Michał Janota. Niezbędny element gdyńskiej układanki

7 kwietnia 2019

Michał Janota. Niezbędny element gdyńskiej układanki

Najlepszy sezon w karierze Michał Janota rozgrywa w Arce Gdynia. 15 punktów w klasyfikacji kanadyjskiej (9 goli, 6 asyst) wywindowało go na 4. miejsce wśród piłkarzy całej ligi. Mimo słabszych momentów na początku wiosny, derby Trójmiasta z Lechią Gdańsk ukazały pomocnika wracającego do miejsca, w którym gra sprawiała mu niebywałą przyjemność i przychodziła z lekkością. To niewątpliwy lider zespołu - jednostka, od której formy nie raz w tych rozgrywkach zależała dyspozycja całości.

Kiedy przychodził do Arki, o hurraoptymizmie nie było mowy. Kręcenie nosem to zjawisko dużo częściej wówczas występujące. Piłkarz barwny, po przejściach. Kilku wzlotach, ale i wielu upadkach. Wciąż przed trzydziestką. Niejedni postawili już na nim futbolowy krzyżyk, a inni drwili z jego prób zaistnienia w ekstraklasie. Wybrał Gdynię, wybrał Arkę, bo chciał pokazać czysto piłkarską twarz.

Już po pierwszym meczu o Superpuchar Polski w Warszawie z Legią (3:2) eksperci przecierali oczy ze zdumienia. "Czyżby wrócił stary, dobry, a nawet jeszcze lepszy Janota?!" - pytali zaciekawieni. Choć później nieco chimeryczny i przez kilka tygodni jego forma bujała się, jak kajak na sztormie, to zaczął wykręcać liczby godne napastników. Gdy 11 sierpnia ubiegłego roku trafił w ekstraklasie po raz pierwszy od 1541 dni, licznik nabrał tempa.

Janota chwycił ten luz, którego polskim chłopakom podobno brakuje. Nie do zatrzymania był w Płocku (3:1), choć wtedy gola nie zdobył. Radość z gry z piłką przy nodze, jaką wówczas czerpał, była czymś ogromnie pociesznym dla kibiców Arki. Zespół w końcu zyskał playmakera z prawdziwego zdarzenia. Partnerzy go uzupełniali. Zapewniali mu swobodę ofensywną, wiedzieli, że robi rzeczy niecodzienne i wystarczy mu wtórować. Kolektyw pełną gębą, który spijał śmietankę z takiej kooperacji.

29‑latek tak szybko zaaklimatyzował się nad morzem, że już we wrześniu, po meczu domowym z Zagłębiem Sosnowiec (2:2), można było dostrzec pewną prawidłowość:

Jeśli Janocie nie idzie, nie idzie też drużynie. Gdy jednak pomocnik bryluje, zespół również do niego się dostosowuje. Ot, definicja lidera.

Jeśli Janocie nie idzie, nie idzie też drużynie. Gdy jednak pomocnik bryluje, zespół również do niego się dostosowuje. Ot, definicja lidera.

Trzy tygodnie po tym spotkaniu Janota zdobył zwycięskiego gola z Lechem Poznań (1:0), a na przełomie października i listopada trafił cztery razy w pięciu meczach. Do tego kolekcjonował asysty. Błyskawicznie doczekał się gromkiego "Michał Janota!" z trybun Stadionu Miejskiego.

Pod koniec listopada rozpoczęła się seria bez wygranej i z czasem oczy skierowane zostały głównie na Janotę. Miał podnieść zespół, wyciągnąć go z dołka. A gdy tego nie zrobił, jako pierwszy przyjmował krytykę. Słabsza forma pomocnika powoli jednak mija. Można to stwierdzić z całą świadomością, zwłaszcza gdy spojrzymy na ostatni, derbowy mecz z Lechią. Janota dał kibicom symptom tego, co prezentował w najlepszych meczach jesienią - lekkość, swobodę w prowadzeniu piłki i chęć niekonwencjonalnej kreacji. Do szczytowych momentów jeszcze brakuje, ale 29‑latek powoli wchodzi na krzywą rosnącą. I po raz kolejny do jego gry dostosował się zespół. Następny dowód na to, że Arka ma lidera i warto na nim oprzeć swoją grę.

Teraz w klubie zachodzą zmiany na stanowisku trenera. Wydaje się jednak, że nieważne kto nim zostanie, Janota i tak będzie u niego liderem. Bo papiery na to ma pierwszorzędne.

***


Najbliższy mecz żółto‑niebiescy zagrają w niedzielę o godz. 15:30 z Pogonią w Szczecinie. To kolejny z "finałów" walki o utrzymanie. W niej bez dwóch zdań potrzebny będzie Janota, dla którego wsparcie gdyńskich trybun to dodatkowa dawka motywacji.

Arka Gdynia FacebookArka Gdynia FacebookArka Gdynia InstagramArka Gdynia InstagramArka Gdynia X (Twitter)Arka Gdynia X (Twitter)Arka Gdynia YouTubeArka Gdynia YouTubeArka Gdynia TikTokArka Gdynia TikTokArka Gdynia LinkedInArka Gdynia LinkedIn

Sponsorzy