- Dziś mamy piękną, słoneczną pogodę i ta pierwsza połowa też była taka wakacyjna. Nie mogła się podobać, ale widać, że dzięki tej reorganizacji Ekstraklasy, każde spotkanie jest dużą wojną. Zagłębie ma swoje cele, my mamy swoje. Pierwsze 20‑30 minut to były szachy. Przed przerwą mieliśmy fajną sytuację, ale szczęście sprzyjało Zagłębiu. W naszej sytuacji szanujemy ten remis na trudnym terenie. Zawsze trzeba zrobić ten pierwszy, mały krok, by się wydostać z tych "ruchomych piasków", bo naprawdę jest bardzo niebezpiecznie. Widać, że drużyny z dołu tabeli punktują. W mojej drużynie ta sytuacja doprowadziła do bardzo wielu nerwów, strat i niedokładności.
Mieliśmy plan, by pierwszy raz w tej rundzie nie stracić bramki i za to chwała moim piłkarzom. Plan wykonaliśmy z dozą szczęścia, ale też Pavels wielokrotnie pokazywał, że jest reprezentantem swojego kraju nie na wyrost. Szczęście pomogło, że wywozimy stąd bardzo cenny punkt i możemy troszkę spokojniej pracować.
Po analizie Zagłębia powiedziałem piłkarzom, że nie możemy dać się rywalom skontrować. Brakowało nam trochę dokładności przy wyprowadzaniu szybkich ataków, to było widoczne. Michał Janota stworzył 5 sytuacji w tej rundzie i wiedziałem, że na tej stronie sobie poradzi. Wypadł Luka Zarandia i zdecydowałem, że w środku pola zagram na jedną"szóstkę" i dwie "ósemki". W tym spotkaniu więcej mogli zrobić skrzydłowi, bo mieli mniej zadań defensywnych. Gra się jednak tak, jak przeciwnik pozwala. Jak nie umiesz wygrać to zremisuj i na tyle Zagłębie dziś nam pozwoliło.
Wszystko mamy dokładnie zaplanowane. Zawodnicy dostaną dwa dni wolnego, potem wyjeżdżamy do Gniewina. Mam nadzieje, że kolejne spotkania rozegramy już na dobrych boiskach. Będziemy ciężko pracować nad elementami motorycznymi, taktycznymi i finalizacją akcji. Mam nadzieję, że wykorzystamy tą przerwę jak najlepiej.
Ben Van Dael (Zagłębie):