Nasi snajperzy szczególnie upodobali sobie "drugą kwartę: mówiąc językiem koszykarskim. W pozostałych wykazali się niemal równą skutecznością. Bilans bramkowy jedynie w pierwszych 20 minutach jest na tą chwilę rozgrywek niekorzystny, to głównie ze sprawą meczu w Lesznie, kiedy to miejscowa Polonia strzeliła trzy bramki "na dzień dobry", a pomimo tego przegrała 4:5.
Nie jest żadną tajemnicą, iż lepiej się układa mecz, jeśli strzeli się jako pierwszy gola. Można wtedy kontrolować grę, i osłabia to morale przeciwnika. Nasz zespół jako pierwszy wychodził na prowadzenie w 10 meczach, a tylko 3 razy zrobił to przeciwnik (1 spotkanie zakończyło się bezbramkowym remisem).
A oto jaki przyniosło to efekt: