
15 lipca 2018
Superpuchar Polski: Legia Warszawa - Arka Gdynia 2-3.
Tradycji stało się zadość. Broniąca trofeum Arka Gdynia po raz drugi z rzędu w meczu o Superpuchar pokonała Legię. Z kolei passa przegranych spotkań Legii w meczach o Superpuchar została podtrzymana. Legioniści po raz szósty z rzędu musieli uznać wyższość rywali. Test gry na trzech obrońców wypadł dla mistrzów Polski na... trójkę.
Mecz poprzedziła minuta ciszy dla zmarłego wieloletniego kierownika drużyny z Łazienkowskiej, Ireneusza Zawadzkiego. Chwilę po pierwszym gwizdku Mariusza Złotka do własnej bramki skierował piłkę Andrij Bohdanow. Rozochocona takim obrotem spraw Legia ruszyła do ataku i pierwsze minuty spotkania toczyły się pod zdecydowane dyktando mistrzów Polski.
W 13. minucie sam na sam z Arkadiuszem Malarzem znalazł się Luka Zarandia, który wykorzystał błąd Chrisa Philippsa. Bramkarz gospodarzy zdołał powstrzymać rywala, który po stracie piłki padł jak rażony piorunem na murawę. Arbiter zdecydował się skorzystać z VAR‑u i chwilę później nakazał rozpoczęcie gry od rzutu z autu.
W 20. minucie po kolejnej akcji Zarandii Malarz był jednak bezradny i goście doprowadzili do remisu oddając pierwsze celne uderzenie na bramkę. Nieodgadnioną zagadką pozostaje, co robili obrońcy Legii, którzy całkowicie odpuścili krycie a piłkarz Arki miał mnóstwo czasu na oddanie precyzyjnego strzału.
Mimo fatalnej pogody i ulewnego deszczu na Łazienkowską pofatygowało się ponad 20 tysięcy kibiców, w tym nowy selekcjoner reprezentacji Polski, Jerzy Brzęczek. W 24. minucie niewiele zabrakło a publiczność zobaczyłaby drugiego gola dla wojskowych, jednak Kante uderzając piłkę głowa, posłał ją minimalnie obok prawego słupka bramki Pavelsa Szteinborsa.
W 29. minucie gry lewym skrzydłem pomknął Michał Kucharczyk, ale piłka po jego strzale i interwencji obrońcy wyszła na rzut rożny. Gdy wydawało się, że Arka wyjaśniła sytuację po stałym fragmencie gry, do wybitej za pole karne futbolówki dopadł Chris Philipps i potężną bombą posłaną w prawy róg bramki Szteinborsa wyprowadził Legię na prowadzenie.
W 39. minucie arkowcy egzekwowali rzut wolny. Do piłki podszedł Bohdanow i kapitalnym uderzeniem pod poprzeczkę pokonał Malarza, rehabilitując się za niefortunne zagranie z początku meczu.
Kiedy wydawało się, że oba zespoły zejdą do szatni z remisem na strzał z dystansu zdecydował się Michał Janota. Niezbyt mocno uderzona futbolówka znalazła drogę do siatki. Arka po raz pierwszy wyszła na prowadzenie.
Po przerwie na boisku pojawili się Adam Hlouszek, który zastąpił w Legii Marka Veszovicia i wprowadzony za Gorana Cvijanovicia, Karol Danielak w Arce. W 57. minucie kibice w Warszawie po raz pierwszy zobaczyli wytransferowanego z Wisły Carlitosa. Chwilę później nowy nabytek Legii mógł strzelić swoją pierwszą bramkę, ale po jego główce, kapitalnym refleksem wykazał się bramkarz Gdynian.
W 65. minucie potężną bombę posłał w kierunku bramki Cafu. Szteinbors zdołał odbić piłkę przed siebie i nadbiegającemu Carlitosowi nie pozostało nic innego jak umieścić ją w siatce. Gol jednak nie został uznany, bo zawodnik Legii znajdował się na pozycji spalonej. Było to już jednak drugie ostrzeżenie dla finalistów Pucharu Polski. Nic dziwnego, że żółto‑niebiescy postanowili przede wszystkim zabezpieczyć tyły. Dean Klafurić, mimo niekorzystnego wyniku, cały czas pozostał przy nowym systemie gry z trójką obrońców.
