

30 maja 2020
Ireneusz Mamrot: zaczynamy od mocnego uderzenia
Mamrot przejął Arkę 10 maja. To czwarty w tym sezonie szkoleniowiec żółto‑niebieskich - do 8 października zespół prowadził Jacek Zieliński, dwa dni później zastąpił go Aleksandar Rogic, a 10 marca Serba zmienił Krzysztof Sobieraj. Temu ostatniemu nie dane jednak było, ze względu na przerwanie rozgrywek z powodu pandemii koronawirusa, poprowadzić drużyny w ligowym spotkaniu.
- Trzy tygodnie szybko zleciały, przystępujemy do pierwszego spotkania i zaczynamy z "grubej rury", czyli od mocnego uderzenia. Najbliższy mecz jest dla nas najważniejszy, ale w naszej sytuacji istotne są wszystkie potyczki. Pomimo straty sześciu "oczek" do bezpiecznej lokaty wszystko jeszcze zależy od nas. Oczywiście musimy gonić rywali, czyli punktować i do Gdańska jedziemy z wiarą, że jesteśmy w stanie wywalczyć trzy punkty - zapewnił.
49‑letni szkoleniowiec wierzy w swój zespół, ale nie zamierza składać deklaracji, że Arka jest idealnie przygotowana do dalszej fazy rozgrywek.
- Każdy z trenerów ekstraklasy powie, że jest zadowolony z wykonanej pracy, ale wszystko i tak zweryfikuje boisko. Uważam, że te trzy tygodnie solidnie przepracowaliśmy, ale nie sprawdziliśmy swojej formy w żadnym meczu kontrolnym. Poza tym sparing również różni się od spotkania pod presją. Po tak długiej przerwie i kolejnym okresie przygotowawczym na pewno towarzyszy nam może nie niepewność, ale są określone znaki zapytania. Uważam jednak, że po każdej kolejce forma wszystkich zespołów będzie szła w górę - ocenił.
W niedzielnym meczu w Arce zabraknie trzech podstawowych zawodników - defensywny pomocnik Adam Deja pauzuje za czerwoną kartkę, prawy obrońca Damian Zbozień za żółte kartki, a w czasie przerwy w rozgrywkach stoper Christian Maghoma rozwiązał z gdyńskim klubem kontrakt.
Z kolei w ekipie gospodarzy nie zagra Filip Mladenovic, który zebrał aż 12 żółtych kartek. Na lewej stronie defensywy Serba zapewne zastąpi Rafał Pietrzak.
- W meczu z Lechią nie będę mógł skorzystać ze wszystkich zawodników, bo do tych wymuszonych absencji doszły jeszcze dwa‑trzy drobne urazy. Poza tym mamy piłkarzy po kontuzjach, którzy nie są gotowi do gry przez pełne 90 minut. Skład na to spotkanie mam już w głowie, ale są pozycje, na których rywalizacji będzie trwać do samego końca - podkreślił.
20 października w Gdyni w pierwszym meczu pomiędzy tymi zespołami padł remis 2:2. Po tym spotkaniu w zdecydowanie lepszych humorach powinni być gospodarze, którzy jeszcze w 75. minucie przegrywali 0:2, a bramkę, która dała im punkt, zdobyli w 10. minucie doliczonego czasu gry.
W ekstraklasie lepszym bilansem derbów legitymuje się jednak Lechia - biało‑zieloni wygrali 10 meczów, a cztery spotkania zakończyły się remisem. Patent na Arkę ma zwłaszcza Portugalczyk Flavio Paixao, który w ośmiu potyczkach strzelił jej siedem goli.
- Flavio to typ zawodnika, który bez względu na to, czy jest w bardzo dobrej dyspozycji czy też w takiej, w której nie widać go na boisku, jest w stanie w każdym momencie zdobyć bramkę. W jego przypadku słowem klucz jest +koncentracja+ i skupienie na nim, ale to nie jest proste zadanie, bo Paixao ma swoją markę, wie jak się zachować w polu karnym i jest trudny do upilnowania. Na pewno będziemy na niego zwracali baczną uwagę, ale przecież podobnie było w poprzednich derbach. Musimy jednak zrobić wszystko, aby wreszcie nam gola nie strzelił - podsumował.
W dwóch ostatnich ligowych konfrontacjach gdańszczanie zdobyli punkt, natomiast gdynianie zanotowali dwie porażki. Po 26. kolejkach Lechia z dorobkiem 38 punktów jest siódma, natomiast Arka zgromadziła 25 "oczek", co daje jej 15. przedostatnią lokatę.
PAP