Kliknij, aby wyświetlić pełną wersję strony

2026-03-22  - Autor: Skubi  - Źródło: własne

Niestety nie było powtórki z Płocka i tym razem to Arka musiała pogodzić się porażką 3:0. Korona wszystkie bramki zdobyła jeszcze w pierwszej połowie meczu i mogła ze spokojem kontrolować jego przebieg po przerwie. Do siatki piłkę posłali Pięczek, Davidović i Stępiński

z rzutu karnego.

 

26. kolejka - PKO BP Ekstraklasy:
 
Korona Kielce - Arka Gdynia  3:0 (3:0)
Bramki: Pięczek 22', Davidović 24', Stępiński 44'(k)
 
Korona: Dziekoński - Rubezić, Sotiriou, Resta - Długosz, Remacle (76' Gustafson), Svetlin, Pieczek - Davidović (83' Zwoźny), Błanik (70' Cebula) - Stępiński (76' Antonin)
 
Arka: Węglarz - Szota (60' Zator), Marcjanik, Gojny - Kocyła, Sidibe (46' Nguiamba), Jakubczyk, Kubiak (46' Gaprindaszwili) - Szysz, Kerk (80' Rzuchowski) - Gutkovskis (46' Rusyn)
 
Żółte kartki: Rubezić - Gaprindaszwili

Sędzia: Jarosław Przybył (Kluczbork); VAR: Daniel Stefański (Bydgoszcz)

 

Widzów:10 872

 

 

Po wyjazdowej wygranej w Płocku, z dużo większym optymizmem kibice podeszli do kolejnego spotkania w delegacji. Tym razem żółto-niebiescy wybrali się do Kielc, aby tam zmierzyć się z Koroną Kielce. Zespół trenera Jacka Zielińskiego wiosną boryka się z problemami i ciężko mu nawiązać do rezultatów osiąganych w pierwszej rundzie sezonu. W efekcie porażka z Arką mogła ich zepchnąć nawet strefy spadkowej. Nic zatem dziwnego, że stawka spotkania dla obu ekip była nadzwyczajna.

 

Po tym, jak w dwóch ostatnich meczach Arka nie straciła żadnej bramki, trener Szwarga nie zmienił nic w wyjściowym składzie. To miało w jakimś stopniu zapobiec przebiegowi rywalizacji, jaki obserwowaliśmy przy okazji pierwszego meczu obu ekip, gdy ciężko było o sytuacje bramkowe, bo zespoły czytały nawzajem swoje zamiary jak z otwartej książki. Jak się później miało okazać, szans do zdobywania goli nie zabrakło…

 

Gdynianie dobrze rozpoczęli to spotkanie, bo od celnego i groźnego uderzenia Gutkovskisa, który wszedł w posiadanie piłki po nienajlepszym wznowieniu gry z autu przez gospodarzy. Strzał z okolic narożnika pola karnego z kłopotami odbił Dziekoński. Korona odpowiedziała strzałem z dystansu Svetlina, co skończyło się rzutem rożnym. Centrę z tego stałego fragmentu wybił głową Gojny, ale piłka spadła pod nogi Davidovicia, który na nasze szczęście kropnął wysoko ponad bramką strzeżoną przez Węglarza. W siódmej minucie gry znów było groźnie w naszym polu karnym, gdy Sidibe na ciało przyjął potężne uderzenie Długosza. Gdyby nie interwencja Iworyjczyka, nasz bramkarz mógł mieć problemy…

 

Po tych kilku lepszych akcjach Korony, mecz się wyrównał, choć bez konkretów z obu stron. Arka kilka razy była bliska przejęcia piłki pod polem karnym gospodarzy, ale ostatecznie bez powodzenia. Ta chwila uspokojenia okazała się jednak dla nas zgubna.

 

W 22 minucie Arkowcy popełnili błąd, który kosztował ich utratę bramki. Szysz sfaulował rywala przy narożniku pola karnego. Błanik z tego miejsca zacentrował z okolice dalszego słupka, a tam walkę w powietrzu wygrał Marcel Pięczek i skierował piłkę do siatki.

