Po najsłabszym meczu w tym roku Arka przegrała w Katowicach z GKS-em 4:1. Gospodarze otworzyli wynik już na początku spotkania za sprawą Jędrycha, a prowadzenie podwyższył Zrelak. Przed przerwą nadzieję w serca kibiców z Gdyni wlał Espiau, ale dwa gole Klemenza w pierwszym kwadransie drugiej połowy rozstrzygnęły losy meczu.
Sędzia: Damian Sylwestrzak (Wrocław) VAR: Kornel Paszkiewicz (Wrocław)
Widzów: 11 284
Mecz z Pogonią zapamiętamy na długo, bo dostarczył mnóstwo emocji, pierwszy komplet punktów, piękne trafienie Jakubczyka i doskonałe nastroje na cały tydzień. Ten stan mógł trwać dłużej, ale warunkiem był dobry wynik na Nowej Bukowej. Arka wyruszyła do Katowic, aby spróbować sięgnąć po pierwszą wygraną w delegacji, ale wszyscy zdawaliśmy sobie sprawę, że w PKO BP Ekstraklasie nic nie przychodzi łatwo i tylko perfekcyjny występ nagradzany jest punktami.
Trener Szwarga zdecydował się na jedną korektę w wyjściowym składzie, wprowadzając do niego Gaprindaszwilego, a Predenkiewicz swojej szansy musiał upatrywać w wejściu z ławki rezerwowych. W obozie przeciwnika warto odnotować pierwszy mecz w tym sezonie od pierwszej minuty w wykonaniu Zrelaka, który wrócił do pierwszej jedenastki po uporaniu się z urazem.
W pierwszych minutach meczu piłka częściej gościła na połowie Arki, co przekładało się na stałe fragmenty gry dla gospodarzy. W 9 minucie wrzut z autu sprawił duże problemy naszym zawodnikom w polu karnym i niestety jeden błąd sprawił, że katowiczanie objęli prowadzenie. Piłka trafiła do Wasielewskiego, a ten wstrzelił piłkę w nasze pole bramkowe, gdzie zabrakło krycia przy Jędrychu i środkowy obrońca GKS-u z bliska wpakował futbolówkę do naszej bramki…
To nie był koniec kłopotów zespołu trenera Szwargi, bo w 17 minucie znów zabrakło właściwego krycia w naszym polu karnym. Tym razem piłka posłana w tą strefę boiska dotarła do głowy Jędrycha, a ten zgrał ją w kierunku osamotnionego Galana. Piłkarz GieKSy po przyjęciu oddał strzał z 5 metrów, ale świetnie spisał się Węglarz, który zatrzymał piłkę i uchronił Arkę przed utratą drugiej bramki.
Arka nie potrafiła przebić się przez środkową strefę boiska – tam najczęściej dochodziło do straty i swój atak inicjowali gospodarze. Chwilę później najczęściej gra była przerywana faulem lub wybiciem piłki w aut i GKS nękał gdynian kolejnymi stałymi fragmentami. W 26 minucie znów piłkę pod swoimi nogami mieli w naszym polu karnym katowiczanie i mogliśmy odetchnąć głęboko, gdy Kowalczyk z 8 metrów całkowicie przestrzelił.
W 32 minucie dobra postawa gospodarzy została nagrodzona po raz drugi. Wydawało się, że udało się nam uporać z kolejnym stałym fragmentem gry, bo wybiliśmy piłkę z szesnastki, ale piłka natychmiast tam wróciła, a znów uciekł naszym obrońcom jeden zawodnik, tym razem Zrelak. Słowak takich okazji nie zwykł marnować i pewnym strzałem pod poprzeczkę powiększył prowadzenie GKS-u.
Cierpliwość trenera Szwargi się wyczerpała i jeszcze przed przerwą przeprowadził podwójną zmianę: ściągnął Sidibe i Percana, a no boisku zameldowali się Vitalucci i Espiau. A chwilę później groźny strzał z dystansu Kowalczyka dobrze obronił Weglarz. Korekta trenera Szwargi jednak bardzo szybko przyniosła spodziewany efekt. W 42 minucie piłka od Vitalucciego trafiła na lewą stronę pola karnego do Abramowicza. Ten bardzo dokładnie zacentrował na 7 metr, a tam świetnie odnalazł się Espiau, który doskonale uderzył głową i zredukował straty do jednej bramki!
