TA STRONA UŻYWA COOKIE.
Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na korzystanie z cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
statystyki
chignahuapan
Arka-Facebook Arka-Instagram Arka-Twitter Arka-YouTube Stowarzyszenie Inicjatywa Arka
gdyniasport

Aktualności

img

31.12.2020

Dariusz Marzec: Nie będę mydlił oczu. Interesuje mnie tylko awans

Już za nieco ponad tydzień, 7 stycznia, Arka Gdynia rozpocznie przygotowania do rundy wiosennej rozgrywek Fortuna 1. Ligi. O planie treningów i nadziejach, związanych ze wznowieniem sezonu, rozmawiamy z Dariuszem Marcem, nowym szkoleniowcem żółto-niebieskich. Deklaruje on, że interesuje go wyłącznie awans do PKO BP Ekstraklasy.

 

Jak będzie grała Arka Gdynia pod wodzą Dariusza Marca?

Kto mnie zna, wie, jaki styl preferuję. Lubię ofensywną grę. Jednak wiadomo, że liczy się nie tylko styl, ale przede wszystkim dobre wyniki. Dlatego zespół musi być budowany od tyłu i prezentować się solidnie także w obronie. Pozwala to zdobywać punkty, więc trzeba zachować balans. Mam już swoje przemyślenia i plan tego, jak powinna prezentować się na boisku Arka Gdynia. Będę dążył do jego realizacji.

 

Śmiało mówi Pan, że celem Arki Gdynia jest awans już teraz do ekstraklasy. Tymczasem Ireneusz Mamrot nie do końca zgadzał się z opinią Janusza Kupcewicza, iż dla żółto-niebieskich kompromitacją będzie miejsce w tym sezonie poza pierwszą szóstką, zapewniające grę w barażach. Czuje się Pan lepszym trenerem od Ireneusza Mamrota, czy też może poprzedni szkoleniowiec był zbyt asekuracyjny?

Nie chcę stawiać sprawy w ten sposób, a tym bardziej zabierać się za ocenę pracy Irka, który jest moim kolegą. On budował zespół po swojemu. Ja będę to robił także na swój sposób. Przede wszystkim mam jasno sprecyzowane oczekiwania przez właścicieli Arki Gdynia, z którymi rozmawiałem przez wiele godzin. Celem musi być awans. Nie ma na co czekać i mydlić oczu, bo tego samego chcą kibice, sponsorzy, a Arka jest klubem, który zasługuje na to, by wrócić na salony. Stal Mielec także starała się dostać do ekstraklasy przez trzy sezony, ale się nie udawało. Po tym, jak ją objąłem, postawiłem sprawę jasno, że interesuje mnie awans. I go zrobiłem. Teraz postanowiłem drugi raz podjąć rękawicę. Zdaję sobie sprawę, że liga jest ciężka, że runda wiosenna może być jeszcze trudniejsza od tej zakończonej. Zrobię jednak wszystko, co możliwe, aby Arka wróciła do elity. Tego samego oczekuję od zawodników. Zakomunikuję im to już na pierwszym spotkaniu po wznowieniu zajęć.

 

Wspomniał Pan zawodników: ilu z nich nie ma już po co wracać do Gdyni z urlopów? Ilu nowych Pan też potrzebuje, aby zrealizować zakładany cel?

Nie będę operował konkretnymi liczbami, ale wiadomo, że zmiany są konieczne. Kilku zawodników przyjdzie do Arki. Mają to być gracze, którzy dodadzą nam jakości. Z niektórymi piłkarzami się też pożegnamy.

 

Arka nie planuje zgrupowania za granicą. Tymczasem poprzedni szkoleniowcy żółto-niebieskich, jak Leszek Ojrzyński i Zbigniew Smółka, narzekali, że w Gdyni zimą nie ma gdzie trenować. Widzi Pan zatem zagrożenie dla odpowiedniej jakości treningów w nadchodzących tygodniach?

Arka korzysta z obiektów Gdyńskiego Centrum Sportu, tak samo, jak Bałtyk i grupy młodzieżowe. Sprawia to pewne problemy. Ale pracujemy nad tym, aby wszystko możliwie optymalnie poukładać. Dlatego nie zamierzam narzekać. Zgrupowanie i tak będziemy mieli, w ostatnim tygodniu stycznia, tyle tylko, że w Polsce. Wiadomo, że na południu Europy warunki do treningu byłyby lepsze. Jednak taki wylot, dla przykładu do Turcji, byłby w obecnych czasach wielce ryzykowny. Trzeba brać pod uwagę, że ktoś mógłby zachorować, że zostalibyśmy „uziemieni” i nie mogli wrócić do kraju. Być może zespół musiałby przechodzić kwarantannę i nie mógłby trenować. Zniweczyłoby to cały efekt ciężkich zajęć. Dlatego podjęte zostały takie, a nie inne decyzje, a szczegóły przygotowań w przerwie zimowej są właśnie ustalane.

 

Szymon Szadurski








Poprzedni Następny

Mapa Strony