Jesteśmy rozczarowani, emocje jeszcze mnie bardzo mocno trzymają. Sposób w jaki graliśmy przy wyniku 1:0..., nie chcę zbyt mocnych słów użyć. Powiedziałem w szatni i myślę, że na tym się nie skończy. Jako trener nie mogę pozwolić na pewne rzeczy na boisku. Trzeba strzelić bramkę na 2:0 i nie chodzi o niewykorzystaną sytuację, bo to w piłce się zdarza. Mieliśmy stuprocentową sytuację i to musi być bramka. Później byliśmy kilka razy w polu karnym, zabrakło strzału, gdzie można było go oddać. W efekcie tego dostaliśmy bramkę na 1:1 i wtedy się obudziliśmy. Ta bramka spowodowała, że przeciwnik był jeszcze bardziej zdeterminowany, dobrze bronił i nie mieliśmy zbyt dużo okazji.
To strata dwóch punktów i co do tego nie mam wątpliwości. Mecz nam się ułożył wyśmienicie, karny 1:0 do szatni i czerwona kartka dla zawodnika gospodarzy. Takie spotkanie trzeba po prostu wygrać. Zdarza się kiedy zespół gra przeciwko dziesięciu i nie wygrywa, tyle że my mieliśmy wynik. O to mam dużo pretensji do zespołu. Na pewno rozmowa odbędzie się w szatni.
W szatni, w przerwie, podkreślałem aspekt mentalny. W przeciwieństwie do zawodników, mam trochę większe doświadczenie. Przegrywałem takie meczy kiedy graliśmy w dziesięciu i wygrywałem też takie spotkania. Wiem jak to jest i w podświadomości zawodników pojawia się coś takiego, że jest łatwiej. Zespół grający w osłabieniu jest zawsze bardziej zmobilizowany. Żeby wygrać taki mecz trzeba strzelić na dwa do zera.
Adam Majewski (Stomil):