

29 stycznia 2022
Sparing nr 5: Arka Gdynia - GKS Bełchatów 1:1
Już w sobotnie przedpołudnie, dzień po przyjeździe do Kleszczowa, Arka rozegrała pierwszy sparing podczas obozu przygotowawczego. Jej rywalem był drugoligowy GKS Bełchatów.
Zima 2021/22 Sparing nr 5:
Arka Gdynia - GKS Bełchatów 1:1 (1:1)
Bramki: Czubak 33' - Flaszka 2'
Arka (1. połowa): Molenda - Sasin, Memić, Marcjanik, Lipkowski - Adamczyk, Deja, Staniszewski, Hiszpański - Czubak, Siemaszko.
Arka (2. połowa): Molenda - Tomal, Dobrotka, Bunoza, Lipkowski - Skóra, da Silva, Bednarski, Żebrowski - Kobacki, Szymański
GKS Bełchatów: Szczerbal (46' Otczenaszenko) - Szymorek (62' Miarka), Dudariew, Berenfelds, Niski (62' M. Gancarczyk) - Wroński (62' Kalisz), Graczyk (62 ' Góralczyk), W. Gancarczyk (62' Ryszka), Warnecki (62' Nowakowski), Flaszka (62' Golański) - Lewicki (62' Sołtysiński).
Spotkanie rozpoczęło się dla żółto‑niebieskich w najgorszy z możliwych sposobów. Już w drugiej minucie rywale przeprowadzili prostą akcję, która przyniosła im prowadzenie. Dalekie zagranie do przodu przejął Warnecki, który po wejściu w boczną strefę naszego pola karnego dostrzegł nadbiegającego Flaszkę, a ten płaskim strzałem nie dał szans Molendzie na skuteczną interwencję.
Gdynianie zatrudnili bramkarza z Bełchatowa w 13 minucie spotkania. Wtedy na strzał z 18 metrów zdecydował się Adam Deja, lecz piłka skierowana była dokładnie w miejsce, w którym stał Szczerbal, golkiper GKS‑u. Deja pokusił się o strzał z dystansu także dziesięć minut później, ale tym razem próba okazała się niecelna.
Chwilę później Adam wystąpił w roli dośrodkowującego z rzutu wolnego. Piłka spadła na głowę Siemaszki, ale napastnik Arki nie zdołał skierować jej w światło bramki.
Napór Arki nie ustawał, a główną postacią naszych ataków pozostawał Adam Deja. W 32 minucie znalazł się na prawym skrzydle, skąd płasko zagrał w szesnastkę GKS‑u, wprost pod nogi wbiegających napastników: Czubaka i Siemaszki. Piłkę sięgnął ten pierwszy i bez problemów umieścił ją w siatce.
Dwie minuty przed przerwą Deja mógł sam się wpisać na listę strzelców, bo przejął w polu karnym prostopadłe podanie od Sasina i znalazł się dogodnej pozycji do oddania strzału. Niestety zdążyli z interwencją obrońcy, którzy skutecznie zablokowali uderzenie i tym samym utrzymali remis do końca pierwszej połowy.
Po zmianie stron już nieco mniej ciekawego działo się pod bramką GKS‑u. Najlepszą okazję do strzelenia bramki miał Kobacki, gdy w 51 minucie dokładnie dograł mu z prawego skrzydła w pole karne Szymańskiego, a Olaf niestety w dogodnej sytuacji przestrzelił. Kilka minut później Szymański, pomimo asysty dwóch obrońców, sięgnął piłkę głową w polu karnym i zmusił bramkarza GKS‑u do ofiarnej interwencji, jednak wynik nadal nie ulegał zmianie.
W 68 minucie składną akcję gdynian zainicjował Kobacki. Piłkę przejął Skóra, który na prawym skrzydle dostrzegł Bednarskiego, a ten chciał zacentrować do wbiegającego w szesnastkę Szymańskiego, lecz w ostatniej chwili z interwencją zdążył jeden z obrońców Bełchatowa. Chwilę później rywale zrewanżowali się celnym strzałem Przywary zza pola karnego, ale Molenda nie miał problemów ze złapaniem piłki.
W 74 minucie Molenda mógł mieć zdecydowanie mniej do powiedzenia, gdyby ponownie uderzający na jego bramkę Przywara przymierzył nieco celniej. Piłkarz GKS‑u do dogodnej sytuacji doszedł po nieudanej próbie wybicia piłki przez naszych obrońców zagranej z rzutu rożnego. Chwilę później z dystansu strzelał Sołtysiński, ale i tym razem piłka minęła cel. Kolejne okazje bełchatowianie mieli między 79 a 82 minutą, lecz albo przegrywali pojedynki z Molendą, albo ich strzały mijały naszą bramkę.
W 84 minucie na indywidualną akcję zdecydował się Kobacki, który przebiegł z piłką ok. 40 metrów, mijając po drodze kilku rywali, ale gdy znalazł się w polu karnym i zdecydował się na strzał, został skutecznie zablokowany. Minutę przed końcem Szymański dobrze dograł do da Silvy w pole karne, a Marcus z kilku metrów trafił w poprzeczkę. Ostatecznie wynik meczu nie uległ zmianie i pierwszy sparing na obozie zakończył się remisem.
Arkadiusz Skubek, fot. Piotr Tokarczyk