TA STRONA UŻYWA COOKIE.
Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na korzystanie z cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
statystyki
chignahuapan
Arka-Facebook Arka-Instagram Arka-Twitter Arka-YouTube Arka-TV Bilety Liga typera Stowarzyszenie Inicjatywa Arka
gdyniasport

Aktualności

img

12.08.2020

Mamrot: Jestem zadowolony z tych ruchów, bo miałem wpływ na każdy z nich

Arka przeszła latem rewolucję kadrową. Każdego zawodnika, który dołączył do zespołu musiał zaakceptować trener gdynian. - Nie przyszedł do nas zawodnik, którego bym nie chciał mieć w zespole. Zobaczymy, czy jeszcze ktoś do nas dołączy. Być może jeden czy dwóch zawodników, ale nie mamy w tej chwili żadnej presji.

W nadchodzącym sezonie Arkę czekają dalekie wyjazdy, najbliższy to ”zaledwie” 200 kilometrów do Olsztyna. Pańskim zdaniem będzie to miało znaczenie ?

Ireneusz Mamrot: W Polsce jest teraz trochę taka tendencja, że rzadko przyjmuje się argumenty. Jeśli mecz jest przegrany, to lepiej żeby trener nic nie mówił, bo z góry jest się skazanym na złośliwe komentarze czy ataki. Widzę, że wiele osób woli nic nie mówić, a swoje robić.

 

Jednak za każdym razem Arka spędzi w autokarze wiele godzin.

Nie oszukujmy się, jeśli spędza się w autokarze osiem czy dziewięć godzin dzień przed meczem, to ma to wpływ na jego przebieg. Sam widzę po sobie, że odczuwam skutki dalekich wyjazdów, a przecież nie gram meczu. Musimy tak się przygotować, aby piłkarze mieli możliwie najbardziej komfortowe warunki. My jako sztab możemy siedzieć we dwóch.

 

Mam nadzieję, że czasami uda się zastąpić autokar, bo wyjazd ponad 700 kilometrów, to wycieczka na cały dzień. Nie wszędzie są autostrady, więc nie ma co ukrywać, że jest to dla nas pewien problem. Dla większości zespołów wyjazd do Gdyni, to jedna długa podróż w całym sezonie, a dla nas praktycznie każdy mecz. Nasz najkrótszy wyjazd nie licząc Olsztyna, to Łódź. Żartując zaraz wyjdzie na to, że pojedynki w Łodzi, to dla nas derby. Nie chcę się tym tłumaczyć, zrobimy wszystko, żeby nie miało to aż tak dużego wpływu na nas.

 

Trzykrotnie odwiedzi pan z drużyną swoje rodzinne strony. Pierwszy raz w Pucharze Polski grając z Górnikiem Polkowice.

Trzeba przyznać, że często będziemy jechać w moje rejony. Dobrze, że drogi wyglądają coraz lepiej, bo czasem zdarzy mi się pojechać z Gdyni do domu, to widzę, jak się to zmienia. Tak czy inaczej będzie trzeba na te mecze dojechać, spadliśmy z ligi i nie mamy wpływu na to.

 

Można powiedzieć, że to dodatkowa kara dla Arki za spadek.

W ekstraklasie jest Pogoń Szczecin, która też ma dalekie wyjazdy, a jakoś sobie radzi. W Jagiellonii też różnie z tym bywało, choć muszę przyznać, że aż tak dalekich podróży, jakie czekają nas teraz w I lidze, to nie było.

 

Pytanie w takim razie, czy z odległości można zrobić atut własnego boiska? Drużyny przyjezdne również spędzą wiele godzin w trasie.

Oczywiście to działa w dwie strony. Jak ktoś do nas będzie jechał kilkaset kilometrów, to również odczuje skutki podróży. Mamy o tyle utrudnione zadanie, że dla nas dalekie wyjazdy, to bedzie codzienność. Problem może się pojawić zwłaszcza w momencie, gdy mecze będą co trzy dni. Sama regeneracja i przygotowanie nie są wyzwaniem, tylko zamiast odpocząć, spędzimy czas w autokarze. Pamiętam jednak taki moment w Białymstoku, gdzie byliśmy najlepiej punktującym zespołem na wyjazdach, więc nie chcę szukać usprawiedliwień.

 

Jak ocenia pan ostatnie wzmocnienia? W planach są jeszcze jakieś transfery przychodzące?

