- Tak jak państwo się teraz czują, tak czuli się piłkarze na boisku. Przeciwnik stał głęboko, a my długo nie mogliśmy wejść w swój rytm. Arka czekała na nasze błędy, kilka z nich popełniliśmy i to było dla nas niebezpieczne. W drugiej połowie było troszkę lepiej. Wywieraliśmy większy nacisk na przeciwnika, nasi środkowi obrońcy lepiej funkcjonowali, szybciej wymienialiśmy piłkę i podejmowaliśmy większe ryzyko. Arka miała też niesamowitą sytuację, ale świetnie spisał się nasz bramkarz Dante Stipica i zatrzymał piłkę. To nie było tylko szczęście, ale też jego umiejętności.
Objęliśmy prowadzenie po pięknej bramce, ale po tym jak kontuzji doznał Kamil Drygas, to pojawił się niepokój. Mieliśmy też szczęście, bo sędzia podjął taką, a nie inną decyzję przy rzucie karnym. Potem zdobyliśmy drugą bramkę. Nie powiem, że zasłużenie, ale wygraliśmy, a w piłce liczy się przecież wynik.
Jeśli mam być szczery to wolałbym dziś porażkę niż uraz Kamila Drygasa, który uległ ciężkiej kontuzji i nie wygląda to dobrze. Jest mi bardzo przykro z tego powodu. Stąd też nasz nastrój jest nieco przytłumiony. Gdyby można było zamienić zdrowie na wynik to bym to zrobił i myślę, że cała drużyna myśli podobnie. Jednak nie narzekamy - sytuacja jest, jak jest. Natomiast jesteśmy bardzo smutni z powodu tej kontuzji. To jest strona ludzka, a od strony sportowej mam innych zawodników, dla który mogą z tego powodu wyniknąć możliwości. Takie jest życie. Dobrze się stało, że wygraliśmy. Teraz weźmiemy głębszy oddech i będziemy się przygotowywać do kolejnego meczu.
MU/KK