
10 lipca 2017
Leszek Ojrzyński znowu wygrał trofeum.
Szkoleniowcem Arki Gdynia jest od kwietnia, a już zdobył dla niej dwa trofea! Leszek Ojrzyński zapisał się w klubowych annałach jako zdobywca Pucharu Polski i Superpucharu Polski w przeciągu zaledwie dwóch miesięcy.
- Muszę trochę ochłonąć, bo w niedalekiej odległości dwa wygrane trofea to niecodzienna sytuacja - mówił z uśmiechem Leszek Ojrzyński.
Po raz kolejny Arka jechała do stolicy na stracenie. Choć to na Legii ciążyło fatum czterech kolejnych porażek o Superpuchar, to mało kto wyobrażał sobie, że tę serię mistrz Polski przedłuży z żółto‑niebieskimi. A ci nie pierwszy raz utarli nosa faworytowi.
- Wcześniej udało się z Lechem, teraz z Legią. Znowu nikt na nas nie stawiał i to sprawiło, że mogliśmy, a nie musieliśmy. Sprzyjają nam te mecze o stawkę - ocenił szkoleniowiec.
Rzeczywiście, Arka ma sposób na rozgrywanie wielkich meczów. Stawka ją nie paraliżuje, a dodaje skrzydeł. Na te poszczególne mecze Ojrzyński bardzo dobrze dobierał taktyki.
- Oceniłbym swój zespół bardzo dobrze. Przyjechaliśmy sprawić niespodziankę i widać było, że wszyscy pracowali ze wszystkich sił. Byliśmy bardzo zorganizowani i zrealizowaliśmy cel. Do tego świetnie bronił Pavels Steinbors. Gdyby nie jego interwencje, pewnie nie mówiłbym teraz do was jako zdobywca Superpucharu - przyznał Ojrzyński, który stwierdził, że dwa wygrane trofea w odstępie dwóch miesięcy to niesamowite osiągnięcie, ale największe w tym roku było jednak pozostanie w ekstraklasie.
- Chociaż nie będzie to zapisane w moim CV, to jednak utrzymanie jest najważniejsze. To się wiąże z kontynuacją dzieła w lidze, budżetem, określonym poziomem sportowym. Po prostu dalej możemy kontynuować swoje długofalowe plany - nadmienił trener.
Dawid Kowalski