W sobotnich pojedynkach Arkowcom zabrakło nieco szczęścia. Gdyby nie jego brak w końcówkach spotkań, zgromadziliby w ten weekend 4 punkty.
Centralna Liga Juniorów U17 - 4. kolejka
Pogoń Szczecin - Arka Gdynia 1:1 (0:1)
Bramki: Samborski 90' - Predenkiewicz 13'
Arka: Pawłowski - Capar, Skrobański, Baranowski, Pniewski (78' Jasiński), Zieliński, Staniszewski, Predenkiewicz, Kościów (63' Krause), Łyszkiewicz‑Dustet (54' Galiński), Luchowski (59' Bojarczuk)
Gdyby mecze rozgrywane były wyłącznie do 90 minuty, juniorzy młodsi Arki wracaliby ze Szczecina z kompletem punktów. Defensywa żółto‑niebieskich w sobotę szczelna była bowiem do drugiej minuty doliczonego czasu gry. Podopieczni Krzysztofa Janczaka wrócili do Gdyni z 1 punktem.
W początkowej fazie spotkania atakować próbowali gospodarze, jednak ich poczynania nie przyniosły większego zagrożenia. Z biegiem minut inicjatywę przejęli Arkowcy, którzy stworzyli kilka okazji do zdobycia gola i przeważali w pierwszej części gry. W ósmej minucie spotkania Łyszkiewicz‑Dustet znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem, jednak jego próba lobu okazała się minimalnie niecelna. Już pięć minut później Arkowcy objęli prowadzenie. Predenkiewicz zakręcił obrońcami w polu karnym Portowców i uderzył. Futbolówka po rykoszecie zatrzepotała w bramce Pogoni. Ten sam zawodnik mógł w tej części gry dwukrotnie podwyższyć wynik - w 29 min. golkiper gospodarzy wygrał pojedynek sam na sam, a w 37 min. po zespołowej akcji uderzona przez niego piłka minimalnie minęła słupek.
W drugiej odsłonie gry oblicze meczu odmieniło się na korzyść gospodarzy, którzy starali się zwiększyć tempo akcji. Mocne uderzenie nastąpiło już trzy minuty po wznowieniu gry, lecz górą w tej sytuacji był Pawłowski. Defensywa Arki zwarła szyki i skupiła się na skutecznym odbiorze i próbie wyprowadzenia groźnych kontrataków. W 56 min. po dograniu z lewej flanki doskonale uderzył Luchowski, lecz jeszcze lepiej interweniował golkiper gospodarzy, który wybił piłkę skierowaną w samo okienko bramki. Pięć minut później kolejna akcja Arki mogła zakończyć się golem. Prawą stroną ruszył autor pierwszego trafienia i dograł piłkę wzdłuż bramki. We właściwym miejscu znalazł się Kościów, który zamykając akcję, nie trafił czysto w piłkę.
Napór gospodarzy przyniósł upragniony dla nich skutek. W drugiej minucie doliczonego czasu gry po akcji lewą stroną piłka dograna została wzdłuż bramki. Pawłowski zdołał obronić pierwsze techniczne uderzenie zza pola karnego, jednak przy dobitce Samborskiego nie miał już szans. Tym samym Pogoni udało się wyrwać punkty rzutem na taśmę. Na więcej goli nie było już czasu.
Trener Krzysztof Janczak po meczu: