Dochodzą do nas różne wieści, natomiast my musimy się skupić przede wszystkim na sobie. Doprowadziliśmy do takiej sytuacji, że wszystko jest w naszym rękach i wszystko zależy od nas. Oczywiście musimy "logistycznie" podejść do analizy przeciwnika i to robimy w paru wariantach. Nie ukrywam tego, bo zdaję sobie z tego sprawę, że różnie to może wyglądać. Najważniejsze będzie to co zaprezentujemy i tego się trzymamy. To jest klucz do sukcesu w piątkowy wieczór, bo o poniedziałkowym jeszcze nie mówimy. Teraz najważniejszy jest mecz z Zagłębiem. Mamy, można tak powiedzieć, dwa półfinały Ligi Mistrzów przed sobą, dwa bardzo ważne mecze, w których musimy wznieść się na wyżyny. Jutro gramy pierwszy z nich.
O Norbercie Hołtynie, jego szansach na debiut i o stanie zdrowotnym drużyny:
Norbert trenuje z nami od poniedziałku, chciałem mu się przyjrzeć. Strzelił trochę bramek w rezerwach, więc jest to naturalne. Natomiast mówienie o jego debiucie w tej sytuacji jest trochę zbyt wczesne, bo to jest jeszcze młody chłopak, który dotychczas grał czwartoligowych rezerwach. Musi trochę potrenować z nami, a co będzie w przyszłości to zobaczymy. Jeśli chodzi o sytuację zdrowotną to poza Alkiem Kolewem i Rafałem Siemaszko pozostali są do dyspozycji. Maciek Jankowski zaczął treningi z nami i zobaczymy jak to będzie wyglądało.
Czy problemem dla zawodników jest myślenie o obu meczach i czy to ich paraliżuje?
Od dłuższego czasu przygotowujemy się tego taki sposób, że stopniujemy sobie cele i skupiamy się przede wszystkim na następnym meczu, tym najważniejszym. Aby mecz z Wisłą miał jakiekolwiek znaczenie to musi być musi być dobra gra i 3 punkty w meczu Zagłębiem. Skupiamy się tylko i wyłącznie na tym, nie ma jakieś tam marzeń czy bujania w chmurach, na razie najważniejsze jest Zagłębie. Ten mecz może nas przybliżyć do następnego celu, do dobrego podejścia do meczu z Wisłą, więc liczy się tylko i wyłącznie Sosnowiec. Nie ma sensu myślenie o tym co będzie za 3 dni, czy za tydzień, bo kluczem jest jutrzejszy wieczór.
Czy przesądzony spadek Zagłębia nie będzie miał negatywnego wpływu na motywację naszej drużyny?
Piłkarze już od dawna wiedzą o co grają do końca sezonu i ja już nie muszę nakładać żadnej dodatkowej presji. Stan tabeli i to jak to wszystko wygląda jest już dodatkową motywacją. Chcieliśmy doprowadzić przed ostatnimi meczami do sytuacji, że wszystko leży w naszych rękach. Udało nam się to, jest to pierwszy krok, a teraz trzeba dostawić jeszcze następne.
Czy przed dwumeczem jest problem z dyspozycyjnością zawodników mających urazy?
My raczej nie mamy takich problemów. Jedynym zawodnikiem, który na chwilę obecną wraca po urazie jest Maciek Jankowski. Nad nim na pewno będziemy zastanawiać. Myślę, że ta sytuacja rzeczywiście powoduje, że te wszystkie drobne urazy schodzą na dalszy plan. Trwa walka o życie, trwa walka o to żeby Ekstraklasa była dalej w Gdyni. Myślę że to jest grupa fajnych chłopaków którzy wiedzą o co grają, więc damy sobie z tym radę. Damy sobie radę z presją damy sobie radę też z drobnymi urazami i myślę że to będzie widać na boisku. Chciałbym żeby właśnie tak było.
Czy trener przesądza sytuację, że mecz ze Śląskiem będzie finałem, czy jednak już po meczach w Gdyni może wyjaśnić się kwestia utrzymania?
Chcielibyśmy zrobić wszystko żeby w po meczach w Gdyni została Ekstraklasa. Dla nas finał sezonu może być w Gdyni, chcielibyśmy żeby akurat spiąć to taką klamrą, przed swoimi kibicami, aby pożegnać się z nimi godnie. Natomiast piłka nożna jest jak państwo widzieli wczoraj w Lidze Mistrzów bardzo nieprzewidywalna, nie zawsze sprawiedliwa, więc cały czas trzeba być czujnym jak ważka.
Odnośnie presji od strony zespołu odniósł się Damian Zbozień: