Arka jak ambitny kolarz - w ucieczce

19 września 2020

Arka jak ambitny kolarz - w ucieczce

Nie przeszkodziły absencje dwóch ważnych ogniw, nie zaszkodził też jakości gry koronawirus. Arka Gdynia rozgromiła Miedź Legnica i dołączyła do czołowej czwórki, która zgłasza najpoważniejsze aspiracje do walki o awans. I choć entuzjazm jest ogromny, do rozstrzygnięć i euforii wciąż jest daleko.

Personaliów zakażonych koronawirusem nie ujawniono, ale nietrudno było domyślić się kto to, bo z oczywistych względów zabrakło tych piłkarzy w meczowej 18‑tce. Ale nawet bez nich siła Arki na zapleczu Ekstraklasy jest bardzo duża. Gospodarze po prostu "przejechali się" po rywalu, aplikując mu bramki na początku spotkania, na początku drugiej połowy, a gdy uznali, że to było mało, dołożyli jeszcze dwa trafienia w późniejszych minutach.

BYŁA RADOŚĆ

Zadziwiające jest to, jak bardzo żółto‑niebiescy potrzebowali radości. Zwyczajnej, najprostszej, niczym niepodszytej radości z grania w piłkę. Bo przez ostatnie dwa sezony dominowała niepewność w gabinetach właścicielskich, niepewność w poczynaniach piłkarzy, wreszcie niepewność o byt wyrażana na trybunach. Paradoksalnie więc wyświechtane hasło "robimy krok w tył, by potem zrobić dwa do przodu", sprawdza się tu w całości. Piłkarze poczuli głód sukcesów - nie podszyty, przygnębiającym celem walki o utrzymanie, a ten dający znów radość z walki o awans.

POTRZEBNA WCIĄŻ CHŁODNA GŁOWA

A ten wydaje się coraz bardziej realny, choć wciąż odległy. No bo jak nie zacząć dyskusji o sezonowych rozstrzygnięciach, kiedy zespół zdobywa w trzech meczach 12 goli, tracąc jedynie 2. Na razie zatem wygląda to tylko - używając terminologii kolarskiej - jak ucieczka kilku szybkich kolarzy, nad ospałym i mało produktywnym peletonem. W tej ucieczce znalazły się ŁKS, Arka, Bruk‑Bet i Radomiak, idące czoło w czoło na początku ligi i wyrastające ponad resztę stawki. Łatwo jednak wywnioskować, że bezpośredni awans wywalczą tylko dwa pierwsze zespoły, reszta spróbuje w barażach. Dlatego jedyny cel na ten sezon, a więc awans, wciąż wydaje się bardzo odległą perspektywą, niezwykle trudną do osiągnięcia.

Najważniejsze natomiast, że Arka do tej kolarskiej ucieczki się zabrała i - znów używając nomenklatury cyklistów - daje najczęstsze zmiany, jadąc na czele. Trzy gole zainicjowane z prawego skrzydła, kolejny z lewej flanki i co najważniejsze udział przy golach zarówno starej gwardii obdarzonej zaufaniem przez Mamrota, jak i nowych nabytków obecnych właścicieli - Mateusz Żebrowski. Ten ostatni udowodnił, że w III‑lidze już mu było za ciasno i kolejną dwucyfrową zdobycz postara się osiągnąć dwa szczeble wyżej.

NIEWIDOCZNY Z BARCY

Na koniec o gościach, a raczej gościu. Joan Roman - były piłkarz Barcelony i Bragi udowadniał do tej pory, że choć jego umiejętności dla piłkarskiego świata najlepszych okazały się zbyt skromne, to jednak w pierwszej polskiej lidze problemów z dowodzeniem swoich wartości mieć nie powinien. Trzy strzelone gole i trzy asysty w trzech pierwszych meczach, dowodziły, że z pewnością skauci i trenerzy młodzieży w Hiszpanii słusznie definiowali jego duży potencjał, tylko w późniejszym etapie rozwoju, nie został on należycie rozwinięty. Być może z powodu dużej nierówności w grze, bo o ile zachwycał na początku sezonu, o tyle w Gdyni był zupełnie niewidoczny i bezproduktywny.

4. kolejka Fortuna 1. ligi: Arka Gdynia - Miedź Legnica 4:0 (1:0)

Jankowski 3', Żebrowski 46', 63', Letniowski 53',

Arka: Kajzer - Kasperkiewicz, Kwiecień, Danch, Wawszczyk - Deja (Siemaszko 76'), Drewniak, Letniowski, Żebrowski m (Mazek 77') , Młyński (m) (Soboczyński 79')- Jankowski (Wolsztyński 66')

Miedź: Hewelt - Zieliński, Musa, Biernat, Pietrowski - Tupaj (m), Matuszek (k), Tront, Roman, Zapolnik, Drzazga.

Paweł Kątnik

Arka Gdynia FacebookArka Gdynia FacebookArka Gdynia InstagramArka Gdynia InstagramArka Gdynia X (Twitter)Arka Gdynia X (Twitter)Arka Gdynia YouTubeArka Gdynia YouTubeArka Gdynia TikTokArka Gdynia TikTokArka Gdynia LinkedInArka Gdynia LinkedIn

Sponsorzy