Zimą wrócił do Gdyni z wypożyczenia do Olimpii Elbląg. Parę miesięcy później Michał Bednarski został włączony do pierwszego zespołu. Ku zaskoczeniu wielu, od razu na starcie sezonu dostał szansę od trenera Dariusza Marca. Odpłacił się, zdobywając bramkę. Dziś wiadomo też, że z Arką połączy go coś jeszcze - nowy kontrakt do 30 czerwca 2024.
Choć wychowanek Włókniarza urodził się w Toruniu, piłkarzem Arki jest już w sumie od ponad pięciu lat.
- Mój ówczesny trener Andrzej Szpala znał się osobiście z trenerem Dariuszem Ulanowskim. Tak zostałem zaproszony na testy, spodobałem się, przyjechałem potem na tydzień, drugi... Wtedy usłyszałem, że chcą mnie w Arce - wspomina Michał Bednarski.
Przechodził w niej poszczególne szczeble, w między czasie trafił również na wspomniane wypożyczenie. Jak wspomina, propozycja Arki była dla niego zaskoczeniem.
- Znałem swoją wartość od początku. Wiedziałem, że mogę coś osiągnąć, ale mimo wszystko, transfer do takiego klubu był sporym zaskoczeniem. Pierwszy rok nie grałem w ogóle. Trafiłem na dużo cięższe treningi, na które nie byłem przygotowany. Miałem sporo mikrourazów. Dopiero w ostatnim roku rozwinąłem się najmocniej. Pamiętam, jak na treningu rezerw byłem zdziwiony, jak dużo zawodników z pierwszego zespołu tam zastałem. Niektórzy po 30 lat, a ja taki młody. Nie zdawałem sobie z tego sprawy. To było moje pierwsze doświadczenia z piłką seniorską. Później trafiłem na wypożyczenie do Olimpii - relacjonuje.