TA STRONA UŻYWA COOKIE.
Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na korzystanie z cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

chignahuapan


Arka-Facebook Arka-Instagram Arka-Twitter Arka-YouTube Arka-TV Bilety Liga typera Stowarzyszenie Inicjatywa Arka
LV Bet
Gdynia Sport

Wirtualna wycieczka


Aktualności

img

29.04.2019

Arka wygrywa mecz na wodzie w Kielcach

Goście, po długiej serii meczów bez zwycięstwa, w ostatniej kolejce pokonali Miedź Legnica 2:0 i złapali trochę oddechu, zwiększając swoje nadzieje na pozostanie w LOTTO Ekstraklasie. W zupełnie innej sytuacji byli gospodarze, którzy mogli być niemal pewni utrzymania i raczej myślami są już przy kolejnym sezonie.

 

W Kielcach największy wpływ na grę miała pogoda. Boisko było mocno nasiąknięte, co przeszkadzało szczególnie w wyprowadzaniu akcji ofensywnych. W 16. minucie murawa mogła zaskoczyć golkipera Arki Pavla Steinborsa, który nie zdołał wybić ślizgającej się po wodzie futbolówki, ale na szczęście zdążył ją opanować jeszcze przed linią bramkową. Chwilę później niezłą akcję Korony utrudniła właśnie woda, bowiem to na niej zatrzymała się piłka, myląc Elię Soriano.

 

W 39. minucie po raz kolejny nasiąknięta murawa dała o sobie znać. Po dalekim wrzucie z autu w pole karne Korony w piłkę nie trafił Matej Pućko i ta spadła wprost pod nogi Marko Vejnovicia, który z bliska wpakował ją do siatki, zdobywając pierwszego gola dla gości. Dwie minuty później zresztą ten sam zawodnik znów mógł skorzystać z dość szczęśliwie odbitej piłki, ale tym razem sam skiksował. To była ostatnia szansa w pierwszej połowie i przyjezdni zeszli do szatni z bardzo szczęśliwym prowadzeniem.

 

Podrażnieni gracze Korony mocno rozpoczęli drugą część gry. W 51. minucie Soriano zagrał fenomenalne prostopadłe podanie do Felicio Brown Forbesa, ten popędził i wyszedł sam na sam ze Steinborsem, ale golkiper Arki wygrał pojedynek z napastnikiem z Kostaryki. Dwie minuty później Łotysz miał sporo szczęścia, bowiem pod dokładnym dośrodkowaniu w pole karne głową po raz kolejny próbował Brown Forbes, ale piłka przeleciała tuż obok słupka.

 

W 60. minucie bramkarz gości po raz trzeci w krótkim okresie czasu okazał się lepszy od kostarykańskiego napastnika, a minutę później obronił uderzenie zza pola karnego Soriano. Gdyby nie Steinbors, rezultat tego spotkania byłby zupełnie inny. Kolejne minuty do napór Korony i okazje Wato Arweładze i Piotra Malarczyka, ale żadna z nich nie przyniosła efektu.

 

W 80. minucie niespodziewanie to Arka zadała kolejny cios. Z rzutu wolnego w pole karne dośrodkował Vejnović, tam walkę o górną piłkę wygrał Adam Marciniak i strzałem głową zdobył drugą bramkę dla przyjezdnych. Mimo prób do samego końca Korona nie zdołała już zmienić wyniku mecz i przegrała z Arką 0:2, choć gdyby nie nasiąknięta wodą murawa i świetna dyspozycja Steinborsa wynik mógłby być zupełnie inny.

Po meczu Korona Kielce – Arka Gdynia (0:2) powiedzieli:

 

Gino Lettieri (trener Korony): "Brakuje mi po prostu słów. Wydaje mi się, że w Płocku i dzisiaj mieliśmy tyle szans na zdobycie bramki, co chyba w całej rundzie. Po przejrzeniu pierwszych analiz znalazłem siedem stuprocentowych sytuacji i trzy takie, które też mogłyby wpaść. Nasz przeciwnik strzela dwa razy na bramkę i zdobywa dwa gole. Przez 90 minut graliśmy na bramkę, mieliśmy sytuacje, przeważaliśmy w tym meczu, niestesty brakowało nam skuteczności.

 

- Nie jesteśmy w stanie powiedzieć do końca dlaczego tak to wychodzi. Jesteśmy sami zaskoczeni, że przy takim posiadaniu piłki, prowadzeniu akcji, nie możemy strzelić bramki. We wcześniejszej fazie sezonu takie mecze wygrywaliśmy bez problemu, w tym momencie niestety nie udaje nam się zwyciężać w tych potyczkach. Nie dlatego, że jesteśmy gorszą drużyną, tylko dlatego, że nie strzelamy bramek.

 

Uczulałem swoich zawodników i przedstawiałem im swoją wizję na ten mecz - na takim boisku, przy takim stanie murawy - żeby tę piłkę jak najczęściej wybijać, nie próbować jej odbierać i nie próbować przy niej zostawać, tylko jak najczęściej wybijać, jeżeli będzie sytuacja zagrażająca naszej bramce. Niestety, niektórzy zawodnicy mieli troszeczkę inny pomysł na tę grę i wyszło to w tym momencie tak, jak widzieliśmy. Jedyne z czego mogę być rozczarowany, to że nie było tej stuprocentowej agresywności, zaangażowania. Oczywiście graliśmy całkiem nieźle, przeważaliśmy na boisku, natomiast nie było tej ostatniej rzeczy, jaką jest bramka i w tym momencie to jest najbardziej rozczarowujące. Tak to niestety wygląda, przegraliśmy dzisiaj, natomiast musimy patrzeć przed siebie".

 

Jacek Zieliński (trener Arki): "Dla nas to ciężkie spotkanie, ponieważ z trudnego terenu przywozimy trzy punkty, które są dla nas ważne jak tlen. Bardzo ciężki mecz, takiego się spodziewałem, natomiast warunki pogodowe trochę sprowadziły to widowisko do takiego czasem przypadku. Akurat z tego przypadku skorzystaliśmy i strzeliliśmy pierwszą bramkę, natomiast było dużo sytuacji takich, które można było inaczej porozwiązywać, ale trudno było grać. Duże słowa uznania dla drużyny, bo naprawdę mamy cały czas pod górę, stale nam ktoś wypada, mamy braki kadrowe. Chłopcy podnieśli rękawicę, walczą i mimo iż parę kolejek temu większość ekspertów nas spuszczała z ligi, to dalej żyjemy, walczymy, chociaż ta walka dopiero się zaczęła. Jeszcze raz duże uznanie dla chłopaków, bo to zwycięstwo Koronie +wyszarpaliśmy z gardła+".

 

Korona Kielce - Arka Gdynia 0:2 (0:1)

 

Bramki: Marko Vejnović (39), Adam Marciniak (80)

 








Poprzedni Następny

Mapa Strony