Minęły cztery lata, a Leszek Ojrzyński pytany, czy pomyślałby, że tak to się wszystko potoczy, odpowiada jednoznacznie.
- Nie przypuszczałem, że jestem w stanie dokonać w Arce czegoś tak niesamowitego. Dane mi było prowadzić wtedy zespół, co było fantastyczne. Jedyne trofea, które mam, zdobyłem jako trener Arki Gdynia - zauważa.
Finał, finał i... jeszcze raz finał!
Intensywność, z jaką Arkowcy w ostatnich latach zjawiają się finale, sprawia, że w obecnym składzie znajdziemy trzech zawodników, dla których nie będzie to pierwszy raz. Co więcej, dwóch z nich pamięta mecze z i 2017, i 2018 roku.
- To Michał Marcjanik i Marcus da Silva - od razu wymienia nazwiska Ojrzyński.
- Doświadczeniem występów w takich meczach mogą pomóc reszcie drużyny - dostrzega.
Drugi finał w Arce rozegra z kolei Adam Danch.
Żółto‑niebiescy nie są faworytami spotkania finałowego z Rakowem Częstochowa, lecz historia pokazuje, że nie ma to żadnego znaczenia.
- Jestem za Arką i upatruję tu niespodziankę. W zespole jest kilku doświadczonych zawodników, którzy mogą przesądzić o zdobyciu pucharu. Do tego młodość i energia. Serce mówi mi, że Arka to wygra - kończy optymistycznie trener Ojrzyński.
Rozmawiał: Dawid Kowalski
Uni‑logistics Partnerem Arki w meczu Finału Pucharu Polski!