
2 września 2019
Wielka ulga w Gdyni. Jest pierwsze ligowe zwycięstwo
Końcówka poprzedniego sezonu rozbudziła nadzieje wszystkich ludzi związanych z Arką Gdynia. Drużyna znad morza w grupie spadkowej złapała rytm, ustabilizowała grę i co najważniejsze - utrzymała się w PKO Ekstraklasie. Cele na rozgrywki 2019/2020 miały być bardziej ambitne, lecz fatalny start oddalił żółto‑niebieskich od górnej ósemki.
Brak zwycięstwa w pierwszych sześciu pojedynkach poprowadził gdynian na dno tabeli. Jacek Zieliński meczem z Górnikiem chciał zakończyć niechlubną serię. - Naszym celem jest zwycięstwo i tylko o tym marzymy. Wszystkie ręce i siły na pokład. Musimy ten mecz po prostu wygrać. Czekamy na to zwycięstwo jak na tlen. Jest nam bardzo potrzebne. Myślę, że jesteśmy w stanie zrealizować ten plan - mówił na przedmeczowej konferencji prasowej.
Lekiem na całe zło ma być transfer definitywny Marko Vejinovicia. Holenderski pomocnik jeszcze kilka miesięcy temu przebywał w Gdyni na zasadzie wypożyczenia i z marszu stał się wiodącą postacią w zespole. Arka zawdzięcza mu zachowanie ligowego bytu, gdyż w kluczowych momentach brał grę na swoje barki i strzelał ważne gole. 29‑latek pojawił się w wyjściowym składzie i to była optymistyczna prognoza dla kibiców znad morza. Część z nich pewnie pojawiła się na stadionie chwilę po wyjściu ze słonecznej plaży. Sympatycy żółto‑niebieskich czekali na dobry występ swoich ulubieńców, świetne rozpoczęcie weekendu oraz pierwszy ligowy triumf.
Znacznie lepsze nastroje panowały w Górniku. Zabrzanie sukcesywnie zdobywają punkty i przed pierwszym gwizdkiem sędziego Jarosława Przybyła zajmowali siódme miejsce w tabeli razem z Legią Warszawa. Obie drużyny uzbierały po dziesięć "oczek" i legitymowały się identycznym bilansem bramkowym. W tym miejscu należy jednak zaznaczyć, że wicemistrzowie Polski rozegrali o jedno spotkanie mniej. Udane pierwsze kolejki tylko napędziły piłkarzy Marcina Brosza, którzy zamierzali udowodnić, że nie chcą spuszczać z tonu. Ostatnio w starciu z Koroną Kielce przełamał się Igor Angulo. Hiszpański golleador skutecznie wykonał rzut karny i dopiero po raz drugi skierował piłkę do siatki rywali w trwających rozgrywkach. Jeżeli celuje w obronę korony króla strzelców, to musi ostro zabrać się do pracy. Dla porównania Jesus Imaz ma już sześć trafień i przewodzi w klasyfikacji.
Właśnie Angulo jako pierwszy zagroził bramce gospodarzy. W 4. minucie oddał bardzo dobry strzał, ale na posterunku był Pavels Steinbors. Łotysz znowu spisał się bez zarzutu i potwierdził, że zasługuje na miano "bramkarza 90‑lecia" gdyńskiego klubu. W pierwszym kwadransie może i brakowało stuprocentowych sytuacji, lecz mecz mógł się podobać. Oba zespoły ładnie rozgrywały futbolówkę, utrzymywały wysokie tempo i na jakość meczu żaden kibic nie miał prawa narzekać. Arkowcy szukali swoich okazji, ale uderzenia Michała Nalepy zza pola karnego nie znalazły drogi do siatki. Próby pomocnika żołto‑niebieskich przeleciały nad poprzeczką bramki Martina Chudego.
Golkiper Górnika swoje umiejętności zaprezentował za to w 34. minucie. Dawit Schirtladze znalazł się na pozycji skrzydłowego, łatwo ograł Borisa Sekulicia i doskonałym podaniem obsłużył Macieja Jankowskiego. Piłkarz Arki z kilku metrów nie zdołał wpisać się na listę strzelców. Końcowe minuty pierwszej części gry przyniosły naprawdę bardzo dużo emocji. Kolejna "setka" była na nodze Jankowskiego, ale 29‑latek fatalnie przestrzelił. Drugi strzał oddał także Igor Angulo. Gwiazdor zabrzan przycelował w światło bramki, lecz uderzył zbyt lekko.
Gospodarze nie poddawali się i chcieli otworzyć wynik meczu jeszcze przed przerwą. Próby Kamila Antonika i Michała Nalepy zostały jednak zablokowane przez defensorów gości. Niewykorzystane sytuacje się mszczą i to przysłowie chciał wykorzystać Angulo, który był najgroźniejszym zabrzaninem. To akurat nikogo dziwić nie powinno. Hiszpan przegrał jednak pojedynek z bramkarzem miejscowych na zakończenie pierwszej połowy.
Po zmianie stron doczekaliśmy się otwarcia wyniku. Adam Marciniak w 55. minucie dograł piłkę do Skhirtladze i napastnik Arki zdobył pierwszego gola w tym spotkaniu. Dla Gruzina było to trafienie w drugim meczu z rzędu. Żółto‑niebiescy po uzyskaniu prowadzenia nie cofnęli się pod własną bramkę, tylko w dalszym ciągu grali ofensywnie i robili wszystko, aby podwyższyć rezultat. Przyjezdni w pewnym momencie nie potrafili nawet wyjść ze swojej połowy.
Podopieczni Marcina Brosza wytrzymali napór miejscowych i przed końcowym gwizdkiem stworzyli kilka sytuacji do wyrównania. Paweł Bochniewicz huknął z dystansu, ale piłka nie leciała w światło bramki i Steinbors nie musiał się wykazać. Szansę miał również Angulo. Hiszpan jednak zawiódł i nie strzelił bramki na wagę remisu. Arka zwyciężyła i opuściła strefę spadkową! Piłkarze znad morza są już na trzynastym miejscu.
Arka Gdynia - Górnik Zabrze 1:0 (0:0)
1:0 - Dawit Skhirtladze 55'