Blisko 12 tysięcy widzów z Gdyni i całych Kaszub nie doczekały się goli w meczu Arki z Widzewem. Obie drużyny zagrały niemal bezbłędnie w defensywie, więc podział punktów trudno uznać za niesprawiedliwy. Najbliżej powodzenia w Arce był Dawid Kocyła, który w pierwszej połowie był bardzo bliski posłania piłki do siatki, a po zmianie stron dopiero VAR odwołał decyzję o rzucie karnym dla przyjezdnych.
Sędzia: Damian Sylwestrzak (Wrocław); VAR: Szymon Marciniak (Płock)
Widzów: 11 934
Wyniki, które padają w PKO BP Ekstraklasie są ewenementem na skalę Europy. Różnice między kandydatami do gry w pucharach a strefą spadkową są na dystansie kilku punktów. W efekcie, jedno, dwa zwycięstwa potrafi dźwignąć zespół ze strefy spadkowej wprost do górnej połowy tabeli. Na szczęście Arka również aktywnie uczestniczy w tej batalii – przed tygodniem przełamała swoją wstydliwą niemoc wyjazdową i przywiozła bezcenne trzy punkty z Płocka.
Aby wzmocnić tamten sukces, bardzo potrzebna była taka sama zdobycz w kolejnym meczu przy Olimpijskiej. Wyzwanie miało być nadzwyczaj trudne, bo do Gdyni zawitał łódzki Widzew, któremu piłkarskiej jakości nikt nie potrafi odmówić, ale z drugiej strony punktowy dorobek umiejscowił ich w strefie spadkowej. Ogromne pieniądze, niespotykane dotychczas w polskim futbolu, wydawane na piłkarzy w oknach transferowych, w żaden sposób nie przełożyły się na sportowy wynik. W efekcie cztery roszady na stanowisku trenera i dopiero pojawienie się w klubie Aleksandara Vukovicia daje przesłanki do tego, aby przesunąć się ponad czerwoną kreskę. W debiucie Serba w Widzewie udało się pokonać Mistrza Polski – Lecha, a teraz Łodzianie przyjechali do Gdyni.
Trener Szwarga postanowił nic nie zmieniać w składzie, który tak dobrze zaprezentował się w Płocku. Utrzymali miejsce w składzie Sidibe i Szysz, pomimo, że zakończył karę za nadmiar żółtych kartek Nguiamba, a Rusyn w roli zmiennika wpisał się na listę strzelców. Wszyscy zatem mocno wierzyliśmy, że na mecz z Widzewem uda się przełożyć wszystkie pozytywy ze spotkania z Wisłą.
Pierwsze uderzenie na bramkę posłał Sebastian Kerk. Po krótkim rozegraniu rzutu rożnego w 6 minucie spotkania, Kerk skorzystał z podania od Jakubczyka i strzelił ok. pół metra ponad poprzeczką. Trzy minuty później prosty błąd naszej obrony sprowokował przewinienie Sidibe na Bergierze i rzut wolny w odległości ok. 20 metrów od bramki Węglarza. Na szczęście uderzenie Kornviga trafiło w gdyński mur.
W pierwszym kwadransie Arkowcy wywalczyli kilka rzutów rożnych, z których Kerk posłał groźne dośrodkowania w pole karne, jednak radzili sobie z nimi obrońcy Widzewa. Ten fragment mecz zwieńczył strzał głową Marcjanika po wrzutce z autu Oskara Kubiaka, niestety bez zagrożenia dla Drągowskiego.
W 20 minucie akcję w swoim stylu przeprowadził Jakubczyk, czyli zabrał się z piłką ze swojej połowy, po czym zagrał na prawą stronę do Kubiaka, a ten zacentrował w szesnastkę. Tylko ofiarna interwencja obrońców Widzewa zapobiegła strzałowi na bramkę gości. Gdy z rzutu rożnego Kerk właściwie oddał strzał, bramkarz reprezentacji Polski musiał mocno się wysilić, aby nie dopuścić do utraty gola.
W 26 minucie Niemiec popisał się fenomenalnym podaniem w kierunku Kocyły, który po przyjęciu piłki, naciskany przez Chenga, posłał uderzenie ponad wychodzącym z bramki Drągowskim, lecz piłka minęła światło bramki zaledwie o kilka centymetrów! W 30 minucie po kolejnym dośrodkowaniu Kerka, z szansy na strzał skorzystał Kocyła, ale został zablokowany.