Na pewno jestem zadowolony z tych ruchów, bo miałem wpływ na każdy z nich. Nie przyszedł do nas zawodnik, którego bym nie chciał mieć w zespole. Zobaczymy, czy jeszcze ktoś do nas dołączy. Być może jeden czy dwóch zawodników, ale nie mamy w tej chwili żadnej presji. Brakuje nam jeszcze kogoś na prawej obronie, przymierzaliśmy na tę pozycję Daniela Chmielnickiego, który zmaga się teraz z lekkim urazem.

 

Możliwe, że przesuniemy tam któregoś z czwórki środkowych obrońców. Poszukujemy też drugiego klasycznego napastnika, bo poza Maćkiem Jankowskim brakuje nam kogoś takiego. Są zawodnicy, którzy mogą grać z przodu, ale Artur Siemaszko czy Mateusz Żebrowski są raczej skrzydłowymi. Stwarzają alternatywę, ale jeśli trafi się okazja sprowadzenia dobrego napastnika, to będziemy chcieli z niej skorzystać.

 

Wokół Arki krążą trzy nazwiska. Mateusz Kuzimski, Michał Bednarski i Karol Czubak. Było coś na rzeczy?

Nie będę zaprzeczał, że były rozmowy z Kuzimskim. Z tego co wiem, to otrzymał również ofertę z Warty Poznań. To jest normalne dla zawodnika, że mając ofertę z I ligi i z ekstraklasy, wybierze wyższą ligę. Zwłaszcza że mówimy o zawodniku doświadczonym, który nigdy na najwyższym poziomie nie grał. Co innego, jeśli piłkarz ma 18 czy 19 lat i ma czas na budowanie spokojnej ścieżki rozwoju i może sobie pozwolić najpierw na przejście z II ligi do I.

 

Co do Bednarskiego, to trochę wszyscy zapominają, że aby go sprowadzić, trzeba dosyć dużo zapłacić. Cena transferowa jest wysoka i to na pewno jest jakąś przeszkodą. W innym wypadku na pewno ten chłopak byłby już w innym klubie. Nie ukrywam, że byliśmy nim zainteresowani, ale również trudno konkurować z zespołami ekstraklasy. Dzisiaj nie prowadzimy już z nim negocjacji, bo dla niego priorytetem była ekstraklasa. Nie wiem, czy się coś w tym temacie zmieniło, bo kluby z elity już trenują, a jego tam nie ma. Rozmowy były prowadzone dwa-trzy tygodnie temu, w tej chwili już nie.

 

Jest pan zadowolony z przebiegu rozegranych sparingów? Nie obawia się pan, że zabraknie czasu na zgranie drużyny i przygotowanie do nowego sezonu?

Powiem tak, dla sztabu był to czas bardzo pracowity. Nie jest to moment na to, żeby się komuś tłumaczyć czy komuś podobać. Mieliśmy dwie jednostki treningowe dziennie, każda z nich była nagrywana na wideo, a później analizowana. Cieszę się z tego, że mieliśmy możliwość przeprowadzenia zgrupowania. Czas na pewno nie jest naszym sprzymierzeńcem, ale trzeba powiedzieć, że jest lepiej, niż w momencie, gdy obejmowałem Arkę.

 

Wówczas nie miałem możliwości rozegrania żadnego sparingu. Przed nami mam nadzieję jeszcze trzeci sprawdzian, a później mecz pucharowy w Polkowicach. Chciałbym jeszcze przyjrzeć się zespołowi w kolejnym meczu, zanim przystąpimy do meczów o stawkę. Dla mnie to jest bardzo dobry pomysł, że puchar gra się przed ligą. Jest to mecz o stawkę i można zweryfikować postęp drużyny. Myślę, że w ostatnim sparingu 8-9 zawodników wyjdzie takich, którzy prawdopodobnie zagrają w pierwszym meczu z Górnikiem. Cały czas poznaję tych chłopaków, a pewnie poznam jeszcze bliżej w meczu o stawkę. Niewykluczone, że po starciu pucharowym również będę zmuszony dokonać kilku zmian. Na kilku pozycjach rywalizacja jest wyrównana, więc nawet w lidze dopuszczam drobne rotacje.

 

Rozmawiał: Jakub Treć

 

http://arka.gdynia.pl/images/galeria_zdjecie/big/prasa052_d91c003ef439aa787a03063d5a617b9a.jpg








Poprzedni Następny

Mapa Strony