Jak zaczęła się Twoja przygoda z piłką nożną?
Zawsze lubiłem grać w piłkę, ale zaskoczę niektórych jak powiem, że od dziecka trenowałem także gimnastykę sportową. Wszystko ze względu na moją mamę, która jest uznaną gimnastyczką w Gruzji. W wieku 14 lat skupiłem się wyłącznie na piłce nożnej. Moim pierwszym klubem, w którym rozpocząłem treningi był FC Shevardeni. Trenowałem tam krótko, gdyż szybko wypatrzyli mnie bracia Arveladze, którzy ściągnęli mnie do swojej Akademii Piłkarskiej. Tam spędziłem kolejne 5 lat.
Następnie nadszedł etap piłki seniorskiej.
Przeszedłem do Lokomotivu Tbilisi, gdzie po jakimś czasie zacząłem grać w lidze. W tamtym czasie występowałem już w reprezentacji młodzieżowej Gruzji. Szło nam naprawdę dobrze i wytworzyło się duże zainteresowanie moją osobą. Miałem kilka atrakcyjnych ofert z klubów europejskich. Postawiłem na belgijski RKC Genk.
Jak wspominasz Twój transfer i pobyt w Belgii?
Transfer do Genk był dla mnie wielkim skokiem. To duży klub, z bardzo dobrymi zawodnikami, pojawiły się także naprawdę duże pieniądze. Różnica w treningach była olbrzymia, pracowałem ciężko i prawie zawsze byłem w 18‑tce meczowej, ale nie grałem. Pojawiły się kontuzje, nie mogłem wywalczyć miejsca w składzie, a do tego doszedł konflikt z trenerem. Czekałem, próbowałem, ale z czasem nie widziałem już dla siebie miejsca w klubie i chciałem wyjechać. Wróciłem na krótko do Lokomotivu Tbilisi.
Powiedz jak trafiłeś do Arki.
Ponownie pojawiło się kilka ofert, naturalnie już nie tak atrakcyjnych. Nie mogę zdradzić nazw klubów, ale mogę uchylić rąbka tajemnicy, jak trafiłem do Gdyni. Najpierw pojechałem do Danii, gdzie w jednym z klubów siedziałem już w gabinecie prezesa z kontraktem do podpisania na stole. Coś mi jednak podpowiadało, żeby sprawdzić jeszcze ofertę z Polski. Przejechałem z moim agentem kawał drogi samochodem i przyjechałem do Gdyni. Zobaczyłem klub, miasto, stadion i otwartość ludzi. Zdecydowałem się podpisać kontrakt z Arką. Dziś na pewno nie żałuję tej decyzji.
Ulubiony klub zagraniczny?
Moim ulubionym klubem jest Manchester United.
Idol z dzieciństwa?
Andriy Shevchenko
Ulubiony piłkarz obecnie grający?
Messi, Messi i jeszcze raz Messi.
Najlepszy zawodnik przeciwko jakiemu grałeś?
Reprezentując Gruzję, miałem okazję zagrać przeciwko naprawdę klasowym rywalom. Rywalizowałem m.in. z Adrienem Rabiot, Ousmanem Dembele, Anthonym Martialem, czy Corentinem Tolisso. W ogóle cała reprezentacja Francji, to grupa niesamowitych piłkarzy. Zdecydowanie największe wrażenie wywarł na mnie Adrien Rabiot, który jest prawdziwym sercem drużyny, dyrygentem. Jest niesamowicie inteligentnym piłkarzem, przypomina mi Zinedina Zidane'a.
Najlepszy klasyk piłkarski?
FC Barcelona- Real Madryt.
Ulubione powiedzenie z piłkarskiej szatni?
Kiedy przed meczem zbieramy się kółku i kapitan przemawia, motywuje zespół przed wyjściem na boisko, słyszymy różne słowa. Na koniec zawsze pada jednak pytanie "Kto wygra mecz?" Cała drużyna odpowiada głośno "ARKA". Ten moment bardzo lubię.
Ulubiona dyscyplina sportu oprócz piłki nożnej?
Tenis.
Stadion piłkarski, który zrobił na Tobie wrażenie?
Byłem na Camp Nou w Barcelonie, ale wielkie wrażenie zrobił na mnie Stadion Narodowy w Warszawie. Zapamiętam atmosferę tego stadionu na długo.
Mecz z Twoim udziałem, który utkwił Tobie najbardziej w pamięci?
Takim meczem jest na pewno finał Pucharu Polski z Lechem Poznań. To było pierwsze trofeum jakie zdobyłem w mojej karierze. Strzeliłem gola, który pomógł drużynie osiągnąć upragniony cel. Do tego ta atmosfera na trybunach, nasi kibice byli niesamowici. Musimy to powtórzyć.
Najciekawszy mecz jaki oglądałeś jako kibic, z trybun?
Kiedyś byłem na meczu Ajaxu, na Amsterdam Arena. Nie pamiętam już z kim grał wtedy Ajax, ale to był świetny mecz. Zarówno poziom sportowy tej drużyny, jak i kapitalna atmosfera na trybunach zrobiły na mnie duże wrażenie.
Artykuł na Twój temat, który pamiętasz do dziś.
W pamięci utkwił mi artykuł w gruzińskiej gazecie, po meczu, który decydował o awansie do następnej rundy eliminacji do młodzieżowych Mistrzostw Europy. Graliśmy wtedy ze Szkocją i strzeliłem dwa gole. Wygraliśmy to spotkanie, a następnego dnia w gazecie przeczytałem taki nagłówek na pierwszej stronie: "Szotlandia? Nie, Zarandia!"
Z kim dzielisz pokój na zgrupowaniach?
Kiedy w Arce grał jeszcze Darek Formella, zawsze byłem z nim razem w pokoju. To mój bardzo dobry kolega, mamy cały czas kontakt. Teraz jest różnie.
Kim byś był, gdybyś nie został piłkarzem?
Gdybym nie została piłkarzem, chciałbym być aktorem. Jak już wspomniałem, uwielbiam kino i być może poszedłbym tą drogą.
#ArkaRazem