Kliknij, aby wyświetlić pełną wersję strony

2026-03-15  - Autor: skubi  - Źródło: własne

Blisko 12 tysięcy widzów z Gdyni i całych Kaszub nie doczekały się goli w meczu Arki z Widzewem. Obie drużyny zagrały niemal bezbłędnie w defensywie, więc podział punktów trudno uznać za niesprawiedliwy. Najbliżej powodzenia w Arce był Dawid Kocyła, który w pierwszej połowie był bardzo bliski posłania piłki do siatki, a po zmianie stron dopiero VAR odwołał decyzję o rzucie karnym dla przyjezdnych. 

 

25. kolejka - PKO BP Ekstraklasy 
 
Arka Gdynia - Widzew Łódź 0:0 (0:0)
Bramki: 
 
Arka: Węglarz - Szota, Marcjanik, Gojny - Kocyła, Sidibe (62' Nguiamba), Jakubczyk, Kubiak - Szysz, Kerk - Gutkovskis (75' Rusyn)
 
Widzew: Drągowski - Żyro, Wiśniewski, Kapuadi - Krajewski, Lerager, Shehu, Cheng (81' Kozlovsky), Kornvig, Alvarez (81' Fornalczyk) - Bergier 
 
Żółte kartki: Sidibe, Kocyła - Lerager

Sędzia: Damian Sylwestrzak (Wrocław); VAR: Szymon Marciniak (Płock)

 

Widzów: 11 934

 

Wyniki, które padają w PKO BP Ekstraklasie są ewenementem na skalę Europy. Różnice między kandydatami do gry w pucharach a strefą spadkową są na dystansie kilku punktów. W efekcie, jedno, dwa zwycięstwa potrafi dźwignąć zespół ze strefy spadkowej wprost do górnej połowy tabeli. Na szczęście Arka również aktywnie uczestniczy w tej batalii – przed tygodniem przełamała swoją wstydliwą niemoc wyjazdową i przywiozła bezcenne trzy punkty z Płocka.

 

Aby wzmocnić tamten sukces, bardzo potrzebna była taka sama zdobycz w kolejnym meczu przy Olimpijskiej. Wyzwanie miało być nadzwyczaj trudne, bo do Gdyni zawitał łódzki Widzew, któremu piłkarskiej jakości nikt nie potrafi odmówić, ale z drugiej strony punktowy dorobek umiejscowił ich w strefie spadkowej. Ogromne pieniądze, niespotykane dotychczas w polskim futbolu, wydawane na piłkarzy w oknach transferowych, w żaden sposób nie przełożyły się na sportowy wynik. W efekcie cztery roszady na stanowisku trenera i dopiero pojawienie się w klubie Aleksandara Vukovicia daje przesłanki do tego, aby przesunąć się ponad czerwoną kreskę. W debiucie Serba w Widzewie udało się pokonać Mistrza Polski – Lecha, a teraz Łodzianie przyjechali do Gdyni.

 

Trener Szwarga postanowił nic nie zmieniać w składzie, który tak dobrze zaprezentował się w Płocku. Utrzymali miejsce w składzie Sidibe i Szysz, pomimo,  że zakończył karę za nadmiar żółtych kartek Nguiamba, a Rusyn w roli zmiennika wpisał się na listę strzelców. Wszyscy zatem mocno wierzyliśmy, że na mecz z Widzewem uda się przełożyć wszystkie pozytywy ze spotkania z Wisłą.

 

Pierwsze uderzenie na bramkę posłał Sebastian Kerk. Po krótkim rozegraniu rzutu rożnego w 6 minucie spotkania, Kerk skorzystał z podania od Jakubczyka i strzelił ok. pół metra ponad poprzeczką. Trzy minuty później prosty błąd naszej obrony sprowokował przewinienie Sidibe na Bergierze i rzut wolny w odległości ok. 20 metrów od bramki Węglarza. Na szczęście uderzenie Kornviga trafiło w gdyński mur.

 

W pierwszym kwadransie Arkowcy wywalczyli kilka rzutów rożnych, z których Kerk posłał groźne dośrodkowania w pole karne, jednak radzili sobie z nimi obrońcy Widzewa. Ten fragment mecz zwieńczył strzał głową Marcjanika po wrzutce z autu Oskara Kubiaka, niestety bez zagrożenia dla Drągowskiego.

 

W 20 minucie akcję w swoim stylu przeprowadził Jakubczyk, czyli zabrał się z piłką ze swojej połowy, po czym zagrał na prawą stronę do Kubiaka, a ten zacentrował w szesnastkę. Tylko ofiarna interwencja obrońców Widzewa zapobiegła strzałowi na bramkę gości. Gdy z rzutu rożnego Kerk właściwie oddał strzał, bramkarz reprezentacji Polski musiał mocno się wysilić, aby nie dopuścić do utraty gola.

 

W 26 minucie Niemiec popisał się fenomenalnym podaniem w kierunku Kocyły, który po przyjęciu piłki, naciskany przez Chenga,  posłał uderzenie ponad wychodzącym z bramki Drągowskim, lecz piłka minęła światło bramki zaledwie o kilka centymetrów! W 30 minucie po kolejnym dośrodkowaniu Kerka, z szansy na strzał skorzystał Kocyła, ale został zablokowany.

