TA STRONA UŻYWA COOKIE.
Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na korzystanie z cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

chignahuapan

Aktualności

img

02.08.2019

Wyjątkowa mobilizacja w szeregach żółto-niebieskich

Z Koroną Kielce zmierzą się już w piątek piłkarze gdyńskiej Arki w trzeciej kolejce PKO Ekstraklasy. Mecz na stadionie miejskim przy ul. Olimpijskiej rozpocznie się o godz. 18.00.

 

Żółto-niebiescy są wyjątkowo zmotywowani, aby wygrać, gdyż w dwóch pierwszych kolejkach nie tylko nie udało im się zdobyć żadnego punktu, ale nawet strzelić gola. Arka usadowiła się tym samym na dnie ligowej tabeli. Brak zwycięstwa z Koroną, a nawet remis, z pewnością nie poprawią nastrojów wśród kibiców żółto-niebieskich.

 

- Trzeba ugrać trzy punkty, nie widzę innej opcji - mówi przed tym spotkaniem Michał Nalepa, pomocnik Arki, który w przegranym 0:2 meczu w ostatniej kolejce przeciwko Pogoni był najlepszym zawodnikiem gdynian.

 

Dzisiejszy rywal Arki należy do zespołów, które, podobnie zresztą, jak żółto-niebiescy, nie są zaliczane do ligowych potentatów, ani pod względem finansowym, ani też potencjału sportowego. To drużyna niemal przed każdym sezonem będąca ostatnio w mniejszej, bądź większej przebudowie. Także przed rozpoczęciem aktualnych rozgrywek z Korony odeszło aż dwunastu zawodników, w tym kilku, którzy w Kielcach należeli do czołowych postaci zespołu. W gronie tym wymienić należy m.in. Bartosza Rymaniaka, Elię Soriano, Joonasa Tamma, czy Felicio Browna Forbesa.


Tyle tylko, że trener kielczan Gino Lettieri udowodnił już, że nawet poważne ubytki kadrowe potrafi dość umiejętnie łatać. W pierwszym składzie Korony grają obecnie pozyskani przed sezonem Daniel Dziwniel, czy Michal Papadopulos, który zresztą strzelił gola w minionej kolejce przy okazji pechowej porażki 1:2 złocisto-krwistych u siebie z warszawską Legią.

 

Korona udowodniła też, że może być groźna już w pierwszej kolejce, pokonując na wyjeździe Rakowa Częstochowa po trafieniu Adnana Kovačevica z rzutu karnego. Jest to rywal, którego w żadnym wypadku nie można lekceważyć. Jeśli Arka nie przestanie popełniać juniorskich wręcz błędów w defensywie, to Korona ma kilku na tyle doświadczonych piłkarzy, iż można zakładać, że będą potrafili pomyłki gdynian wykorzystać.

- Jeżeli będziemy wystrzegać się błędów, po których sami obdarowujemy przeciwnika sytuacjami bramkowymi, to nie powinno być źle - mówi Jacek Zieliński, trener Arki.

 

- W dalszym ciągu wierzę, że defensywa będzie naszą mocną stroną. Nad tym usilnie pracujemy. Myślę, że w kolejnych meczach będzie to coraz bardziej widoczne.

 

Gdynianie fatalnie zaprezentowali się na inaugurację ligi, przegrywając u siebie 0:3 z Jagiellonią Białystok. W Szczecinie przeciwko Pogoni długimi fragmentami gry grali już dobrze. Nie wykorzystali jednak swoich sytuacji, a sami stracili bramki po prostych błędach, w których palce „maczali” typowani na ich liderów Adam Marciniak i Azer Bušuladžić.

 

- Po takim spotkaniu zdenerwowanie jest duże - nie ukrywa Michał Nalepa. - Mieliśmy swoje sytuacje i mogliśmy pokusić się nawet o zwycięstwo.

 

Arka niestety nadal boryka się z problemami kadrowymi. W dzisiejszym meczu wykluczony jest występ kontuzjowanych Macieja Jankowskiego, Santi Samanesa, Marcusa da Silvy i Michała Kopczyńskiego. Dziś pojawić ma się natomiast w Gdyni na rozmowach kontraktowych kolejny zawodnik. Trener Jacek Zieliński nie chciał wczoraj zdradzać jego nazwiska, jest jednak wielce prawdopodobne, że chodzi o Marcina Budzińskiego. Jest to doświadczony, 29-letni pomocnik, który w Arce przeszedł dawniej drogę od zespołu juniorów do pierwszego składu. Występował też dwa sezony temu w lidze australijskiej w Melbourne City FC.

 

Trener Zieliński zna popularnego „Budzika” ze wspólnej pracy w Cracovii. W barwach „Pasów” gracz ten potrafił mieć dni chwały, szczególnie w sezonach 2014/2015 i 2016/2017, kiedy to strzelał odpowiednio 9 i 7 goli, dokładając do tego dorobku sporo asyst. Zawodnik ten został jednak skreślony przez obecnego szkoleniowca Cracovii Michała Probierza i wylądował w rezerwach. Stąd, jeśli myśli o dalszych, regularnych występach w PKO Ekstraklasie, musi zmienić otoczenie. Nie da się ukryć, że jeśli Jackowi Zielińskiemu uda się go doprowadzić do optymalnej dyspozycji, to Budziński może się Arce niezwykle przydać.

 

Szymon Szadurski








Poprzedni Następny

Mapa Strony