 

To nie był jednak koniec nieszczęść gości. Już dwie minuty później, sprzed pola karnego na strzał zdecydował się Davidović, czego nie zdążyli zablokować ani Jakubczyk, ani Kubiak, a futbolówka odbiła się od wewnętrznej strony słupka i ponownie wylądowała w naszej bramce…

 

W 31 minucie Arka zameldowała się w szesnastce gospodarzy. Wywalczyliśmy rzut rożny, po którym okazję do strzału sprzed pola karnego miał Kocyła. Nasz wahadłowy jednak uderzył daleko od bramki Dziekońskiego. Dwie minuty później byliśmy już jednak po drugiej stronie boiska, gdy Błanik wykonywał rzut rożny. Wszyscy szykowali się do dośrodkowania w pole karne, ale inny pomysł miał piłkarz Korony, bo spróbował zaskoczyć Węglarza i niewiele do tego zabrakło, ponieważ piłka przemknęła tuż nad spojeniem słupka z poprzeczką.

 

W 36 minucie znów w roli kluczowego obrońcy wystąpił Sidibe, który ofiarną interwencją zablokował Stępińskiego, bo ten już zwodem zgubił Serafina Szotę i sposobił się do strzału. Chwilę później znów przenieśliśmy piłkę w pole karne Korony. Wrzut z autu spadł pod nogi Sidibe, który jednak zdołał uderzyć w światło bramki Kielczan.

 

W 41 minucie kolejny stały fragment gry Korony sprawił ogromne problemy Arkowcom. Tradycyjnie Błanik dośrodkował w szesnastkę, a tam po starciu z Szyszem na murawę padł Svetlin. Sędzia Przybył został zawołany do monitora VAR i szybko podjął decyzję o wskazaniu na „wapno”. Piłkę na jedenastym metrze ustawił Stępiński i ustalił wynik do przerwy na 3:0 dla Korony.

 

Trudno odmówić woli gry do przodu, szukania swoich szans w polu karnym gospodarzy, ale obrona przed stałymi fragmentami wyglądała bardzo słabo. Błanik, który ma monopol na ich wykonywanie, posyła wysokie piłki, niezbyt silne, ale bardzo precyzyjne, a Gdynianie nie potrafili wyprzedzać swoich przeciwników, czego efektów boleśnie doświadczyliśmy. Do tego doszedł błąd w doskoku do uderzającego zawodnika z dystansu i wynik po pierwszej połowie był nadzwyczaj niekorzystny.

 

W przerwie trener Szwarga przeprowadził niezbędne korekty w składzie. Wprowadził do gry Gaprindaszwilego, Rusyna i Nguiambę, którzy zmienili odpowiednio Gutkovskisa, Kubiaka i Sidibe. Już w pierwszej minucie po wznowieniu gry to gospodarze stworzyli sobie niezłą sytuację pod bramką Węglarza. Na szczęście Remacle nie trafił w piłkę stojąc na 14 metrze, a chwilę później Sotiriou niecelnie uderzał sprzed pola karnego. W 48 minucie Pięczek zagrał wzdłuż trzeciego metra przed naszą bramką, a zamykający akcję przy dalszym słupku Stępiński… nie trafił do pustej bramki.

 

Gdy minutę później piłka trafiła do bramki Korony, nie było nawet radości ze strony strzelającego Kerka, bo było jasne, że akcja została wyprowadzona z pozycji spalonej. W 52 minucie euforię na trybunach wywołała akcja Błanika, który zwodami położył na murawie najpierw Kocyłę, a potem Nguiambę, ale strzał na bramkę nie zaskoczył Węglarza. Cztery minuty później rzut rożny Błanika znów spowodował sporo problemów naszej defensywie, bo rywale trzy razy podbijali piłkę głową, ale na nasze szczęście nie dali rady oddać strzału.

 

W 57 minucie wreszcie sfinalizowaliśmy akcję celnym strzałem. Oddał go Rusyn, który z 16 metrów  przymierzył przy słupku, ale Dziekoński zdążył z interwencją. Po godzinie gry boisko opuścił Szota, którego zmienił były zawodnik Korony Dominick Zator. Przyczyną mogły być spore problemy z zatrzymaniem Błanika, który raz po raz napędzał akcje gospodarzy właśnie stroną pilnowaną przez Szotę.

