

2 listopada 2025
Centrum pomeczowe: Górnik Zabrze - Arka Gdynia 5:1
Nie będzie Arka dobrze wspominać dwumeczu z Górnikiem. Po pucharowej porażce w Gdyni, teraz przyszła wysoka porażka w Zabrzu. Gdy Nazarij Rusyn wyrównał stan meczu zaraz po rozpoczęciu drugiej połowy, wydawało się, że żółto‑niebiescy mogą pokusić się o niespodziankę, ale aż cztery trafienia zabrzan na dystansie zaledwie 21 minut szybko rozwiały wszelkie wątpliwości, który zespół zgarnie trzy punkty.
14. kolejka - PKO BP Ekstraklasy
Górnik Zabrze - Arka Gdynia 5:1 (1:0)
Bramki: Liseth 13', Khlan 50', Hellebrand 59', Sow 62', Zahović 71' - Rusyn 46'
Górnik: Łubik - Olkowski, Szcześniak, Josema, Janża - Ambros (64' Zahović), Hellebrand (62' Donio), Kubicki - Sow (75' Lukoszek), Khlan (75' Kmet) - Liseth (75' Podolski)
Arka: Węglarz - Hermoso, Marcjanik (64' Gojny), Zator - Navarro, Nguiamba, Jakubczyk (77' Sobczak), Kocyła (77' Gaprindaszwili) - Kerk (64' Sidibe), Rusyn - Espiau (64' Szysz)
Żółte kartki: Marcjanik, Zator, Sidibe - Hellebrand
Sędzia: Tomasz Kwiatkowski (Warszawa); VAR: Daniel Stefański (Bydgoszcz)
Widzów: 23 171
Nie upłynęły trzy doby, a Arka znów wyszła na boisko, aby zmierzyć się z Górnikiem Zabrze. Po pucharowej porażce w Gdyni, tym razem żółto‑niebiescy udali się na Śląsk, aby powalczyć o ligowe punkty. Kluczową w tej rywalizacji zdawała się być regeneracja zawodników w tak krótkim czasie, którą istotnie utrudniały podróże: zarówno powrotna dla Górnika, jak i sobotnia Arki do Zabrza.
Zarządzanie siłami to jedno, ale aktualna forma sportowa to drugie. Zabrzanie to aktualny lider PKO BP Ekstraklasy i trudno w ich przypadku mówić o przypadku. Górnik imponuje skutecznością pod bramką przeciwnika, solidnością w defensywie i pragmatyzmem taktycznym. Trener Michal Gasparik do maksimum wykorzystuje potencjał swoich piłkarzy i w meczu z Arką to oni byli zdecydowanymi faworytami.
Trener Dawid Szwarga od kilku spotkań ustabilizował pierwszą jedenastkę swojej drużyny i w Zabrzu znów zobaczyliśmy od pierwszej minuty skład, który oglądaliśmy w poprzednich meczach ligowych. Taka konsekwencja powinna była zadziałać korzystnie na piłkarzy, którzy dzięki temu nabierają coraz większej pewności siebie i zdecydowanie łatwiej im o dobre zrozumienie na boisku.
Spotkanie zaczęło się dość spokojnie, bo próby ataków z obu stron nie kończyły się wprowadzeniem piłki w pole karne, nie mówiąc o oddaniu strzału na bramkę. Do takiego doszło w piątek minucie, gdy w szesnastce do strzału złożył się Khlan. Dwie minuty później Rusyn wyprowadził szybki atak, ale po dobiegnięciu do linii końcowej nie podał dokładnie do Espiau lub Kocyły.
W 10 minucie po faulu na Jakubczyku, Sebastian Kerk otrzymał okazję postraszenia Łubika z rzutu wolnego. Uderzenie Niemca z 23 metrów przeszło jednak około metra ponad poprzeczką.
Wynik spotkania otworzył się w 13 minucie. Wtedy gospodarze przejęli piłkę w środkowej strefie boiska i wyprowadzili wzorcowy atak - Sow zagrał w wolną strefę do Ambrosa, a ten w polu karnym uruchomił Lisetha. Norweg w pełnym biegu oddał precyzyjny strzał w kierunku dalszego słupka i Węglarz był bez szans.
Już 4 minuty później znów było bardzo groźnie w naszej szesnastce, gdy strzelał Sow, a piłka odbiła się od nogi Marcjanika i o kilka centymetrów minęła światło naszej bramki. Gdy Janża zacentrował z rzutu rożnego, Josema dość bezkarnie doszedł do strzału głową, jednak nieznacznie chybił.
W 20 minucie piłka wreszcie znalazła się w polu karnym Górnika. Przejął ją Rusyn i natychmiast podjął decyzję o strzale. Niestety przy jego oddawaniu Ukrainiec się poślizgnął i piłka została skierowana tylko w boczną siatkę bramki Łubika. Dokładnie 10 minut później po dobrym, dokładnym wyprowadzeniu piłki z własnej połowy, na strzał z ponad 20 metrów zdecydował się ponownie Rusyn, ale nie nadał futbolówce wystarczającej szybkości, aby ta mogła zaskoczyć bramkarza zabrzan.