 

Goście pojawili się pod naszą bramką dopiero w 34 minucie. Wywalczyli rzut rożny, ale nie było z tego żadnego zagrożenia dla naszej bramki. Groźnie za to było dwie minuty później, gdy Krajewski urwał się na prawym skrzydle, a piłka zaczęła tańczyć w obrębie naszej szesnastki. Na szczęście dwa strzały zablokowaliśmy, a potem oddaliliśmy niebezpieczeństwo. Od tego momentu zarysowała się optyczna przewaga podopiecznych trenera Vukovicia, lecz bez przełożenia na sytuacje bramkowe. Zbiegło się to z deszczem, który zaczął padać z gdyńskiego nieba. Do pierwszej połowy arbiter doliczył 60 sekund i to właśnie wtedy Arka miała jeszcze jedną okazję z rzutu rożnego, ale i tym razem nie udało się oddać strzału.

 

Drugą połowę zaczęliśmy od naporu przyjezdnych. W 48 minucie piłka w naszym polu karnym dotarła do Kornviga, który natychmiastowo złożył się do strzału, lecz nie była to udana próba. W odpowiedzi trzy minuty później to Arkowcy wymieniali się podaniami w polu karnym rywali i sfinalizowali swoją akcję bardzo niecelnym strzałem Jakubczyka z 20 metrów.

 

W 56 minucie Kerk posłał piłkę z rzutu wolnego spod linii bocznej boiska. Znów było bardzo groźnie, bo Dragowski dość szczęśliwie wybił piłkę w gąszczu zawodników obu drużyn. Od tego momentu jednak sytuacji, które mogły być potencjałem na zdobycie bramki było bardzo mało. Gra stawała się coraz bardziej szarpana, przerywana gwizdkami sędziego.

 

W 73 minucie zamarły gdyńskie trybuny. Po błędzie Marcjanika, który zagrał piłkę za siebie, z czego skrzętnie skorzystał Krajewski, a po chwili skrzydłowy Widzewa padł w polu karnym atakowany przez Kubiaka. Sędzia wskazał na wapno, ale po analizie VAR karnego anulował!

 

Napór Łodzian był jednak coraz większy, już w następnej akcji Węglarz  bardzo ofiarnie odbił piłkę uderzoną głową przez Bergiera, a wszystko miało miejsce po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Alvareza. W 79 minucie szybka wymiana podań stworzyła szansę Kubiakowi, który ograł jednego rywala i oddał mocny strzał, jednak został zablokowany. Dobijać jeszcze próbował z 16 metra Jakubczyk, ale posłał piłkę ponad poprzeczką.

 

W ostatnim fragmencie meczu Arka liczyła przede wszystkim na szybkość swoich zawodników, głównie Rusyna i Kocyły. W doliczonym czasie gry właśnie Ukrainiec pomknął prawym skrzydłem, a jego dośrodkowanie o mały włos nie padło łupem jednego z Arkowców wbiegających w naszą szesnastkę. Było jeszcze dośrodkowanie Kerka z rzutu wolnego, ale tym razem piłka wpadła wprost w ręce Drągowskiego.

 

Ostatecznie mecz zakończył się podziałem punktów, co nie jest szczytem marzeń żadnej z drużyn. Gdynianie jednak utrzymali przewagę nad Widzewem i muszą ją pielęgnować zdobyczami punktowymi w kolejnych meczach. W pełni potwierdziły się słowa trenera Szwargi, który spodziewał się w Gdyni Widzewa pragmatycznego, myślącego przede wszystkim o szczelności w tyłach i tak rzeczywiście było. Arka nie znalazła dziury w defensywie gości, ale też sama nie popełniła żadnego błędu, który mógł nieść srogie konsekwencje. Walka o utrzymanie zatem toczy się dalej, a Arka wciąż odgrywa w niej kluczową rolę.

 

 

Arkadiusz Skubek 

 

  


 

 

 https://arka.gdynia.pl/images/galeria_zdjecie/big/konferencja-prasowa_4e6ab251409896421b3c262aca57052a.jpg

 

 

 
 

 

 

https://arka.gdynia.pl/images/galeria_zdjecie/big/STATYSTYKI-MECZU_f2517e163a62a8ec93625e4e0bd68b76.jpg

 

 
 Arka Gdynia - Widzew Łódź
  
     Bramki 00
     Gole oczekiwane 0,620,61
     Strzały10 10
     Celne1 1
     Posiadanie piłki5050
     Spalone 31
    Rzuty rożne9 3
    Faule 19 20
    Podania 367 367
   Celne podania  72% 71%
    Dystans 107,83 108,71
    Żółte kartki 2 1
   Czerwone kartki 0 0
 

 


 
 

 
 

 KARNETY NA RUNDĘ WIOSENNĄ

 
 Karnety na rundę wiosenną!

 
 
 

DOŁĄCZ DO SOCIOS ARKI GDYNIA!

  

 

img

 

 https://arka.gdynia.pl/images/galeria_zdjecie/big/SLEDZ-NAS-YT_8e01bea1448d679504d3f32e5df570ff.jpg