TA STRONA UŻYWA COOKIE.
Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na korzystanie z cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

chignahuapan

Aktualności

img

23.09.2019

ŁKS - Arka Gdynia 1-4

W pojedynku na dnie ekstraklasowej tabeli Arka Gdynia pokonała na wyjeździe ŁKS 4-1. To siódma z rzędu porażka zespołu z Łodzi, który po dziewięciu kolejkach ma na koncie tylko cztery punkty.

 

Starcie z gdynianami było dla Arkadiusza Malarza debiutanckim meczem w barwach ŁKS-u. Ten pojedynek, choć wyjątkowy, nie będzie jednak przez niego miło wspominany. Były golkiper Legii Warszawa już przed przerwą dwukrotnie wyciągał piłkę z siatki. Davit Schirtładze pokonał go po raz pierwszy w 21. minucie, a duża w tym zasługa Michał Nalepy. Ofensywny pomocnik gdynian znakomicie poradził sobie na prawej flance z Maciejem Wolskim, po czym uderzył z ostrego kąta. Malarz obronił ten strzał, lecz odbił futbolówkę wprost przed siebie. Tam czekał na nią Schirtładze, nie dając swoją dobitką żadnych szans doświadczonemu bramkarzowi.

 

Stracony gol podziałał mobilizująco na ŁKS, który zdołał przejąć inicjatywę. Na pochwałę zasługiwał przede wszystkim Dani Ramirez. Hiszpan był aktywny i stwarzał największe zagrożenie w ekipie gospodarzy. To on wywalczył dwa rzuty wolne tuż przed polem karnym Arki - po jednym z nich oddał groźny strzał na bramkę. Na jego nieszczęście pewnie poradził z nim sobie Pavels Steinbors.

 

To jednak nie Ramirez a jego rodak Pirulo był najbliżej zdobycia wyrównującego trafienia. W 41. minucie pomocnik ŁKS-u trafił sprzed pola karnego w poprzeczkę. Zabrakło kilku centymetrów, by piłka trafiła w okienko bramki strzeżonej przez Steinborsa, który byłby w tej sytuacji bez szans.

 

Niewykorzystana sytuacja zemściła się dość szybko, bo już po pięciu minutach. Maciej Jankowski rewelacyjnie zagrał piętą piłkę w pole karne do Marco Vejinovicia. Artur Bogusz zatrzymał pomocnika Arki wślizgiem, ale nieszczęśliwie posłał futbolówkę prosto pod nogi Schirtładze, który dopełnił formalności, kompletując dublet. Podopieczni Kazimierza Moskala mogli mówić o dużym pechu - stracili drugą bramkę w doliczonym czasie gry i to po pechowej interwencji swojego defensora. Warto docenić jednak w tej sytuacji składną akcję przyjezdnych.

 

Gospodarze nie załamali się jednak i po zmianie stron szukali wyrównania. Groźny strzał zza "szesnastki" po raz kolejny oddał Ramirez, ale znów musiał uznać wyższość Steinborsa. Chwilę później było już 1-2. Strata Arki na własnej połowie rozpoczęła błyskawiczną akcję łodzian. Jan Grzesik był faulowany w polu karnym przez Jakuba Wawszczyka, sędzia jednak puścił grę, bo futbolówka spadła pod nogi Kujawy, który na raty zdołał umieścić ją w siatce.

 

Drużyna ŁKS-u "poczuła krew" i próbowała pójść za ciosem. Jej zapędy zostały jednak dość szybko stłumione przez Nalepę. Asystę zaliczył w tej sytuacji Wawszczyk, uświetniając swój debiutancki mecz w Ekstraklasie. Lewy defensor pognał lewą flanką, wycofał futbolówkę do Nalepy, a ten nie dał żadnych szans Malarzowi.

 

W 67. minucie po starciu ze Schirtładze w polu karnym Arki upadł Pirulo. Sędzia Tomasz Kwiatkowski postanowił obejrzeć tę sytuację na monitorze, a dokładna analiza zajścia zajęła mu dobrych kilka minut. Arbiter ostatecznie nie podyktował karnego, a po chwili drużyna z Gdyni zdobyła czwartą bramkę. Schirtładze, który odetchnął z ulgą, podał prostopadle do Jankowskiemu, któremu pozostało tylko pokonać Malarza, co uczynił bez problemu.

 

ŁKS został całkowicie rozbity i kontynuuje fatalną passę porażek. W następnej kolejce łodzianie poszukają przełamania w starciu z Zagłębiem Lubin, natomiast podbudowana zwycięstwem Arka zmierzy się z Piastem Gliwice.

 

Tomasz Brożek

 








Poprzedni Następny

Mapa Strony