Mająca coraz mniej czasu jedenastka z Warszawy, rzuciła się do ataków, chcąc przerwać fatalną passę pięciu przegranych spotkań z rzędu o Superpuchar. W 76. minucie dobrą okazję, aby wyrównać miał wprowadzony po przerwie Kasper Hämäläinen, ale znów dobrą interwencją popisał się bramkarz Arki. W 80 minucie także głową próbował Inaki Astiz, ale pomocnik Legii fatalnie przestrzelił. Pięć minut później, Szteinbors znów uratował Arkę, gdy z bliskiej odległości próbował szczęścia Carlitos.
W 90. minucie jedną z nielicznych akcji ofensywnych przeprowadzili goście. Danielak przejął piłkę w środkowej strefie boiska i po rajdzie lewą stroną dograł do Kolewa. Ten jednak nie wykorzystał doskonałej okazji. Wynik jednak nie uległ już zmianie. Arka pokonała Legię 3‑2.
Po meczu powiedzieli:
Zbigniew Smółka (trener Arki Gdynia): "To była męczarnia. Był to dla nas bardzo ciężki mecz. Widać było, że Legia jest świetnie przygotowana. Duży szacunek dla mojego zespołu, bo niektórzy zawodnicy dołączyli do nas tydzień, a niektórzy pięć dni temu. Mamy kilka wspaniałych indywidualności, ale przede wszystkim tworzyliśmy drużynę. Dużo zawdzięczamy mojemu poprzednikowi Leszkowi Ojrzyńskiemu. Podołałem zadaniu i nie zepsułem jego pracy. Zakładaliśmy, że od początku będziemy wysoko podchodzili do rywali, ale szybko straciliśmy bramkę i to skomplikowało nasz plan. Wiedzieliśmy, że środkowi obrońcy Legii mają problemy z rozegraniem piłki. Moi piłkarze wiedzieli, gdzie mają przewagę. Przy prowadzeniu 3:2 wychodziliśmy z fajnymi kontratakami i musimy się skupić, aby poprawić skuteczność. Gdybyśmy wykorzystali którąś z tych okazji, końcówka byłaby mniej nerwowa".
Dean Klafurić (trener Legii Warszawa): "Dziękuję kibicom za przybycie, bo licznie stawili się na stadionie, mimo deszczu i wakacji. Dlatego jestem smutny i zły, bo bardzo chcieliśmy wygrać. Być może jednak lepiej było przegrać w tym spotkaniu niż potem w kwalifikacjach Ligi Mistrzów czy w ekstraklasie. Bardzo dobrze rozpoczęliśmy ten mecz, bo od zdobycia bramki. Jednak w głupi sposób straciliśmy gole. Jednego z nich po niesamowitym uderzeniu z rzutu wolnego Andrija Bohdanowa i o to trudno mieć pretensje. Jednak dwa pozostałe po nieakceptowalnych błędach z naszej strony. Widzę dużo pozytywów po tym meczu, mimo niekorzystnego wyniku. Były momenty, że dominowaliśmy i stwarzaliśmy wiele okazji bramkowych. Ale taki jest futbol. Niestety popełniliśmy wiele błędów w obronie. Jeżeli wyciągniemy wnioski i poprawimy te elementy, to będzie zdecydowanie lepiej. Martwi mnie jednak, że tracimy głowę na boisku".
Bramki: 1‑0 Andrij Bohdanow (2., samobójcza), 1‑1 Luka Zarandia (19.), 2‑1 Chris Philipps (30.), 2‑2 Andrij Bohdanow (38.), 2‑3 Michał Janota (45.).
Legia: Arkadiusz Malarz - William Rémy, Iñaki Astiz, Mateusz Wieteska - Marko Vešović (46. Adam Hloušek), Krzysztof Mączyński (57, 26. Cafú), Chris Philipps, Sebastian Szymański (81. Dominik Nagy), Michał Kucharczyk - Miroslav Radović (57. Carlitos), José Kanté (73. Kasper Hämäläinen).
Arka: P?vels Šteinbors - Damian Zbozień, Luka Marić (60. Christian Maghoma), Frederik Helstrup, Adam Marciniak - Andrij Bohdanow (78. Dawid Sołdecki), Michał Janota (72. Rafał Siemaszko), Michał Nalepa - Luka Zarandia (88. Tadeusz Socha), Aleksandyr Kolew, Goran Cvijanović (46. Karol Danielak).
Sędziował Mariusz Złotek (Stalowa Wola). Żółte kartki: Jose Kante, Krzysztof Mączyński, Marko Veszović, Sebastian Szymański, Michał Kucharczyk - Luka Marić, Michał Nalepa. Widzów: 20 331.