i oby tylko tak dalej.
 
Widziałby pan Arkę w europejskich pucharach?
 
Jak najbardziej. Dla piłkarzy jest to wielka przygoda. Szczególnie, jeśli trafią na renomowanego rywala, czego Arce życzę. Na takie mecze czeka się całe życie. Piłkarze nie powinni kalkulować w rozgrywkach pucharowych, tylko starać się wygrywać każde spotkanie. Potem niech działacze się martwią, w jaki sposób zorganizować wyprawę np. do Azerbejdżanu i pogodzić to z ligą.
 
Co najbardziej imponuje panu w obecnej Arce?
 
W sezon klub wszedł z przytupem. To dla wielu spore zaskoczenie. Podoba mi się nie tylko miejsce w tabeli, ale przede wszystkim gra. Zespół bez wielkich gwiazd dobrze się prezentuje, co jest wielką zasługą Grzegorza Nicińskiego. Nie można jednak zachłysnąć się udanym początkiem. Trzeba dalej walczyć i pracować. Rewelacją w tym sezonie jest też Drutex-Bytovia, kolejny rywal Arki w rozgrywkach pucharowych. Dla mnie to nie jest zaskoczenie, że ograli Zagłębie Lubin i Śląsk Wrocław. To mądrze budowany, poukładany klub. Obserwując pomorski futbol podoba mi się też to, co dzieje się w Chojniczance, rewelacji I ligi. Dobrze życzę tym klubom. Najlepiej, gdyby któryś z nich awansował do ekstraklasy, co tylko wzmocniłoby i tak już silny futbol na Pomorzu.

Szymon Szadurski

 








Poprzedni Następny

Mapa Strony