Przez kolejnych kilka minut Arka grała w ataku pozycyjnym - długo utrzymywała się przy piłce i rozgrywała ją na połowie gospodarzy, ale nie udało się tego przekuć w jakieś zagrożenie bramce. W rewanżu zabrzanie wywalczyli kilka stałych fragmentów gry, po których również nie oddali strzału, ale kosztowało to sporo wysiłku Węglarza i całej defensywy zespołu z Gdyni. W 43 minucie o strzał z dystansu pokusił się Espiau, ale to nie była udana próba Hiszpana.
Druga połowa zaczęła się w wymarzony sposób dla Arki. Szcześniak podał do Łubika przed bramkę, ten źle ją przyjął, a naciskający Rusyn skierował piłkę do bramki! W tak zaskakujących okolicznościach na tablicy wyników pojawił się remis! Już chwilę po tym wydarzeniu piłkę w pole karne wprowadził Jakubczyk, ale ani on, ani Kocyła, ani Kerk, którzy wchodzili w jej posiadanie, nie oddali strzału.
Niestety z remisu cieszyliśmy się ledwie 4 minuty. W ataku pozycyjnym Górnik zdołał stworzyć sobie okazję do oddania strzału - Khlan uderzył niemal z miejsca zza zasłony naszych obrońców, a futbolówka po rękach zaskoczonego Weglarza wpadła pod poprzeczkę...
W 53 minucie znów błysnął Rusyn. Jego akcja w polu karnym Górnika zakończyła się faulem Josemy, ale cóż z tego, skoro we wcześniejszej fazie tej akcji Navarro był na spalonym i wskazanie arbitra na "wapno" zostało anulowane.
W 59 minucie znów nie miał szczęścia Węglarz. Wtedy z 17 metrów potężnie kropnął Hellebrand, piłka delikatnie dotknięta przez nogę obrońcy, znów po rękach Węglarza wpadła do naszej bramki.
To nie był jednak koniec nieszczęść dla żółto‑niebieskich. Kolejna akcja Górnika sfinalizowana została strzałem Olkowskiego, a piłka trafiła w rękę Michała Marcjanika... Rzut karny dla Górnika, a piłkę na 11 metrze ustawił sobie Ousmane Sow. Węglarz wyczuł intencje strzelca, odbił piłkę, ale Sow miał do niej najbliżej i zdążył ze skuteczną dobitką.
Górnik nie zwalniał i szukał kolejnych bramek. W 67 minucie znów z dużym wysiłkiem Weglarz musiał bronić strzał zza pola karnego Khlana. W 71 minucie było już 5:1 dla gospodarzy, a utrata tego gola była zawstydzająca dla naszej obrony. Zawodnicy z Zabrza bezkarnie wymieniali się podaniami w naszym polu karnym, w końcu Kubicki wyłożył piłkę Zahovicowi, który nie miał problemów ze skutecznym strzałem z 10 metrów...
W kolejnych minutach Węglarz wciąż miał dużo pracy. Bronił strzały Khlana i Sowa, z których każdy był skierowany w światło jego bramki. Zmiany, po które zaczął sięgać trener Szwarga, nieco sytuację uspokoiły w ostatnim kwadransie. Arka zaczęła dłużej utrzymywać piłkę w swoim posiadaniu, a to naturalnie oddalało grę od naszej szesnastki.
W 86 minucie przed polem karnym sfaulowany został Dawid Gojny. Z wolnego piłkę w pole karne wstrzelił Navarro, ale skończyło się tylko na rzucie rożnym. Gdy ponownie centrował Hiszpan, obrona zabrzan spisała się wzorowo i po wybiciu piłki zainicjowali kontrę, którą udało się Arce powstrzymać dopiero we własnym polu karnym. Mecz zakończył się akcją Arki, w której dośrodkowanie Navarro niecelnym strzałem głową sfinalizował Sidibe.
Niestety kolejny raz Arka wróciła z delegacji nie tylko bez punktu, ale też z mocno upchanym bagażem bramek. W tym meczu faworytem byli gospodarze i ze swojego zadania wywiązali się w 100%. W sferze "gdybania" pozostaną dywagacje, jak potoczyłby się ten mecz, gdyby Navarro uniknął spalonego w sytuacji, gdy arbiter wskazał na wapno w polu karnym Górnika. Stało się jednak inaczej, a Arka wciąż pozostaje z zaledwie jednym punktem zdobytym poza Gdynią.
Arkadiusz Skubek


Górnik Zabrze - Arka Gdynia
| Bramki | 5 | 1 |
| Gole oczekiwane | 2,50 | 0,84 |
| Strzały | 29 | 8 |
| Celne | 11 | 2 |
| Posiadanie piłki | 53 | 47 |
| Spalone | 0 | 1 |
| Rzuty rożne | 10 | 2 |
| Faule | 9 | 9 |
| Podania | 425 | 383 |
| Celne podania | 86% | 82% |
| Dystans | 104,02 | 104,01 |
| Żółte kartki | 1 | 3 |
| Czerwone kartki | 0 | 0 |


Bilety na mecz premium: Arka Gdynia - Lech Poznań

DOŁĄCZ DO SOCIOS ARKI GDYNIA!