W ostatniej akcji przed przerwą Navarro zacentrował z rzutu wolnego w pole karne. Piłka posłana w strefę konfliktu omal nie spadła na głowę Marcjanika i z tej nieudanej pierwszej połowy mogliśmy do szatni zejść z remisem. Stało się jednak inaczej.
Drugą część meczu znów niestety zaczęliśmy od stałych fragmentów gospodarzy, bitych z prawej strony naszego pola karnego. Z rzutu wolnego centrostrzał Nowaka dobrze wypiąstkował Węglarz, ale po kilkunastu sekundach znów GKS miał wrzut z autu na wysokości szesnastego metra. Niestety ten napór szybko przyniósł gospodarzom efekt, bo w 49 minucie piłka zagrana wzdłuż 3 metra przez Kowalczyka została odbita Węglarza, ale Klemenz odnalazł się w polu bramkowym i z bliska zdobył trzeciego gola dla gospodarzy.
W 58 minucie znów było gorąco pod naszą bramką. Tym razem wszystko za sprawą rzutu rożnego Nowaka. Piłka spadła na głowę Galana, a jego strzał odbił Węglarz. Z dobitka pośpieszył Klemenz, ale futbolówkę skierował na poprzeczką, po czym tak opuściła boisko. Co się jednak Klemenzowi nie udało w 58 minucie, udało się dwie minuty później. Tym razem z rzutu wolnego dośrodkował Nowak, a Klemenz tylko dostawił głowę i Węglarz był bez szans…
Błędy naszych obrońców się mnożyły. W 65 minucie zamiast spokojnie wybić piłkę z szesnastki, pozwoliliśmy, aby ta trafiła pod nogi Nowaka – na szczęście jego sytuacyjne uderzenie udało się zablokować. Minutę później indywidualna akcja Kocyły została przez niego sfinalizowana strzałem z ostrego kąta, który nogami zablokował Kudła.
W 72 minucie błąd Navarro na środku boiska mogliśmy przypłacić stratą piątej bramki. Piłka posłana w pole karne karne do Wasielewskiego została dograna do wbiegającego Łukasiaka, lecz pomocnik GKS-u nieznacznie się pomylił przy strzale z powietrza.
W 80 minucie Gaprindaszwili skorzystał z nieporozumienia Kuuska z Kudłą i kopnął piłkę w kierunku bramki, ale Kudła zdążył wyciągnąć rękę i odbić piłkę. Była to jednak już ta faza meczu, gdy gospodarze starali się przede wszystkim utrzymywać jak najdłużej przy piłce i unikać sytuacji, w której zespół Szwargi mógłby zredukować straty.
W 87 minucie Arka mogła jednak pokusić się o zdobycie drugiego gola w tym meczu. Abramowicz okazał się adresatem posłanej piłki w pole karne, ale nie trafił czysto w futbolówkę. Po chwili jednak ta została wyłożona na strzał Navarro, jednak uderzenie Hiszpana zostało zablokowane. W 90 minucie błąd popełnili Arkowcy, ale z nieporozumienia Węglarza ze swoimi obrońcami nie skorzystał Rosołek.
To był najsłabszy występ Arki w tym sezonie, a zapewne w całym roku. Błędami, które przytrafiły się naszej defensywie, moglibyśmy obdzielić kilka spotkań, a tymczasem wszystko skumulowało się w jednym meczu i nie może dziwić wysoka wygrana GKS-u Katowice. Pozostaje liczyć na to, że odpowiednie wnioski zostaną wyciągnięte i w derbach, które już za tydzień zostaną rozegrane w Gdańsku, zobaczymy Arkę w swoim najlepszym wydaniu.
Arkadiusz Skubek


| Bramki | 4 | 1 |
| Gole oczekiwane | 2,81 | 0,62 |
| Strzały | 24 | 12 |
| Celne | 10 | 3 |
| Posiadanie piłki | 42 | 58 |
| Spalone | 1 | 0 |
| Rzuty rożne | 8 | 5 |
| Faule | 17 | 11 |
| Podania | 305 | 423 |
| Celne podania | 71% | 80% |
| Dystans | 108,64 | 110,63 |
| Żółte kartki | 1 | 4 |
| Czerwone kartki | 0 | 0 |

GALERIA FOTO