 

W 66 minucie blisko było pierwszego trafienia Gdynian. Z lewej strony bardzo dokładnie zacentrował Kerk, a głową nieźle przymierzył Rusyn. Pech Ukraińca polegał na tym, że świetnym refleksem wykazał się Dziekoński i uchronił swój zespół od utraty bramki. Trzy minuty później Gaprindaszwili zacentrował w kierunku Szysza, a ten w trudnej dla siebie sytuacji sięgnął piłkę głową, ale o zagrożeniu Dziekońskiemu nie mogło być mowy. W odpowiedzi Korona wyprowadziła kontrę 5 na 3 i sfinalizowała ją strzałem Długosza, jednak w ostatniej chwili odbitym przez Węglarza. Po zejściu z boiska Błanika, to Długosz przejął rolę dośrodkowującego z rzutu rożnego i już przy pierwszej próbie Sotiriou mógł pokusić się o gola, ale skierował piłkę metr nad poprzeczką.

 

Arka bez skutku szukała trafienia w tym meczu. W 82 minucie z okazji do uderzenia skorzystał Gaprindaszwili, ale podobnie jak kolegom, nie dopisała skuteczność. Znów szybko na tę akcję odpowiedzieli gospodarze, ale i tym razem Węglarz ofiarną interwencją powstrzymał Długosza.

 

W 91 minucie Rusyn otrzymał piłkę od Zatora i zdecydował się na dogranie wzdłuż trzeciego metra od bramki Korony. Akcję zamykał Rzuchowski, ale minimalnie spóźniony nie sięgnął piłki głową. Dwie minuty później Svetlin oddawał strzał z powietrza w obrębie naszego pola karnego, ale udało się przeciąć lot piłki. Mecz zakończył strzał z dystansu Rusyna, który posłał futbolówkę wprost do koszyczka Dziekońskiego.

 

Niestety szybko przypomnieliśmy sobie o największej bolączce Arki w tym sezonie, czyli wyjazdowej indolencji. Trzy bramki zdobyte przez gospodarzy jeszcze przed przerwą szybko przesądziły o losach rywalizacji, a Arka, choć dążyła do otwarcia swojego konta bramkowego, to jednak była w tym bardzo nieskuteczna. Przegraliśmy ważny mecz dla układu tabeli, bo żeby uniknąć osunięcia do strefy spadkowej, musieliśmy liczyć na potknięcia zespołów, które obecnie w tej strefie się znajdowały. Poza tym oddaliły się drużyny przed nami, więc sytuacja Arki staje się coraz bardziej skomplikowana.

 

 

Arkadiusz Skubek 

 

  


 

 

 https://arka.gdynia.pl/images/galeria_zdjecie/big/konferencja-prasowa_4e6ab251409896421b3c262aca57052a.jpg

 

 

 
 

 

 

https://arka.gdynia.pl/images/galeria_zdjecie/big/STATYSTYKI-MECZU_f2517e163a62a8ec93625e4e0bd68b76.jpg

 

 
 Korona Kielce - Arka Gdynia
  
     Bramki 30
     Gole oczekiwane 3,080,81
     Strzały25 10
     Celne4 5
     Posiadanie piłki5446
     Spalone 21
    Rzuty rożne7 3
    Faule 14 14
    Podania 449 387
   Celne podania  77% 76%
    Dystans 111,18 111,70
    Żółte kartki 1 1
   Czerwone kartki 0 0
 

 


 
 
https://arka.gdynia.pl/images/galeria_zdjecie/big/fotogalerie-materialy-video_c7f7cf0f35ea449a9edc773a2017524d.jpg

 

  

GALERIA

  
https://arka.gdynia.pl/images/galeria_zdjecie/big/DMT_4570_20260322_5edfb994c925f744627004488fa69040.jpg

 
 

 

 


 

 

 KARNETY NA RUNDĘ WIOSENNĄ

 
 Karnety na rundę wiosenną!

 
 
 

DOŁĄCZ DO SOCIOS ARKI GDYNIA!

  

 

img

 

 https://arka.gdynia.pl/images/galeria_zdjecie/big/SLEDZ-NAS-YT_8e01bea1448d679504d3f32e5df570ff.jpg