Goście pojawili się pod naszą bramką dopiero w 34 minucie. Wywalczyli rzut rożny, ale nie było z tego żadnego zagrożenia dla naszej bramki. Groźnie za to było dwie minuty później, gdy Krajewski urwał się na prawym skrzydle, a piłka zaczęła tańczyć w obrębie naszej szesnastki. Na szczęście dwa strzały zablokowaliśmy, a potem oddaliliśmy niebezpieczeństwo. Od tego momentu zarysowała się optyczna przewaga podopiecznych trenera Vukovicia, lecz bez przełożenia na sytuacje bramkowe. Zbiegło się to z deszczem, który zaczął padać z gdyńskiego nieba. Do pierwszej połowy arbiter doliczył 60 sekund i to właśnie wtedy Arka miała jeszcze jedną okazję z rzutu rożnego, ale i tym razem nie udało się oddać strzału.
Drugą połowę zaczęliśmy od naporu przyjezdnych. W 48 minucie piłka w naszym polu karnym dotarła do Kornviga, który natychmiastowo złożył się do strzału, lecz nie była to udana próba. W odpowiedzi trzy minuty później to Arkowcy wymieniali się podaniami w polu karnym rywali i sfinalizowali swoją akcję bardzo niecelnym strzałem Jakubczyka z 20 metrów.
W 56 minucie Kerk posłał piłkę z rzutu wolnego spod linii bocznej boiska. Znów było bardzo groźnie, bo Dragowski dość szczęśliwie wybił piłkę w gąszczu zawodników obu drużyn. Od tego momentu jednak sytuacji, które mogły być potencjałem na zdobycie bramki było bardzo mało. Gra stawała się coraz bardziej szarpana, przerywana gwizdkami sędziego.
W 73 minucie zamarły gdyńskie trybuny. Po błędzie Marcjanika, który zagrał piłkę za siebie, z czego skrzętnie skorzystał Krajewski, a po chwili skrzydłowy Widzewa padł w polu karnym atakowany przez Kubiaka. Sędzia wskazał na wapno, ale po analizie VAR karnego anulował!
Napór Łodzian był jednak coraz większy, już w następnej akcji Węglarz bardzo ofiarnie odbił piłkę uderzoną głową przez Bergiera, a wszystko miało miejsce po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Alvareza. W 79 minucie szybka wymiana podań stworzyła szansę Kubiakowi, który ograł jednego rywala i oddał mocny strzał, jednak został zablokowany. Dobijać jeszcze próbował z 16 metra Jakubczyk, ale posłał piłkę ponad poprzeczką.
W ostatnim fragmencie meczu Arka liczyła przede wszystkim na szybkość swoich zawodników, głównie Rusyna i Kocyły. W doliczonym czasie gry właśnie Ukrainiec pomknął prawym skrzydłem, a jego dośrodkowanie o mały włos nie padło łupem jednego z Arkowców wbiegających w naszą szesnastkę. Było jeszcze dośrodkowanie Kerka z rzutu wolnego, ale tym razem piłka wpadła wprost w ręce Drągowskiego.
Ostatecznie mecz zakończył się podziałem punktów, co nie jest szczytem marzeń żadnej z drużyn. Gdynianie jednak utrzymali przewagę nad Widzewem i muszą ją pielęgnować zdobyczami punktowymi w kolejnych meczach. W pełni potwierdziły się słowa trenera Szwargi, który spodziewał się w Gdyni Widzewa pragmatycznego, myślącego przede wszystkim o szczelności w tyłach i tak rzeczywiście było. Arka nie znalazła dziury w defensywie gości, ale też sama nie popełniła żadnego błędu, który mógł nieść srogie konsekwencje. Walka o utrzymanie zatem toczy się dalej, a Arka wciąż odgrywa w niej kluczową rolę.
Arkadiusz Skubek


| Bramki | 0 | 0 |
| Gole oczekiwane | 0,62 | 0,61 |
| Strzały | 10 | 10 |
| Celne | 1 | 1 |
| Posiadanie piłki | 50 | 50 |
| Spalone | 3 | 1 |
| Rzuty rożne | 9 | 3 |
| Faule | 19 | 20 |
| Podania | 367 | 367 |
| Celne podania | 72% | 71% |
| Dystans | 107,83 | 108,71 |
| Żółte kartki | 2 | 1 |
| Czerwone kartki | 0 | 0 |






